Rozdział 117: Strong Dex

Autor: Shinzuke Korekta: Shinzuke

Shinzuke przez chwilę zamilkł po czym powiedział.

Shin - Co tu robiłaś Neosii, jesteś wojownikiem?

Neosii - Nie, Nie, Nie! Nie jestem żadnym wojownikiem, jestem Nekromantą!

Shin - Hoho, czyli studiujesz czarną magię? Mimo to nie byłaś wstanie pokonać Strażnika Lasu?

Neosii - Tak, był on zbyt silny, informacje które zebrałam okazały się nie być w pełni dobre, przez co straciłam i nie mal umarłam… ale Wy mnie uratowaliście, dziękuję!

W tym momencie uklękła przed Shinem, Reksiem i Kylem i dziękowała.

Shin - Cóż było to było, Strażnik Lasu nie żyje, ty żyjesz, więc ja już pójdę, Kyle, Reksio ruszamy!

Neosii - Cz-Cz-Czekajcie! Nie zostawiajcie mnie samej proszę!

Shin - Pff, rób co chcesz, mnie to nie interesuje.

W tym momencie ruszyli przed siebie, Neosii pełna szoku i niedowierzania podążała za nimi.

Kyle - Mistrzu, gdzie ruszamy?

Shin - Według moich analiz, blisko 100 kilometrów stąd znajduje się jakiś nieznany nam kraj hmm Czekaj!

Shin rozejrzał się za siebie i powiedział: Kobieto, wiesz którędy dotrzemy do najbliższego miasta?

Neosii - Tak proszę pana, niedaleko stąd znajduje się trzecie pod względem wielkości miasto Strong Dex, należące do państwa magów i nekromantów - Hooltow Geerns Gu.

Shin - Cóż za dziwaczna nazwa, mniejsza zaprowadź nas tam.

Neosii - Dobrze!

W tym momencie Neosii wyszła na przód i prowadziła drużynę Shina do nieznanego mu kraju.

Czas mijał, po 2 dniach udało im się w końcu dotrzeć, na horyzoncie widać było ogromne miasto znajdujące się na szczycie, miasto to było otaczane ogromną ilością wody, prawdopodobnie było to jedno ze strategicznych twierdz wojennych pomyślał Shin.

Inaczej tego nie mógł pojąć po co stawiać miasto w takim miejscu. Shin - Kobieto, czy w tym mieście dostaniemy jakieś dobre żarcie? Dawno nie jadłem żadnych smacznych rzeczy, brakuje mi ich.

Neosii - Tak proszę pana, znajduje się tu wiele tawern i wysokopoziomowych restauracji, ale są one bardzo drogie i stać na nie tylko bogatych szlachciców, wysokich magów i nekromantów jak i kupców.

Neosii opowiedziała trochę drużynie Shina o tym mieście, miało ona ponad 20 milionów mieszkańców, gdy tylko Shin to usłyszał był oniemiały, trzecie największe miasto tego kraju miało tak wielką populację, była to ogromna liczba. Prawdopodobnie znajduje się tam ogromna liczba magów i nekromantów na wysokich poziomach.

Shin - Neosii czyli w tym miejscu znajduje się dużo wysokopoziomowych magów jak i nekromantów jak się nie mylę? (Shin nazwał ją po imieniu by uzyskać jak najwięcej informacji, starał się być miłym człowiekiem, mimo że z natury ma wyjebane jajca, najchętniej to wypił by coś albo zabił kogoś).

Shin - To dobrze, zatem ruszajmy do miasta! Jestem strasznie głodny!


Po trzydziestu minutowej podróży w końcu dotarli do pod ogromne bramy miasta które prawdopodobnie miały wysokość blisko 25 metrów, była to potężna brama wjazdowa.

Shin - Cholera, co za potężna brama, nic dziwnego, skoro to miasto posiada tak wielu mieszkańców, do tego ten ogromny ruch osób wychodzących jak i wchodzących.

Kyle - Mistrzu, nawet strażnicy przy bramie są ubrani w szaty, prawdopodobnie są to magowie…

Shin - Tak Kyle, są to magowie, już ich sprawdziłem, ale są zbyteczni, sam dałbyś im radę, o Reksiu nie wspomnę, bo on by tu zrobił armagedon.

Neosii - Proszę, bądźcie poważnie, i nie stwarzajcie problemów, bo w tym mieście jest od groma osób które z łatwością będą mogli was znieść z tego świata na ziemię umarłą.

Shin - Nie martw się, nie jestem tak prostą osobą na jaką wyglądam.

Neosii - …

Shin wykupił 4 przejścia na okres jednego miesiąca, zapłacił za to aż 4 złote monety, ale mogą przechodzić i wchodzić ile razy tylko chcą bez najmniejszego problemu, było to bardziej opłacalne, dzięki temu mogą omijać kolejki jakie istnieją przy bramie miasta, co ułatwi każdemu z nich zaoszczędzenie ważnego dla każdego z nich czasu.