Rozdział 4: Nekromantka i Bard

Tłumaczenie: PitaBread Korekta: ( *ˊᵕˋ)

W niezwykle romantycznym ogrodzie utrzymanym w stylu europejskim, siedział porażająco przystojny elf o twarzy anioła i piękna niczym róża elfka. Razem, tworzyli doskonałą parę księcia i księżniczki prosto z bajki. Dało się ich opisać jedynie jako ‘zestawienie bez skazy’. Niestety, całość obrazu psuł siedzący razem z nimi przy stole brzydki wilkołak. Na jego widok wszyscy gracze potrząsali głowami, to było zupełnie jakby po zamówieniu miski makaronów za ciu klient odkrył, że pyszne świńskie jelita nie zostały dokładnie przeczyszczone i wciąż mają w sobie resztki fekaliów.

Podnosząc kąciki ust, uśmiechnęłam się czarująco i z uwagą przestudiowałam białą kartę menu w moich rękach. Gdy podjęłam decyzję, uniosłam głowę i ignorując spojrzenia innych graczy, wpatrujących się we mnie jak zahipnotyzowani, zwróciłam się do równie mocno urzeczonej mną kelnerki. Głosem miękkim jak aksamit rzekłam, ‘’Panienko, miskę mleka sojowego i pięć you tiao, proszę.’’

Mrugając uroczo oczami, Lolidragon powiedziała łagodnie, ‘’Prince, naprawdę wiesz jak zepsuć nastrój. Czemu akurat mleko sojowe i you tiao?’’ Gracze w naszym pobliżu pokiwali głowami, zgadzając się z nią.

‘’Weź przynajmniej trochę sezamowych ciastek! Panienko, dla mnie poproszę dwie miski mleka sojowego i dziesięć sezamowych ciastek,’’ powiedziała Lolidragon.

Wtedy, Wilk-dàgē dodał swoim bestialskim barytonem, ‘’Ja proszę o filiżankę espresso, sałatkę cesarską i pieczeń…’’

(t/n: dàgē - starszy brat albo wujek | jiějiě - starsza siostra | meimei - młodsza siostra)

Po wypiciu swojej porcji mleka sojowego, Lolidragon z gracją wytarła usta i podjęła temat, ‘’Prince, myślę, że powinniśmy szybko znaleźć więcej ludzi do naszej drużyny!’’

‘’A na co ten pośpiech? Mamy Wilka-dàgē do leczenia, więc z expieniem nie będzie problemów. Nie musimy się śpieszyć z szukaniem.’’ Przełknęłam w całości you tiao, wolno odpowiadając na pytanie.

‘’Exp nie ma z tym nic do rzeczy.’’

‘’No to co?’’ spytałam. Istnieje inny powód, dla którego potrzebowalibyśmy więcej ludzi w drużynie?

Lolidragon westchnęła ciężko. ‘’Przeze mnie powalone drzewo tu leży, gdyż droga ta do mnie należy. Jeśli chcesz przy życiu zostać… Musisz. Się. Z Bishem. Rozstać.’’

‘’Naprawdę musisz mi wcierać sól w rany?’’ Ta cholerna Lolidragon! Aż… aż się zdenerwowałam!

Lolidragon zachichotała. ‘’Takie rany są od tego, żeby wcierać w nie sól… Prince, chodzi mi o to, że tym razem udało nam się przegonić Fairsky, ale to nie znaczy, że nie znajdzie się jakaś kolejna, której zachce się ciebie ode mnie podpylić. Następnym razem mogę nie być w stanie obronić twojej cnoty… Właśnie dlatego – dla tej ślicznej twarzyczki, dla twojej cnoty, dla naszego upojnego miesiąca miodowego, który spędzimy na zabijaniu mobków – nasza drużyna musi szybko zyskać na sile. Właśnie dlatego towarzysze są najważniejszym aspektem w naszej walce. Wszystko dla twojej cnoty.’’

‘’…’’ To mnie pozbawiło słów. Lolidragon naprawdę wie jak straszyć ludzi, pomyślałam, Ale zazwyczaj ma rację. Czy przez kontakt z dziewczynami stracę swoją cnotę? Czy będzie się liczyło jako lesbijstwo?

Lolidragon dobrze wszystko przemyślała. ‘’Myślę, że powinniśmy zdobyć maga, a potem łucznika. Wtedy nasza drużyna będzie kompletna.’’

Wtedy Wilk-dàgē zabrał głos. Z tego co ja i Lolidragon zauważyłyśmy, otwierał usta tylko wtedy, gdy dyskutowaliśmy o czymś ważnym. Dlatego odzywał się bardzo rzadko.

‘’Znalezienie maga to łatwizna, ale znalezienie takiego, który pasowałby do nas jest już trudniejsze. Niektórzy magowie specjalizują się w atakach AoE, inni z kolei wolą te z single-target. Są tacy, którzy bombardują przeciwnika masą słabych, ale szybkich ataków, a są również tacy, którzy opierają się na zasadzie wszystko-albo-nic i polegają na jednym, silnym zaklęciu. Typ elementu magii też gra wielką rolę, więc trzeba nam znaleźć maga odpowiedniego na mobki, które chcecie zabijać…’’

Niesamowite! Zarówno ja, jak i Lolidragon wpatrywałyśmy się w Wilka-dàgē w zachwycie, z oczami zmienionymi w dwie gwiazdy. To niesamowite ile teorii stoi za znalezieniem maga…

‘’Jesteś taki mądry, Wilku-dàgē. Tak dużo wiesz…’’

Wilk-dàgē uśmiechnął się z zakłopotaniem. ‘’To naprawdę nic. Początkowo miałem zamiar zostać magiem, więc trochę się o nich pouczyłem.’’

