Rozdział 27: Satsuki - Jak nie urok, to...

Autor: Tsuniasty Korekta: Adirox

- Gdybym niczym się od nich nie różnił, to leżałbym już na ziemi. Różnica między nami polega na sile, więc nie zachowuj się jak rozpuszczony bachor, tylko doceń to, że jeszcze żyjesz.. - odpowiedział Satsuki.

- W takim razie tym bardziej ci nie ufam, więc daj mi już spokój, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.

- To mamy zgodność. Podobnie jak ty, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, więc będę zobowiązany jak zapomnisz o tym miejscu. - odpowiedziałem, jednocześnie rozglądając się po kamperku - Hmm, chyba puszczę to z dymem..

- W takim razie ja stąd wychodzę. - oznajmiła opuszczając kampera, bez chociażby podziękowania.

- Co za niewdzięczny gówniarz..  - skomentowałem.

Dobra, pobawiłem się w predatora, pobawiłem się w dobrego samarytanina..
Czas skierować swoje kroki do mojej bezpiecznej strefy...

Gdy tylko byłem wewnątrz jaskini, Mamoru i Kazuki wydawali się jakby chcieli o czymś pogadać, jednak..

- Pogadamy później.. Jestem cholernie wykończony..

Zostawiając ich z tymi słowami, ruszyłem do swojego pokoju.
Nie zdejmując nawet bluzy, padłem na łóżko niczym trup, a energia wewnątrz mnie przeszła w tryb ładowania.

-- Perspektywa Vesa - Kilka dni wcześniej --

Kurwa, gorzej być nie mogło.
Ledwo co uniknęliśmy grupy zombiaków, więc dlaczego teraz stoję na ulicy, i muszę podnosić swoje ręce do góry?

Naprzeciw mnie stoi ciężko uzbrojona grupa ludzi, którzy nie wyglądają aby byli zbyt przyjaźnie nastawieni.

Trzy osoby szły w naszym kierunku, po czym nas przeszukali.

- Nie są uzbrojeni
- Rozumiem.

Spokojnym krokiem zbliżał się do nas osobnik, który do tej pory był osłaniany przez grupę ludzi.

- Zastanawiacie się pewnie dlaczego was zatrzymaliśmy. Otóż sprawa wygląda następująco : Szukamy espera odpowiedzialnego za śmierć kilkunastu moich ludzi.  - powiedział spoglądając na naszą trójkę.

Czuje się odpowiedzialny za tą grupę, więc spróbuje się z nim dogadać..

- Niestety, żaden z nas nie jest esperem, więc..

- Wiem że nie jesteście esperami. Wyczułbym to. Jednak chcę się was zapytać, czy nie znacie przypadkiem espera, używającego elektryczności..

- Elektryczności? - wymamrotał Hikaru..

- Oho, wygląda na to że coś wiesz.. Byłbyś na tyle miły i powiedział nam gdzie możemy go znaleźć?

- Znamy osobę używającej elektryczności, ale z tego co mi wiadomo, może występować wiele osób z tą samą mocą.. - oznajmiłem. - Ma pan jakieś szczegóły? Rysopis tego poszukiwanego?

W tym momencie gostek pstryknął palcami.
Podszedł do niego nieźle skatowany gościu, który wyglądał jakby przeżył atak hordy umarlaków i jakimś cudem przeżył.

- Miał białe włosy i szare oczy.. - powiedział dość cicho..

Zaraz..
Znam osobę pasującą do tego rysopisu..

- Zaraz. czy to przypadkiem nie Natsuki? - zapytał Hikaru.
- Niby pasuje do rysopisu, jednak nie wydaje mi się aby był w stanie kogoś zabić..
- NAS chciał zabić…  - wysyczał Hikaru
- Tylko nas straszył.. - odpowiedziałem.

W tym momencie odezwał się mężczyzna

- Z chęcią się dowiem gdzie przebywa, ten cały Natsuki. Zabrać ich.

-- Perspektywa Satsukiego --

Obudziłem się niemalże pod koniec dnia.
Kto by pomyślał że prześpię cały dzień z powodu zwykłego przepracowania się?
A nie czekaj, wczoraj moja moc stała się silniejsza, co mogło mieć wpływ na to że tak długo spałem..

Gdy opuściłem swój pokój, ruszyłem w kierunku pokoju głównego.
Tuż przed wejściem do niego, zostałem zatrzymany przez Mamoru.
- Satsuki, poczekaj chwileczkę..

- Co jest?

