Rozdział 25: Satsuki - Nocna inwazja - Nowy poziom

Autor: Tsuniasty Korekta: Adirox

W momencie gdy moje ciało zaczynało ulegać petryfikacji, ,zacząłem ładować energię w jego wnętrzu.
Moja moc umożliwia mi nawet taką zabawę, jednak przez to że straciłem wyczucie, nie miałem jak tego kontrolować.

Gdy nie mogłem się całkowicie ruszyć, słyszałem ich rozmowy.

W pewnej chwili poczułem ciepło płynące wprost z mojego ciała - energia wewnątrz mnie eksplodowała, sprawiając że z mojego ciała wydobyła się potężna fala elektryczności.

Gdy tylko mogłem się ruszyć, zauważyłem że oni nie są w stanie - moja moc ich sparaliżowała.
Szybkim krokiem zbliżyłem się do teleporterki i chłopaka który dysponuje monstrualną siłą, następnie aktywowałem swoją moc, pozbywając się owej dwójki, gdyż ich zdolności są najbardziej kłopotliwe.

Dziewczyna którą nazywali Miku, zaczęła uciekać więc ruszyłem za nią..
Moje ciało aktualnie jest tak wzmocnione, że w mgnieniu oka ją dogoniłem - dosłownie w mgnieniu oka.
Nie wiem jakim cudem, ale moja szybkość drastycznie wzrosła.
To nie jest coś normalnego. Spojrzałem w prawo i zauważyłem w swoje odbicie w jednej z szyb autokaru.
Rozumiem.. Przepływająca przez moje ciało elektryczność, dała mi kartę nadczłowieka wzmacniając moje atrybuty fizyczne.
Mogłem dostrzec pewne błyski pojawiające się tu i ówdzie na moim ciele.
To wygląda.. zajebiście..

Spojrzałem na ową dziewczynę, a jej ciało mimowolnie straciło siłę.
Padła na kolana ze łzami w oczach.
- Nie… - wydusiła.. - Nie chcę umierać…

Taki jest świat. Jeśli pozwolę jej żyć, może sprowadzić kogoś kto mi zaszkodzi.
Tylko jak ją zabić, aby uniknąć kontaktu fizycznego?
Spojrzałem na swoją dłoń i chciałem wywołać pewnego rodzaju dystansowe porażenie.
Poszło lepiej niż się spodziewałem - z mojej dłoni wystrzeliła mała wiązka energii, która po kontakcie z dziewczyną, niemalże natychmiastowo ją uśmierciła.

Gdy dziewczyna już leżała, odczułem skutek uboczny mojej techniki w postaci niemalże kolosalnego zmęczenia.
Każdy mięsień w moim ciele woła o pomstę do nieba.
Szlag, wygląda na to że bez kilkunastominutowego odpoczynku nie mam co myśleć o dalszej walce.

Przez około trzydzieści minut odpoczywałem w niemalże bezruchu.
Mój brak kontroli nad własną zdolnością mnie dobija.
Jednak dzięki temu, wiem że używanie tego w taki sposób jest możliwe, jednak wymaga sporo.. bardzo dużo praktyki.
Podobnie jak wcześniej, ukryłem zwłoki - tym razem w środku namiotów, aby nie musieć przenosić ich za daleko.
Gdy jej umiejętność się rozpadła, byłem w stanie zobaczyć ognisko, kawałek drogi stąd.
W namiocie zobaczyłem kilka nożyków - mogą mi się przydać przy spotkaniu z kolejnym esperem, więc je zabieram.

Udałem się do miejsca w którym było ognisko.
Aby za bardzo nie nadwyrężać swojego ciała, szybkość zostawię sobie jako kartę As, gdyż czuje że będę mógł w stanie użyć ją tylko raz, góra dwa - ale po tym będę tak zmęczony że nawet ruszyć się nie będę w stanie.


Pierwszą osobą jaką dostrzegłem przy ognisku, był facet bawiący się nożem za pomocą telekinezy - poznałem po sposobie użycia jego zdolności, w końcu mieszkam teraz z osobą używającą jej na co dzień..
Po drugiej stronie ogniska siedzi drobna dziewczyna.

Powinienem się najpierw nim zająć, bo wiem że ta zdolność może być problematyczna.
W jaki sposób powinienem to rozegrać?
Użyć swojej szybkości? Czy może jednak spróbować zrobić to po cichu?