Dwumetrowy mag? Uśmiechnęłam się drętwo na tę myśl.

‘’Więc czemu nim nie zostałeś?’’ Lolidragon również uśmiechała się zmieszana, ale pomyślała, Dwumetrowy mag byłby przynajmniej nie tak dziwny jak dwumetrowy kapłan…

Wolf-dàgē tylko westchnął ciężko. ‘’Ech…!’’

‘’Jeśli nie chcesz mówić, to w porządku.’’ Pewnie ma swoje powody… Wcieranie soli w rany innych należało do specjalności Lolidragon, nie moich – przyznam jednak, że byłam raczej ciekawa.

‘’To nic wielkiego.’’ Wilk-dàgē wstał i z pełną boleści miną spojrzał w stronę horyzontu, tak samo przygnębiającego jak on. Co też mogło sprawić, że Wilk-dàgē porzucił swoje marzenia o zostaniu magiem?

Jego twarz pociemniała. ‘’Tak naprawdę to dlatego… że przed świątynią magów stała kolejka jak za komuny, a do kapłanów było pusto.’’

×××

Posłałam nogą czaszkę szkieleciego wojownika w powietrze, a następnie kopem z półobrotu złamałam mu kręgosłup. Z głośnym trzaskiem szkieletor zmienił się w kupkę kości. Podążając za mną, Lolidragon pracowicie zbierała gnaty - Nie żartuję. Pół kilo mączki kostnej jest warte dziesięć srebrnych monet, nie ma się z czego śmiać!

Zanim zapomnę, by wyjaśnić, jesteśmy tu, ponieważ Wilk-dàgē chciał zobaczyć nas w akcji zanim zaczniemy szukać odpowiednich członków drużyny. Tym sposobem wylądowaliśmy w tym upiornym lesie pełnym szkieletorów. Prezentowałyśmy mu nasze najbardziej szalone techniki, by pokazać się z jak najlepszej strony.

Wilk-dàgē patrzył na mnie z niedowierzaniem. ‘’Twoja postawa taekwondo jest nieprawidłowa. Podejdź no tu! Dàgē pokaże ci jak się to robi.’’

Wtedy Wilk-dàgē jednym kopem postał trzy szkielety w powietrze… Ty serio jesteś kapłanem?

‘’Ahaha! Wcześniej levelowałem sam, więc zdobyłem trochę siły… No dobrze, chodź tu, buffnę cię Pieśnią Bitewną, Chyżością i Nieprzeniknionym Murem.’’

Kiedy już dostałam ogromne wzmocnienie do siły, zwinności i obrony, zrozumiałam korzyści z posiadania kapłana. Śmigając między szkieletami, czułam się tak jak wtedy, gdy razem z Lolidragon expiłyśmy na niskopoziomowych szkieletach w jaskini przy wiosce nowicjuszy…

×××

‘’Lolidragon, pewna jesteś, że damy radę szkieletom?’’ Próbowałam dojrzeć coś w mroku tej ciemnej, strasznej jaskini, a po mojej skórze chodziły ciarki.

Już sama myśl o modelach szkieletu w gabinecie szkolnej pielęgniarki mnie przerażała… Co ważniejsze, szkielety się nie śliniły, więc jak miałam wchodzić w swój tryb berserka?

Lolidragon tylko przełknęła nerwowo ślinę i wyjąkała, ‘’My… damy radę… chyba…’’

Jakoś zmusiłyśmy się, by wejść do środka. Lolidragon! Idź przodem i sprawdź co tam jest… Co? Co masz na myśli mówiąc ‘nie’!? Złodziejka od siedmiu boleści!

Nie mogąc na to nic poradzić, musiałam zapalić pochodnię i iść przodem z Lolidragon chowającą się za moimi plecami. Nagle, usłyszałyśmy przed nami odgłos klekoczących kości. Pobladłam. Odwróciłam głowę w stronę Lolidragon, by znaleźć siłę w jej dopingu, ale jedyne co zobaczyłam to jej zielona twarz.

‘’Aach…’’ Lolidragon pisnęła, drżącym palcem wskazując przed siebie.

Odwróciłam się z powrotem i zobaczyłam, że teraz stoją przed nami trzy szkielety, jednak ku mojemu zdziwieniu, wcale mnie to nie wystraszyło. Popatrzyłam na prawo i lewo, a wtedy nagle przypomniałam sobie o tej pysznej żebrówce, którą jadłam wczoraj z bratem. Uniosłam Czarne Dao w górę i ostrożnie zbliżyłam się do szkieletów…

(t/n: Żebrówka - Sparerib soup - nie mam pojęcia, czy w polskim mamy na to oficjalnego odpowiednika, ta nazwa to improwizacja ^^ (jeśli ktoś wie, to niech się podzieli wiedzą!))

×××

Lolidragon:

Gapiłam na Prince’a, który bez starchu podchodził do grupy szkieletów i pomyślałam, Wygląda na to, że robi się coraz bardziej męska! Nieźle, nieźle. Taka przystojna twarzyczka musi mieć głowę na karku.

Nagle, coś białego opadło na moje ramię. Niepewnie zerknęłam za siebie. Aaaaach! Ręka kościotrupa! Próbowałam ją strząsnąć, ale skurczybyk przyczepił się jak rzep. Boję się!

Wystraszona do granic możliwości, zrozumiałam w końcu co Prince miał na myśli, gdy mówił, że nienawidzi dotyku śliny… Jestem zła! Jestem wkurzona! Jestem wściekła! Ty szkieletorze zawszony, nie wiesz, że damy się tak po prostu nie łapie?!

