Rozdział 129: Chapter 129

Autor: Tsuniasty Korekta: Shinzuke

Podczas gdy Shinzuke zabawiał sie w walkę ze staruszkiem, Kusaribe zaczynał tracić cierpliwość.


Postanowił ponownie udać się na sam środek pola bitwy, gdyż jego instynkt poszukiwał walki - a samo pozbycie się nekromantów, którzy otaczali Jego, Shina i liderów - było niewystarczające, dla osoby której krew wrze!

Będąc otoczonym przez olbrzymią ilość wrogów, katana dzierżona przez Kusaribe coraz bardziej czerwieniała.
Jego aura stawała się coraz bardziej mroczna, a żądza krwi jaką emanował sprawiła że nawet jego ostrze wydawało się jej pragnąć.

Mnóstwo trupów walających się wokół, nie było tylko jego zasługą  - bowiem cztery klany zaczęły ze sobą potyczkę, chwile po tym jak padły pierwsze trupy.

Podczas owej potyczki ginęli również ludzie Horold’a Dring;a ( Pana Miasta Nekromantów), którzy usilnie starali się trzymać owe klany w ryzach.

Woń krwi wokół pobudzała zmysły każdego -tym samym sprawiając że każdy na polu bitwy dawał z siebie więcej niż 100%.

Kusaribe od jakiegoś czasu obserwował walczące klany, jednocześnie osłabiając ich szeregi.
W przeciwieństwie do pięciu wojsk jego nie interesowało kto jest kim - każdy był dla niego celem.

Kyoshiro nie odczuwał nawet zmęczenia, co wydawało się być dziwne - każdy z jego przeciwników myślał że walka z tyloma osobami powinna go osłabić.
Jednak to co z pozoru wydawało się być walką jeden kontra kilka tysięcy, dla niego było walką jeden na jednego - razy kilka tysięcy.

Nie wykonywał zbędnych ruchów na polu bitwy - jego umysł opracowywał na bieżąco nowe strategie szybkiej eliminacji a jego ciało poruszało się niemalże automatycznie,

Sporym problemem podczas tej olbrzymiej walki, sprawiał fakt że wielu z nekromantów przywoływało różnego rodzaju kreatury zrodzone z mroku - część z nich żywiła się nawet zwłokami ofiar poległych w boju.

Zaniepokoiło go to lekko, gdyż przez te monstra - straci możliwość “przejęcia” umiejętności - lub ich wzmocnienia.

Z drugiej strony, pożerając zwłoki ludzi stawały się silniejsze - a ich poziom stopniowo wzrastał.

Długo nie trzeba było czekać, gdy przywołane kreatury przekroczyły pewną barierę poziomową - stając się silniejszymi od osób które je stworzyły, a co za tym idzie - stracili nad nimi całkowitą kontrolę.

Kyoshiro zrozumiał że taki był plan nekromantów - poświęcić nawet swoje życie, aby obronić swój klan - nawet mu to lekko zaimponowało.

- Huh, no proszę.. Jednak są jeszcze ludzie wyznający zasadę stuprocentowej lojalności. Cóż za niespodzianka. - powiedział po cichu.

Ponownie wpadł w wir walki, chcąc wynieść z tej wojenki najwięcej jak się da.
Starał się unikać potworów żywiących się zwłokami innych ludzi, aby pozwolić im się wzmocnić.
Wzmocnić na tyle, że będą w stanie go choćby trochę zabawić.

W pewnym momencie był świadkiem ewolucji jednego z nich - który po tej przemianie przypominał czterorękiego minotaura.

Z lekką nutką ekscytacji, ruszył w jego kierunku.
Mimo iż był atakowany przez kilkadziesiąt osób, za każdym razem błyskawicznie wykonywał kontratak i eliminację.

- Scena do “Pewnego Zabójstwa” została przygotowana.. Jaki będzie wasz kolejny ruch? - cichym głosem powiedział Kyoshiro

Tymczasem..

Shinzuke kontynuował swoje starcie z dwoma liderami.

Siwowłosy starzec - wcześniej zaatakowany przez Shina, miał nałożoną na siebie barierę ochronną, która uratowała go przed odniesieniem większych obrażeń od ciosu Shina.

Pan Miasta - który wbrew przypuszczeniom - okazał się całkiem silny, zaatakował Shinzuke, gdy tylko nadarzyła mu się okazja.

Kościsty oręż uformował mu się w dłoni i wykonał nim pchnięcie, mając na celu przebicie się przez zbroję czarnego, co jednak skończyło się złamaniem owego orężu.
Zbroja Shina nie była zwykłym kawałkiem metalu - została ona przez niego wielokrotnie wzmocniona, sprawiając że sam Shin stał się istną fortecą.

Shinzuke widząc zniszczoną broń Horold’a Dring;a - nie przepuścił tej okazji, i swoim dwuręcznym orężem wykonał pełen zamach.
Horoldowi udało się jednak odskoczyć - jednak nie zmienia to faktu że otrzymał trafienie, lekko przecinające jego zbroję w okolicy brzucha.

“ Prawie go przepołowiłem. Następnym razem nie spudłuje..” - z tym postanowieniem Shinzuke zaszarżował na Horolda, jednak siwowłosy starzec przypomniał o swojej obecności, przywołując grupkę szkieletów - które niemalże błyskawicznie zniknęły - tak szybko jak tylko się pojawiły, natomiast Shin w akcie zemsty ruszył na siwulca, pozbawiając go prawej ręki.

---
BOYA!
Przypomniałem  sobie że na forum czapter wrzuciłem, a na novelki to już nie ;/
http://blizniacze-smoki.xaa.pl/  - > Zapraszaaaam!