Walić to, wolę go zdjąć na raz i mieć pewność że z nim skończę.
Gdyby coś poszło nie tak i zostałbym wykryty, miałbym niemałe problemy.

Ponownie aktywując swoje elektryczne wzmocnienie, momentalnie zbliżyłem się do telekinetyka i załatwiłem mu zabieg elektryczny.
Dziewczyna momentalnie odskoczyła, a jej ciało stało się przezroczyste.

- A więc jednak była esperką.. - skomentowałem sobie po cichu.

Jedna osoba mi się wymknęła, więc póki co się wycofać.
Nie mam teraz wystarczająco siły, by walczyć teraz z kolejną gromadą ludzi.

Z tą myślą wycofałem się z obozu wroga.
Będąc szczerym, nie przewidując tego co może nastąpić za kilkanaście godzin.
Zmęczenie daje o sobie znać.

Wracając do swojej paczki, wydawało mi się że wyczułem czyjąś obecność.
Aby upewnić się że jestem przewrażliwiony, poszedłem w tamtym kierunku - zagłębiając się w bardziej zalesiony teren.
Nie mam ochoty marnować teraz energii na bieganie, więc idę normalnym tempem, starając się zachować jak najwięcej sił - w końcu pozwoliłem uciec osobie, która może stać się niewidzialna.

Po około dziesięciu minutach spokojnej drogi, dostrzegłem zaparkowanego kampera, wewnątrz którego paliło się światło.

- Kurwa mać, jednak się nie myliłem.

Potwierdziłem swoją teorię - jestem w stanie wyczuć innych esperów, mimo iż Mamoru mówił że wymaga to piątego poziomu biegłości - a Ja takowego raczej nie posiadam.
Nawet nie raczej - to jest pewne.
Mamoru potrzebował kilku lat aby wzmocnić swoją telekinezę, co za tym idzie to musi być sprawka mojej umiejętności.

Zbliżyłem się do kamperowego okienka i ujrzałem dwóch dorosłych facetów, którzy coś jedzą i jedną związaną młodą dziewczynę, która była całkiem nieźle poturbowana.
Zaraz,zaraz czy ja jej gdzieś nie widziałem?

( wspomnienia.. )

O czy to przypadkiem nie ta dziewczyna, która kiedyś spotkałem?
Hmm, ale wtedy raczej nie była sama.. Był z nią jakiś inny chłopak.

Facet który właśnie odwrócił się w kierunku owej dziewczyny, zauważył że ta próbuje się szarpać.
Kopnął ją w brzuch.

Serio? Bije niemalże dwukrotnie mniejszą od siebie dziewczynę, która na domiar wszystkiego nie ma jak się obronić?
To trochę niesprawiedliwe, więc dlaczego nie wyrównać szans?

Zapukałem do środka.

Otworzył mi niczego nie spodziewający się facet.

- Ile można było na was… -

Nie zdążył dokończyć - z całą pozostałą we mnie siłą, przypierdoliłem mu prosto w żebra.
Zgiął się w pół, a ja korzystając z okazji wyciągnąłem go na zewnątrz i gdy leżał na glebie, sprzedałem mu porządnego kopa w pysk.

Zapomniałem już jak fajne jest to uczucie.. Trochę czasu minęło od ostatniej fajniejszej bójki..
Drugi ziomek usłyszał co się dzieje więc chwycił za gnata i celując przed siebie wychodził z wnętrza pojazdu.
Ja jednak siedziałem już na dachu, i gdy tylko zobaczyłem jego łepetynkę, - przyjebałem mu pałką teleskopową  prosto w czachę.

Gdy obaj leżeli,  wbiłem do środka, rozwiązałem ją  i aby się upewnić zapytałem :

- Czy to ciebie spotkałem jakiś czas temu w mieście, wraz z takim czarnowłosym pokurczem?

- Nie twoja sprawa, więc zostaw mnie w spokoju.

- Mocne słowa jak na kogoś tak poturbowanego. Wydawało mi się, że posiadasz jakąś zdolność, więc jakim cudem dałaś się złapać jak skończona idiotka?

- To ty jesteś idiotą skoro pomagasz komuś kogo nie znasz, więc daj mi święty spokój, gdyż niczym się nie różnisz od tej dwójki.