Chwyciłam go za staw łokciowy, przekręciłam… i odkryłam, że w ręku zostało mi jego ramię. Łee! Szybko je odrzuciłam, ale ten głupi szkielet stwierdził, że po prostu złapie mnie drugą ręką.

Natychmiast powtórzyłam mój wcześniejszy manewr… I wtedy straciłam nad sobą kontrolę. W momencie gdy w zasięgu mego wzroku pojawiły się białe kości, wyrywałam je ze stawów i łamałam, kość za kością.

Kiedy po pewnym czasie wróciła mi świadomość, ujrzałam Prince’a patrzącego się na mnie z niedowierzaniem w oczach i ziemię usłaną kośćmi. System powiadomił z kolei, że nauczyłam się nowej umiejętności: Łamacz Gnatów.

Jak to się mówi, ‘’Ślina na Prince’a, szkieletory na mnie.’’ – Lolidragon.

×××

‘’Ratunku… Nieeeee!’’ wysoki, przenikliwy krzyk wyrwał mnie z zamyślenia. Z początku myślałam, że to Lolidragon znowu zaczęła szaleć, ale kiedy się odwróciłam, zobaczyłam ją siedzącą na ziemi. Miażdżyła w dłoniach kości na proch z pustym wyrazem twarzy.

‘’Prince, głos dobiegł stamtąd,’’ zawołał Wilk-dàgē wskazując palcem jakiś kierunek.

Lolidragon, Wilk-dàgē i ja popędziliśmy w tą stronę i zobaczyliśmy niezwykle słodziuchną dziewczynkę z rasy aniołów. Włosy upięte miała w dwa koczki. Biegła w naszym kierunku zasłaniając twarz rękami i szlochając.

‘’Płonące Szkielety…’’ mina Wilka-dàgē stała się poważna.

Widząc płonącee szkielety goniące tą śliczną dziewczynkę, moja mina była równie poważna jak jego. Takie poparzenie to nie byle co!

Klamka zapadła, dziewczę już gnało w naszą stronę. Mogłam tylko użyć mojego dao, by je wykończyć. W tym wypadku szaleńcze wygibasy nie były najlepszym pomysłem. Z moich przygód w kuchni wiem lepiej niż ktokolwiek jak bolesne mogą być poparzenia…

‘’Uderzenie Dziewięciogłowego Smoka!’’ Dziewięć ognistych ostrzy przeszyło powietrze, trafiając w szkielety. Ach! Te Płonące Szielety to jednak coś. Nawet gracze i szkieleci boss z wioski nowicjuszy nie byli w stanie tego przetrwać, a te stoją jak gdyby nigdy nic…

Czułam w sercu narastające uczucie porażki. Wycofałam się, wypiłam miksturkę many i ponownie użyłam Uderzenia Dziewięciogłowego Smoka. Jeszcze dychacie? Grrr, miksturka many, Smok, miksturka many, Smok! Zaczęłam ciężko dyszeć. Jakie potężne szkielety! Żyją nawet po tylu atakach…

‘’Prince, jeśli w kółko będziesz używał ognistych ataków na tych Płonących Szkieletach, to obawiam się, że prędzej zamkną serwery Second Life, niż ty skończysz tę walkę,’’ Wilk-dàgē nie mógł się powstrzymać. Jego słowom towarzyszyły śmiechy i chichy Lolidragon.

‘’…Każdemu zdarza się pomylić!’’ Zawstydzona, zgasiłam płomienie na ostrzu i wykonałam dziesięć zwyczajnych uderzeń. Tym razem, Płonące Szkielety rozpadły się na kawałki i opadły na ziemię.

Ding! Powiadomienie: Prince zabił sługi Doll, Płonące Szkielety, Sława -100

…Co to niby ma być? Niby kiedy to zrobiłam?

Wilk-dàgē i Lolidragon przestali się śmiać i stanęli obok mnie w stanie gotowości. Lolidragon podeszła do koczko-włosej dziewczynki osłaniając ją własnym ciałem i zasypała ją gradem pytań. ‘’Dziewczynko, ilu ludzi przywołało te Płonące Szkielety? Podpadłaś im jakoś?’’

Dziewczynka odparła nieśmiało, ‘’Nikomu nie podpadłam.’’

‘’Więc czemu Płonące Szkielety jakiejś Doll cię goniły?’’ spytałam podejrzliwie.

‘’To były moje szkielety…’’

Że co? Dobrze słyszałam? Nasza trójka wymieniła zaskoczone spojrzenia, Lolidragon jednak zachowała spokój. ‘’Ty jesteś ‘Doll’?’’

‘’Tak…’’

‘’Ty przywołałaś te szkielety?’’

‘’Tak…’’

‘’Jesteś nekromantką?’’

‘’Tak…’’

‘’Twoja rasa to anioł?’’

‘’Tak jest!’’

‘’To po cholerę biegasz i wołasz o pomoc?’’ Byłam odrobinkę wkurzona.

Doll odpowiedziała ze łzami w oczach, ‘’Bo pierwszy raz przywołałam te straszne szkielety! A one płonęły i były takie straszne! Doll biegła i biegła, a one za mną, łaaaach!’’

Kąciki ust Lolidragon drgnęły. ‘’Ty je przywołałaś, więc to oczywiste, że cię goniły. Czemu zostałaś nekromantką, jeśli boisz się szkieletów? A tak poza tym, jesteś przecież aniołem…’’

Skulona na ziemi Doll nagle podniosła głowę i wystawiła podbródek do przodu. ‘’Nekromanci wcale nie są źli. Ich prawdziwym zadaniem jest ujawnienie prawdy, wyciągnięcie na jaw sekretów śmierci. Poza tym, specjalizują się również w medycynie! Nikt nie zna ludzkiego ciała lepiej niż nekromanta!’’