- Więc.. to co zobaczysz w pokoju obok… Staraj się kontrolować swój gniew.. okej?

Co on ma na myśli?

Otworzyłem drzwi a w środku zobaczyłem zdradzieckie trio, które kilka tygodni temu chciało mnie okraść.
Mało tego - Chiyo nadal żyje.

Mamoru po mojej minie był w stanie stwierdzić że lepiej się odsunąć, a ja zbliżałem się w kierunku Chiyo, emanując czystym gniewem.

- Ile razy trzeba ci powtarzać, że nie chcę cię tu widzieć! - mówiąc to ogłuszyłem ją elektrycznością i spojrzałem na Hikaru i Vesa. - Nie uprzedzałem was, co z wami zrobię jak znowu was spotkam?

Hikaru momentalnie zbladł, a Ves powiedział :

- Skąd wiedziałeś że w ciele Chiyo jest inny esper?

Co on pierdoli?

- O czym ty gadasz, Ves? - zapytał Mamoru.
- Wybaczcie.. nie mamy żadnych zdolności.. nie byliśmy w stanie im odmówić..
- Co?
- Nie musisz się bać Mamoru.. Oni szukają tylko Natsukiego..

Oni? Szukają mnie? Hmm..
Zaraz..
Czy ten pierdolony śmieć, sprowadził do mojego domu zagrożenie?

Złapałem go za szyję i podniosłem go z ziemi.

- Masz dziesięć sekund.
- Zaatakowała nas grupa.. ciężko uzbrojonych ludzi.. nie miałem wyboru.. - wydusił z siebie Ves.

Kurwa. Ledwo co pozbyłem się jednych jełopów, teraz banda konfidentów przyprowadziła mi kolejną grupę niemal pod same drzwi..

Puściłem go.
Ostatnie czego mi trzeba, to zabijać go w tym miejscu.

- Wygląda na to że spokojem za długo się nie nacieszymy. Słyszeliście tego konfidenta?
- Grupa uzbrojonych ludzi..  Szykuje się ciężka noc..
- Kolejna z rzędu.. Kazuki, jak stoimy z amunicją?
- Na plusie. Nawet jak skończy się żarcie, to amunicja zostanie.
- Dobra. chyba nie muszę tego mówić, ale..
- Wiem, wiem - mówiąc to Kazuki poszła po broń.
- Mamy jakiś metalowy pręt? Albo w ostateczności linę..
- Zaraz przyniosę - odpowiedział Mamoru wychodząc z pokoju.

Gdy Mamoru wyszedł, zamknąłem drzwi i rozpocząłem trochę brutalniejsze przesłuchanie Hikaru i Vesa.
Dowiedziałem się kilku ciekawych informacji, odnośnie naszych przeciwników, co ułatwi nam walkę.
Mamoru wchodząc do środka nie skomentował tej sytuacji, za co jestem mu wdzięczny.
Związaliśmy całą trójkę i upewniliśmy się że nie wyjdą.

- Tym razem wychodzi na to że i ja zabłysnę. - zażartował Mamoru.
- Na to wygląda..
- Planujesz ich zabić?
- Każdego kto będzie chciał się przedostać, raczej tak.
- Mówię o Vesie i reszcie.

Spojrzałem na Mamoru, a on po chwili odpowiedział.

- Rozumiem, jednak nie rób tego przy Kazuki.
- Tak, tak , Panie nadopiekuńczy chłopaku zwykłej, bezbronnej dziewczyny.. - odpowiedziałem
- Jak długo wiesz? - zapytał niepewnie Mamoru
- Od samiutkiego początku. jesteś dobrym kumplem, ale kiepskim aktorem.. - odpowiedziałem.
- A byłem pewien że dobrze to ukrywaliśmy..
- Co takiego ukrywaliście?  - zapytała Kazuki, jak zwykle przychodząc w porę.
- Twój związek z Mamoru. - odpowiedziałem

Momentalnie poczerwieniała.
--
Kilkanaście minut później, obok wodospadu pojawiło się ponad dwadzieścia terenowych samochodów.
W każdym było minimum pięć uzbrojonych osób.
Wśród nich Mamoru i Satsuki wyczuli około dziesięciu esperów.
-

- Tylko dziesiątka.
- Ale karabiny maszynowe.. to będzie problematyczne. - odpowiedział Mamoru

Tym razem sytuacja się odwróciła..
Teraz utknąłem w defensywie.
Jednak w porównaniu do moich wczorajszych ofiar..
Wyjdziemy z tego zwycięsko!