Rozdział 136: Ceremonia

Autor: Shinzuke Korekta: BRAKUJE

Tuż z samego rana, Shinzuke nie mógł spać, był zdenerwowany, bo postanowił że dziś pobierze się Neosii.

Postanowił że wraz z Kyl’em pójdzie zorganizować wszystkie rzeczy jakie będą potrzebne, pierścionek, ksiądz, i miejsce w którym odbędzie się impreza.

Osób zaproszonych będzie tylko drużyna Shina wraz z rodziną Neosii, w końcu Shin nie miał w tym świecie jeszcze żadnej rodziny, nie licząc Reksia, w końcu jest on w pewnym sensie połączony z Shinem więzami rodzinnymi.

Po załatwieniu kilku spraw, Shinzuke udał się do karczmy w której był Biały Lis, chciał go zaprosić na uroczystość ceremonii ślubnej.

Hej Kyo – Krzyknął Shin wchodząc do karczmy, z początku nikt nie wiedział kim był Shin, i od razu kilku mężczyzn z karczmy zaczęło krzywo na niego patrzeć.

Ej Ty! Przestań drzeć ryja, chyba życie Ci nie miłe! – Powiedział pewien mężczyzna z długą brodą i dziwnym wyrazem twarzy
** (Naćpał się mefedronu xD) **

Shin – Pff, zniknij mi z oczu jeżeli nie chcesz stracić swojego nędznego życia miernoto.

Mężczyzna – JA miernota? Jestem jednym z najsilniejszych najemnych nekromantów w tym mieście, dalej uważasz że jestem miernotą?

Cała karczma zaczęła patrzeć na Shina, po czym każdy zaczął się śmiać.

Kyl’e Zabij go, tak by nie pobrudzić podłogi jego krwią – Powiedział Shin do swojego biednego ucznia.

Chwila moment, i Kyle zniszczył tak zwanego szczytowego najemnika tego miasta, miernoty nie potrafią bronić się nawet przed dzieciakiem którego Shin codziennie torturuje niczym szczura laboratoryjnego.

Każdy w karczmie był w szoku, ze zmarłego przeciwnika nie wypłynęła nawet kropla krwi, była to jedna ze specjalnych technik Kyl’a która wysysa całą krew z przeciwnika.

Mistrzu, i jak? Dobrze? – Powiedział Kyle.

Shin – Cóż, myślałem że zrobisz to lepiej, jesteś beznadziejny, idź zamów coś do jedzenia a ja porozmawiam z białym lisem.

W tym momencie Kyo właśnie wyszedł ze swojego pokoju i zszedł na dół.

Czego chcesz tak wcześnie Shin? – Powiedział Kyo.

Shin – Cóż, przyszedłem zaprosić Cię na mój ślub i Neosii, który odbędzie się dzisiejszego dnia, bo już jutro chcę byśmy powrócili do naszej twierdzy, musimy w końcu zacząć ją rozwijać, a jako że posiadłem pewnego rodzaju zabawkę, zbudowanie fajnej twierdzy zajmie mi koło 4 miesięcy.

Kyo – Hoo, więc bierzesz ślub, mówisz ze w końcu popukasz?

Shin – Zważaj na słowa, a ty co? Popukałeś swoją kotkę, która chodzi za tobą jak by miała Following włączony?

Kyo – Nie było tematu, a teraz mi powiedz cóż za zabawkę nabyłeś że w 4 miesiące zbudujesz dzięki niej fajną twierdzę?

Shin – Cóż, powiedzmy że to niespodzianka, gdy będziemy na miejscu pokaże Ci jak to działa, ale od razu mówię, spowoduje to dla Ciebie podniecenie, i będziesz chciał to mieć zawsze ze sobą haha.

Kyo – Ciekawe…

Shin – Dobra, chodźmy za niedługo będzie odbywać się ceremonia ślubna, mam nadzieję że masz jakiś ładny ciuch na taką okazję, bo wiesz, w zbroi będziesz wyglądał jak awanturnik na rozdawaniu alkoholu weselnego.

Kyo – Spokojnie, na pewno będę wyglądać lepiej niż Ty.

Dobra ruszamy, po 30 minutach wszyscy dotarliśmy do miejsca gdzie miał się odbyć ślub.

Shinzuke ruszył po Neosii, która miała już się przygotować na ceremonię.

Była ubrana w piękną białą suknię, wyszywaną złotem, wyglądała jak by była stworzona za przeogromną fortunę, co się okazało była to rodzinna pamiątka z rodziny Neosii, a dokładnie podczas ślubu nosiła ją jej babka, matka.

Wyglądała cudownie, Shinzuke był oszołomiony, jej wyglądem, zmieniła się bardzo dużo, tak że stała się jeszcze piękniejsza.

Shin – Dobrze Neosii, ruszajmy, wszyscy na nas czekają.

Ceremonia odbywała się w kościele który znajdował się na obrzeżach miasta, był on dosyć stary, lecz jego wygląd wewnętrzny zapierał wdech w piersiach, był bardzo pięknie ozdobiony, wiele elementów było stworzonych z czystego złota, widać że duchowi posiadali spore fundusze na rozwój w swoich kościołach w których czcili tutejszych bogów.

W kościele znajdowało się już wielu gościu, prawdopodobnie byli to wszyscy, którzy mieli się zebrać.

Shinzuke podszedł do ołtarzu, przy którym znajdowało się miejsce, przeznaczone do tej ceremonii.

Shinzuke – Witam Biskupie, dziękuję że raczyłeś dać nam śluby małżeńskie.

Biskup – Nie miałem ku temu powodów by odmówić młodym, kochającym się ludziom wziąć ślub, w końcu miłość ludzi jest najważniejsza.


Podziękujcie Kobiecie która to tak bardzo mnie motywowała xDDD

Więcej dowiecie się na blizniacze-smoki.xaa.pl, udostępniamy tam wcześniejsze rozdziały BS'a, i nie tylko Pozdrawiamy! :)