‘’Dziewczynko, naczytałaś się Oka Duszy.'' stwierdziła zimno Lolidragon.

(t/n: Oko Duszy - 亡灵之眼 – powieść fantasy wydana przez Adventurers Heaven (te samo wydawnictwo, co wydało Prince’a))

Ach, nic dziwnego, że to brzmiało znajomo. To cytat z Oka Duszy.

Usłyszawszy to, Doll ze złością tupnęła nogą w ziemię i powiedziała, ‘’Jestem inna od tego nekromanty z Oka Duszy! Jestem… ekhem! Ekhem!’’ Nagle zaczęła odkaszlywać, by oczyścić gardło. Wtedy uniosła różdżkę do góry i robiąc piruety, wyrecytowała, ‘’W imię miłości i sprawiedliwości! Jestem śliczną nekromantką, Doll! Strzeżcie się źli ludzie, Doll ukarze was w imieniu śmierci!’’

Kiedy skończyła, jedną nogą stała na ziemi, a drugą, zgiętą w kolanie, uniosła do góry, oboma palcami wskazującymi celowała w swoje dołeczki w policzkach.

Ani ja, ani Lolidragon nie byłyśmy w stanie nic z siebie wykrztusić, tylko Wilk-dàgē zapytał, ‘’Meimei, jaki masz poziom?’’

Ciągle trwając z tej super trudnej pozycji, Doll odparła, ‘’Nikt nie klaszcze, więc nie powiem!’’

Klask, klask, klask… Nie mieliśmy wyjścia, zaczęliśmy klaskać.

‘’Hehe, mam trzydziesty poziom! Fajnie, nie?’’ Powiedziała dumnie Doll, gdy już wróciła do bardziej cywilizowanej pozycji.

Tutaj powinnam wspomnieć, że Wilk-dàgē ma poziom trzydziesty szósty, jeden wyżej niż ja.

‘’Trzydziesty.’’ Wilk-dàgē zastanowił się przez chwilę, po czym spytał, ‘’Doll, jakich umiejętności się nauczyłaś? Ile szkieletów możesz przywołać?’’

Doll przekrzywiła głowę na bok i wyrecytowała swoim uroczym głosikiem, ‘’Szkielety śmierci drzemiące w odmętach Hadesu, przebudźcie się i powstańcie, odpowiedzcie na wezwanie nekromantki Doll!’’

Kiedy tylko skończyła inkantację, ziemia zadrżała i niczym kiełki fasoli, zaczęły z niej wyrastać szkielecie ramiona…

‘’Prince, jeden z nich chwyta mnie za nogę,’’ zadrżała Lolidragon.

O nie, jeśli szkielety dotkną Lolidragon to…!

‘’Aaaaaaach!’’ Lolidragon wrzasnęła rozdzierająco i chwyciała obmacujące ją ramię szkieleta. Wtedy, po prostu wyciągnęła go z ziemi, zupełnie jakby wyrywała rzodkiewkę. Z pomocą swojej umiejętności Łamacz Gnatów, rozerwała go na kawałki. Kiedy skończyła, zabrała się za kolejnego, i kolejnego, i kolejnego…

Lolidragon, co ty tu odwalasz? Wykopki? Aaa, nieważne, Mimo wszystko, natychmiast zabrałam się za zbieranie kości – pół kilo mączki kostnej jest warte dziesięć srebrnych monet! Ostatnim razem gdy Lolidragon zaczęła szaleć, zarobiliśmy w sumie dziesięć złociszy. Wygląda na to, że tym razem też się obłowimy!

‘’Prince… szkielety przywołane przez graczy znikają automatycznie, nie możesz ich sprzedać.’’ słowa Wilka-dàgē dobiegły moich uszu.

C-c-cooo!? Czemu nie możemy ich sprzedać? Patrzyłam ze zgrozą jak złoto w moich rękach znika bez śladu.

Z drugiej strony, Doll przyglądała się jak jej szkielety zmieniają się w kupki kości. Cała przejęta, wykrzyknęła, ‘’Moja mistrzyni! Mogę spytać o imię tej jiějie?’’ spytała mnie, z błyszczącymi oczami, pełnymi nabożnej czci.

‘’…Lolidragon.’’

‘’Lolidragon-jiějie jest taka potężna, zna całą anatomię szkieletów i wygina je w taki sposób, że natychmiast się łamią! Ten brak wahania i metodyczna realizacja są niesamowite! Lilidragon-jiějie z pewnością posiada głębokie zrozumienie dusz zmarłych. Muszę się od niej uczyć,’’ rzekła Doll, niczym w transie obserwując jak Lolidragon pozbawia szkielety rąk.

Patrzyłam w milczeniu jak Lolidragon, która rzeczywiście posiadała głębokie zrozumienie dusz zmarłych, wyrywa kość za kością. Martwiłam się trochę, w tym tempie jej niesława zapewni jej miejsce na liście poszukiwanych…

‘’Raz, dwa… cztery… osiem…’’ Wilk-dàgē zaczął liczyć szkielety wcale nie wolniej od tempa, w którym Lolidragon wyciągała je z ziemi. ‘’W sumie osiem niskopoziomowych szkieletów! Wcale nie tak źle. Ile płonących szkieletów jesteś w stanie przyzwać, Doll?’’

Doll, wpatrująca się w Lolidaragon jak w jakieś bożyszcze, zaczęła automatycznie inkantować, ’’Mściwe szkielety z odmętów Hadesu, okryte szalejącymi płomieniami, odpowiedzcie na wezwanie nekromantki Doll!’’

