Rozdział 130: "Mały Boss"

Autor: Tsuniasty Korekta: Brak

Kusaribe idący w kierunku potworów przywołanych przez nekromantów, miał zbyt wielkie nadzieje. Owe monstra nie wykazywały się zbyt wielkim intelektem i walczyły jak zwykłe bestie.
Mało tego, co chwilę musiał kontrować samobójców z czterech klanów.
Gdy jego irytacja osiągnęła pewien poziom, z jego ust wydobyło się jedno ciche słowo.

“Sakujo” ( znaczenie - wyeliminować. )

W tym momencie dosłownie znikąd, na polu bitwy pojawiło się ponad tysiąc zamaskowanych osób, które dołączyły do olbrzymiej masakry.
Nie byli to ludzie - były to bestiołaki poznane przez niego kilka tygodni wcześniej.

Niczym plaga wyrzynali każdego na swojej drodzę, a po kilku minutach obok Kusaribe z cienia wyłoniła się pewna osoba.

Dziewczyna o bladej karnacji ciała i oczach koloru żółto-złotego. Owe dziewczę posiada bardzo delikatne i łagodne rysy twarzy, skórę miejscami tak bladą, że niemal przezroczystą. Jej sylwetka jest bardzo drobna, lekka, ma smukłą szyję i ramiona. Mimo iż na pozór wydaje się być krucha, jest zupełnie inaczej - jej oczy emanują siłą, dumą i pasją.
Damskie wdzięki proporcjonalnie do postaci są… Średniej wielkości. Tatuaże jej magii w postaci błękitnych i białych zawijasów zdobią jej dekolt oraz ramiona.
Ubrana w ciemne - można by nawet rzecz że całkiem skąpe ubranie.
Na jej głowie można było dostrzec.. królicze uszy! ( Usagi incoming. )

- Ta walka nie potrwa zbyt długo. Przewaga fizyczna z naszej strony jest niepodważalnie większa. - zaraportowała

- Wiem, jednak samemu trochę by mi zajęło ich wybicie. Mimo iż są słabeuszami, nadal jest ich spora ilość, Rose... - odpowiedział Kusaribe.

Dziewczyna kiwnęła głową.

- Masz jakieś instrukcje, co do tej walki? - zapytała

- Unikajcie demonów. Z waszym stylem walki mogą okazać się problematyczne. Jednak osobiście chcę aby się wzmocniły, do tego stopnia abym i ja miał z tego jakąś frajdę..

- Zrozumiałam. - mówiąc to niemalże rozpłynęła się w powietrzu.

“ A więc teraz pozostało mi.. wyeliminować demony. Nie sądziłem że znowu będę się bawił w Dantego < Nawiązanie : Demon Slayer będący demonem XD> . Chyba trzeba zakończyć to w miarę szybko..

Jego prawe oko zajarzyło się na krwisto-czerwono, a on sam coraz to szybciej zbliżał się do pożywiających się ludźmi demonów.

Te dostrzegając szybko zbliżającego się w ich stronę Kusaribe, wydały z siebie dziwny okrzyk.
Cztery z nich .. połączyły się w jednego.

“ Co za cholerstwo.. Nie widzę jego poziomu.. “ - skomentował w myślach Kyoshiro

Owy potwór przekroczył pewną granicę i zaczął ewoluować.
Dosłownie na jego oczach zmieniał formy, niczym pierdzielony pokemon podczas ewolucji.

Kusaribe postanowił to przeczekać.
“ ostatecznie, jaka jest szansa że ten potwór będzie jakiś super silny? W razie problemów mam kilka asów w rękawie, więc powinienem dać sobie radę..”

Ostatnią ewolucją okazał się być czerwonoskóry, 2,5 metrowy minotaur w niemal pełnym uzbrojeniu i z dwoma olbrzymimi młotami. Jego żółte ślepia wpatrywały się w Kusaribe.
Nad jego głową pojawiła się tylko mała informacja : Boss : Piekielny Minotaur.

Kyoshiro podbiegł do owego monstra, materializując w swojej dłoni ostrza światła.
Mimotaur przyblokował jego atak i za pomocą brutalnej siły odrzucił Kusaribe na pewien dystans.

“To było całkiem mocne..” - pomyślał Kusaribe

Zmutowany Minotaur zbliżał się w jego kierunku, wymachując dwoma metalowymi młotami jak zwykłymi patyczkami, uśmiercając tym samym nekromantów znajdujących się w jego pobliżu.

Na ustach Kyo zagościł mały uśmieszek.
Przywołał sobie dwa długie świetliste ostrza, aby mieć większy zasięg od minotaura, zdając sobie sprawę że jego siła fizyczna to nie przelewki.

Podbiegł do minotaura, który wykonał wymach od góry, jednak Kyoshiro wykonał unik w prawą stronę, jednocześnie lekko ciął swojego przeciwnika.
Siła z jaką młot zderzył się z ziemią, sprawiła że lekko się zachwiał co sprawiło że cięcie nie było zbyt głębokie, jednak gdy wykonał obrót i ciął minotaura kolejne dwa razy - tym razem w plecy, bestia odwróciła się i z pełnym zamachem chciała przypierdolić Kyoshiro.

Kyoshiro lekko odskoczył w tył, jednak nie spodziewał się że atak wykonany przez jego oponenta był tylko zmyłką.
Niemalże w połowie wymachu, zatrzymał on swój młot i wykonał nim pchnięcie na tyle mocne, że odrzuciło to Kyoshiro o ładny kawałeczek drogi.

- Musze przyznać.. To zabolało.. - rzekł wstając.