Cztery kiełki fasoli wyrosły z ziemi. Natychmiast pognałam w ich stronę, z twarzą szarą jak popiół, bojąc się, że Lolidragon może-

‘’Achhhhhhh!’’

…Chyba się spóźniłam. Lolidragon już trzymała się za rękę i skomlała ze łzami w oczach.

Zanim jednak zdążyłam do niej podejść, ktoś szybszy ode mnie już do niej doskoczył. ‘’Lolidragon-jiějie, jesteś cała!? Łaaaa! Doll nie chciała skrzywdzić jiějie.’’ No i wtedy zaczęła płakać i lamentować. Lolidragon przez moment patrzyła na nią z rezerwą, po czym spojrzała na mnie.

Podrapałam się po policzku. ‘’Doll powiedziała, że jesteś jej autorytetem, ponieważ posiadsz głębokie zrozumienie dusz zmarłych.’’

‘’…’’

‘’Prince, myślę, że powinniśmy poprosić Doll o dołączenie do naszej drużyny,’’ powiedział Wilk-dàgē. Widząc minę Lolidragon, dodał, ‘’Jej umiejętność przywoływania szkieletów jest dość imponująca. Na ten moment Prince jest naszym jedynym wojownikiem. Bez względu na to jak jest silny, nie może atakować i równocześnie bronić kapłana oraz maga, więc nekromanta ze szkieletami pasowałby do nas.’’

Patrzyłam na niego z otwartymi ustami. To nasz kapłan w ogóle potrzebuje ochrony?

Doll zaczęła przymilać się jak mały psiak. ‘’Jejciu-jej! Chcę być razem z Lolidragon-jiějie.’’

Lolidragon aż się wzdrygnęła.

Ja tam nie miałam nic przeciwko, dlatego tym sposobem – z dwoma głosami za, jednym przeciw i jednym głosem wstrzymanym – zdobyliśmy nowego członka. Podsumowując, do naszej drużyny składającej się z super przystojnego elfiego wojownika (i transwestyty), pięknej elfiej złodziejki (której nigdy nie chce się robić zwiadów) i dwumetrowego kapłana-macho (zdolnego jednym kopem posłać trzy szkielety w powietrze) – dołączyła wielbiąca miłość i sprawiedliwość anielska nekromantka, która bała się własnych szkieletów…

Szczerze powiedziawszy, krzyczenie ‘’GIŃ!’’ w stronę szkieletów, gdy moment później walczysz u ich boku było dla mne niesamowicie dziwacznym doświadczeniem. Jestem przynajmniej lepsza od Lolidragon, ta tylko koczuje za wielkimi jak stodoła plecami Wilka-dàgē. Tylko kiedy dopadają ją wyrzuty sumienia za wyssanie z nas zbyt wielkiej ilości expa, okazjonalnie wyściubuje głowę i rzuca ukrytym ostrzem…

Niech cię szlag, Lolidragon! Celuj przynajmniej jak tym czymś rzucasz! Kiedy dwa noże do rzucania śmignęły mi koło ucha, nabrałam ochoty, by przetrzepać komuś skórę.

Tęskniliście za Pyzą? Właściwie, to chciałam porzucać Pyzą dla praktyki i żeby zdobyła parę poziomów, lecz w chwili gdy wyjęłam ją z torby, Doll zapiszczała coś o tym jakie to słodziuchne stworzenie i mi ją zabrała.

Patrzcie! Doll ciągle tam stoi, podrzucając Pyzą w górę… Czekaj no! Czemu Doll trzyma w ręku kość? I czemu Wilk-dàgē stoi obok niej, jakby udzielał jej jakichś instrukcji?

No i w końcu, czemu Doll przyjęła pozycję jakby grała w baseball?

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, piłka basebollowa – Pyza znaczy się – już wystrzeliła w górę odbita kością.

‘’Nieźle, dobrze odbijasz,’’ pochwalił ją Wilk-dàgē.

Szczęka mi opadła. Mogłam tylko bezradnie patrzeć jak znowu odbijają moją biedną Pyzą (która tymczasem radośnie popiskiwała). Najpierw uderzyła w szkieletora obok mnie (przyzwanego przez Doll), wtedy odbiła się od niego i uderzyła w kolejnego szkieleta, wtedy znowu się odbiła i trafiła w pierwszego, a potem w drugiego, pierwszego, drugiego…

Moja głowa obracała się to w lewo, to w prawo, gdy patrzyłam jak moja Bogu winna Pyza odbijała się między szkieletami.

Szkielet HP -50, Hp -50, HP -50

Z krótkim ‘bam!’ i ‘bum!’, dwa niewinne szkielety ogłosiły swoje odejście ze świata żywych.

Ding! Powiadomienie: Zwierzak Prince’a, Pyza z Mięsem zabił Szkielety Doll, Sława -200

Ding! Powiadomienie: Pyza z Mięsem nauczyła się nowej umiejętności – Podwójne KO

Chwyciłam Pyzę w locie. Spojrzałam najpierw na nią, a następnie na dwugłowego giganta, z którym właśnie walczyłam. Kąciki moich ust wygięły się w zimnym uśmiechu.

‘’Pyzo, użyj Podwójnego KO.’’ Dziko rzuciłam Pyzą w moba, ale ta po prostu odbiła się od niego i wróciła do mojej dłoni. Trochę się skomplikowało, bo gigant zaszarżował na mnie i skończyło się na tym, że musiałam zasiekać go na śmierć. Wolf-dàgē był zmuszony mnie nawet raz uleczyć.

W końcu mogę zerknąć na opis…

Podwójne KO: Umiejętność ofensywna. Wymagania: Wymagany podłużny obiekt, w celu odbicia zwierzaka. Obrażenia: 80

Podłużny obiekt! Rozejrzałam się wokół, chcąc z początku pożyczyć kość od Doll. Po namyśle, zdałam sobie jednak sprawę, że owa kość przecież niedługo zniknie. Zamiast tego, chwyciłam pochwę mojego dao – zamachnęłam się nią – i posłałam Pyzę w niebo.

‘’Pyza, Podwójne KO.’’

Tym razem Pyza uderzyła dwugłowe giganty z zabójczą precyzją i pozbawiła je połowy HP. Wtedy ja wkroczyłam do akcji i z pomocą Ciągłego Ataku kopałam pierwszego aż w końcu padł. Drugiego, otoczonego przez Płonące Szkielety Doll, wykończyłam jednym ciosem.

Wtedy pożyczyłam pochwę Wilkowi-dàgē, by on mógł użyć jej jako kija. Doll stanęła obok niego, rzucając Pyzą tak, by mógł w nią trafić. Czekaliśmy aż Pyza pozbawi mobki połowy ich HP, a wtedy ja i Płonące Szkielety dobijaliśmy je.

Doskonały sposób na levelowanie!

W ciągu kilku kolejnych dni, udoskonaliliśmy tą metodę: Ja używałam umiejętności Pyzy, Uwolnienie Aromatu, by zwabić jak najwięcej mobków, a w międzyczasie Wilk-dàgē buffował Lolidragon. Następnie, używając ataków z ukrycia, Lolidragon skupiała aggro wszystkich mobków na sobie, po czym biegała dookoła nas jak obłąkana. Wtedy Doll rzucała Pyzą, a Wilk-dàgē ją odbijał, w ten sposób lurowaliśmy do siebie mobki z już obniżonym do połowy HP. Ja i Szkielety zajmowaliśmy się resztą.

Dzięki takiemu zwabianiu mobków i rzucaniu ‘piłki’, udawało nam się zabijać przeciwników od dwugłowych gigantów na trzydziestym piątym poziomie, po gorgony na poziomie czterdziestym. Wszyscy zdobywaliśmy exp w szalonym tempie, średnio każdy z nas awansował trzy razy. Walka w drużynie to naprawdę świetny sposób, na expienie, pomyślałam.

Jednak wtedy, pewnego dnia, coś się wydarzyło…

Jak zwykle, Lolidragon skupiała aggro mobków na sobie. Kiedy jednak zaczęła biec w naszą stronę, zauważyliśmy jednego moba, który wyróżniał się leopardzią głową i biegł za nią z zawrotną prędkością. Nawet ze zwiększoną zwinnością, która i bez tego była godna pozazdroszczenia, leopard doganiał ją z każdym susem.

Zaczęliśmy się martwić. Wilk-dàge spróbował uderzyć leopardogłowego moba Pyzą. Jednakże, wadą Pyzy był jej ograniczony zasięg ataku, po prostu nie dała rady go dosięgnąć. Lolidragon gwałtownie zmieniła kierunek, ale przez to jej całe skracanie drogi leopardogłowy tylko szybciej ją dogonił, a my wciąż staliśmy poza zasięgiem…

Mogliśmy tylko bezradnie patrzeć jak potwór chlasta ją po plecach i przewraca na ziemię. Co było jeszcze bardziej przerażające, za nią biegło przecież więcej mobków. Pędząc w stronę Lolidragon, cisnęłam Pyzą w lamparciego mobka.

Tym razem Pyza trafiła, a aggro leopardogłowego zmieniło się na mnie. Ale było za późno, pozostałe potwory już otoczyły Lolidragon i mogłam tylko bezsilnie patrzeć na jej przerażoną twarz, ginącą pod rojem mobków…

‘’Lolidragon!’’

Białe światło wystrzeliło w powietrze. Czułam straszliwą gorycz, nie byłam w stanie porządnie jej obronić. Chciałam wyładować tą całą frustrację na leopardogłowym mobku, ale odkryłam, że był… Silny! Jest w cholerę silny! Zamachnął się na mnie dwa razy, a ja nie miałam nawet szansy, by wyprowadzić cios. Nie mów, że…

‘’Zwiewaj Prince, to boss!’’ ryknął Wilk-dàgē.

Gorączkowo próbowałam się wycofać, ale… Niby gdzie mam biec?!

Wataha potworków, które zabiły Lolidragon już nas otoczyła. Staliśmy plecami do siebie, ze świadomością nadchodzącej śmierci.

(By zachować realizm, w Second Life nie ma zwojów teleportu. Tylko w miastach są specjalne punkty, służące do teleportacji między nimi.)

Trzy filary światła wystrzeliły w niebo…

×××

Śmierci naprawdę nie da się porównać do jakiegokolwiek bólu, czy nieprzyjemnego uczucia. Kiedy odesłało mnie do punktu odrodzenia w Mieście Gwiazd – najbliższego miasta – miałam twarz białą jak trup i z trudem powstrzymywałam się, by nie zwymiotować.

Wilk-dàgē i Doll już się wylogowali, ale powiedziałam im, że ja zrobię to później – najpierw musiałam dowiedzieć się, co stało się z Lolidragon. Szukałam jej wszędzie, ale zupełnie jakby zapadła się pod ziemię. Pewnie źle się poczuła i wylogowała się!

Wtedy już mi się poprawiło. Po krótkim namyśle, postanowiłam pospacerować po okolicy, czekając aż zalogują się z powrotem.

Zwiedzałam miasto stosując się do zaleceń Lolidragon: Beztroski, pełen gracji krok, aura elegancji i delikatny uśmiech na ustach. Chociaż wszyscy na ulicy się za mną oglądali, nikt nie śmiał mnie zaczepić, więc spacerowanie było czystą przyjemnością.

Na jednej z zazwyczaj pustych ulic tłoczyli się ludzie, którzy wzbudzili moją ciekawość, dlatego postanowiłam sprawdzić co się dzieje. Podchodząc, moich uszu doszła cudowna, zniewalająca melodia, dochodząca z serca tłumu. Rozdając pobliskim graczom grzeczne uśmiechy, udało mi się prześlizgnąć do samego środka.

Okazało się, że to był bard – czarnowłosy, fioletowooki bard z rasy demonów – grający na guqinie. Rzadko spotykało się kogoś z jego rasą i profesją, a on na dodatek trzymał jeszcze bardzo niecodzienny instrument. Wtedy pomyślałam o mojej własnej drużynie i skrzywiłam się. Naprawdę nie mam prawa oceniać innych! W każdym razie, grał naprawdę pięknie, z przyjemnością słuchałam miękkich, delikatnych nut.

Nagle, muzyka zatrzymała się. Spojrzałam na barda pytająco, ten z kolei patrzył na mnie, zaskoczony. W tym momencie mogłam w pełni ujrzeć jego twarz…

Był wystrarczająco przystojny, by stać na jednym podium razem z moim bratem, to był pewniak. Jednakże, kiedy mój brat oddawał wrażenie szlaczetnego rycerza, ten mężczyzna był raczej jak pięknolicy młodzian.

Aaaaaaaaależ z niego bishu! O Boże, w końcu spotkałam innego mężczyznę, którego przystojność rzuciła mnie na kolana!

On z kolei, otrząsnąwszy się z zaskoczenia, odłożył instrument i wpatrywał się we mnie z uprzejmym zainteresowaniem, wyraźnie zachwycony. Ignorując otaczających nas ludzi, patrzyliśmy się na siebie jak zaczarowani.

Dzięki ci Boże, że pozwliłeś mi dożyć tego dnia. Wygląda na to, że nie będę musiała wybierać między kaziorostwem, a narcyzmem!

Mężczyzna podszedł do mnie powoli, ciągle czule obejmując mnie wzrokiem. Czekając aż się zbliży, na moją twarz wkradł się delikatny rumieniec. Było mi bardzo ciężko zachować spokój w czasie tego czekania.

Wreszcie, stanął przede mną i niezwykle śmiałym ruchem, zgiął się i ukląkł. ‘’Wdzięczna piękności, jesteś najcudowniejszą istotą jaką widziałem w mym życiu. Twe oczy błyszczą jak gwiazdy, twe usta onieśmieliłyby najczerwieńsze z róż, twa skóra niczym śnieżny puch bez skazy…’’

Rumienię się, rumienię, rumienię! Ależ mnie to zawstydza! I jeszcze gada to wszysto przy tym tłumie ludzi! Ale taaaaak przyjemnie się tego słucha!

‘’…A do tego ta otaczająca cię aura elegancji, och! Wszystko co perfekcyjne łączy się w twej osobie… Nie, tyś jest perfekcją. To słowo powinno należeć wyłącznie do ciebie. Czy mógłbym dostąpić łaski… pocałowania twej cudownej, śnieżnobiałej dłoni?’’ Spojrzał na mnie wyczekująco, wyciągając swoją dłoń w geście zaproszenia.

Ach! Moja twarz musi być teraz jak otwarta księga. Czując się niczym księżniczka, nieśmiało podałam dłoń mojemu rycerzowi. Jego mina niewątpliwie odzwierciedlała wielkie zaskoczenie i wdzięczność. Ujmując moją dłoń, jakby był to jakiś skarb, pocałował ją czule, lecz namiętnie. Chcę zapamiętać tę chwilę na zawsze…

‘’Prince, co robisz!?’’ nagle dostałam PM-a od Lolidragon.

Odpowiedziałam, niezdolna zaczerpnąć tchu, ‘’Lolidragon, spotkałam super gorącego bisha, który na dodatek na mnie leci!’’ Prawie tonęłam w tym rozanieleniu.

Szybki jest! Lolidragon ledwo co się zalogowała, ale już dostrzegła tłum. Zanim odpowiedziała, przecisnęła się przez tą całą ciżbę, tylko po to, by ujrzeć jak jej mąż zdradza ją z innym mężczyzną.

‘’…A czy on wie, że jesteś dziewczyną?’’

…Czekaj no chwilę. No tak, przecież teraz wyglądam jak facet. Spojrzałam na przystojnego barda i poczułam ukłucie niepokoju. Nie mów mi, że on jest…? To niemożliwe, co nie!? Bardzo, bardzo chciało mi się płakać…

Dlatego też, trzymając się ostatniego skrawka nadziei, spytałam, ‘’Umm, ale ty wiesz, że jestem facetem?’’ Boże, proszę, proszę, PROSZĘ niech powie, że myślał, że jestem dziewczyną!

Bishu wstał. Był wyższy niż obecna ja (czyli 175 cm) – miał chyba około 180 centymetrów! Jednym palcem uniósł mój podbródek do góry i spojrzał na mnie swoimi olśniewającymi oczami, ‘’Oczywiście, że wiem. Jak mógłbym pomylić kogoś emanującego tak witalną aurą z jakąś słabowitą dziewuchą?’’ Nagle mnie przytulił. Wzdychając błogo, dodał, ‘’Faceci są najlepsi. Te gładkie muskuły… Duuużo lepiej tulić się do takich, niż do jakichś rozmemłanych dziewczyn!’’

Moje usta wygięły się w delikatnym uśmiechu…

×××

W tawernie…

‘’Prince, naprawdę nie miałeś dla niego za grosz litości! Jak mogłeś użyć na nim 'Smoka',’’ wysapała Lolidragon między atakami śmiechu. ‘’Sława ci przez to spadnie!’’

Aż mi żyłka na czole wyskoczyła ze złości. Zaciskając zęby, wycedziłam, ‘’Powinien się cieszyć, że nie skosiłem go z powrotem do pierwszego poziomu! Ależ mnie wkurzył!’’

I pomyśleć, że kiedy w końcu znalazłam satysfakcjonującego moje wymagania przystojniaka, okazało się, że ten jest… GEJEM! Aaaaaaaach!

Tuż po tym jak ukatrupiłam tego głupiego barda, dostałam PM-a od Wilka-dàgē i Doll, ustaliliśmy, że spotkamy się w tawernie. Ta niewdzięcznica Lolidragon opowiedziała im co się wydarzyło i w rezultacie wszyscy śmiali się jak szaleńcy. A niech was zaraza weźmie!

W końcu, Wilk-dàgē odkaszlnął dwa razy, by skupić na sobie uwagę Doll i Lolidragon, i dać koniec ich niekończącemu się rżeniu. ‘’No dobrze, dajmy już Prince’owi odpocząć i podsumujmy naszego ostatniego wipe’a.’’

(t/n: Wipe – sytuacja, w której ginie cała drużyna)

Po tych słowach, atmosfera natychmiast stała się ciężka. Z wielką uwagą słuchaliśmy Wilka-dàgē. ‘’Ten leopardogłowy potwór był średnim bossem. Nawet jeśli nie mogliśmy wygrać, nie powinno skończyć się na całkowitym wipe’ie. Moim zdaniem powód jest prosty, brakuje nam kluczowego członka: kogoś o profesji z długim zasięgiem. Gdybyśmy mieli kogoś zdolnego do ataków na odległość, Lolidragon nie zginęłaby tylko dlatego, że nie daliśmy rady dobiec do niej na czas. A to z kolei nie doprowadziłoby do tej katastrofy.’’

Mogliśmy tylko pokiwać głowami.

‘’Tak więc, potrzebny nam łucznik, albo mag?’’ spytała Lolidragon.

Wilk-dàgē przytaknął i powiedział, ‘’Tak. Myślę, że najlepiej jeśli zdobędziemy i jednego, i drugiego. Obie klasy mają swoją unikalną charakterystykę. Są równie ważne. Nasza drużyna byłaby właściwie idealna, gdybyśmy znaleźli łucznika z dobrym celem i długim zasięgiem oraz maga specjalizującego się w atakach AoE.’’

‘’No to chodźmy do Gildii Awanturników, żeby kogoś tam zrekrutować!’’ wyrwała się nagle Lolidragon. ‘’A wtedy będziemy mogli zarejestrować naszą drużynę.’’

‘’Dobry pomysł,’’ stwierdził Wilk-dàgē.

Ja też skinęłam głową. ‘’W ten sposób będziemy mogli znaleźć kogoś normalnego!’’

×××

Pierwsze, co mi przyszło do głowy po ujrzeniu budynku Gildii Awanturników - Olbrzym! - zupełnie jak stadion narodowy z otwartym dachem. Wszędzie tłoczyli się ludzie szukający członków do drużyny, przyjmujący zadania, sprzedający itemki i tak dalej. Ogólnie, było to bardzo ruchliwe miejsce, ale

Harmider harmiderem, ale jak zwykle, gdziekolwiek bym nie poszła witano mnie ciszą. Pod ciężkim ostrzałem spojrzeń dobrnęliśmy do obszaru rekrutacyjnego i podnieśliśmy tablicę z napisem: ‘’Poszukiwany długoterminowy łucznik i mag, poziom 35-40.’’

Cieszyliśmy się, że wszyscy patrzą na naszą tablicę, pewnie znalezienie kamrata nie zajmie nam wiele czasu.

To było naprawdę szybkie. Po dziesięciu sekundach bezradnie przyglądaliśmy się jak kilka tysięcy ludzi drałuje w naszym kierunku. Wszystkie dziewczyny krzyczały, ‘’Ja chcę dołączyć, przystojniaku,’’ czy też, ‘’Wybierz mnie, Adonisie!’’, z kolei faceci wołali, ‘’Nadchodzę moja loli!’’ albo ‘’Weź mnie, boska lasko!’’

Lolidragon, słodka jak aniołek Doll i ja pobladłyśmy. Ja pierwsza schowałam się za plecami Wilka-dàgē. Lolidragon zaraz do mnie dołączyła, a po niej Doll. Rozpoczęła się gra w Orła i Mamę Kurę.

(t/n: Dziecięca gra w Chinach. Gra wymaga trzech osób lub więcej. Jedna osoba jest Orłem, druga Mamą Kurą, a reszta Kurczaczkami. Kurczaczki ustawiają się w rządku za Mamą Kurą, trzymając się jeden drugiego. Orzeł stara się schwytać Kurczaczki, dotykając ich. Kiedy Mama Kura straci wszystkie Kurczaczki, gra jest skończona.)

‘’USTAWIĆ SIĘ W SZYKU!’’ Ryknął Wilk-dàgē swoim głosem jak dzwon.

Rezultat był wyśmienity. Po ryku Wilka-dàgē, zbieranina łachudrów zamarła na trzy sekundy. Po kolejnych dziesięciu sekundach, pojawiła się przed nami armia – z maszerującymi żołnierzami. Dàgē, niestety minąłeś się z powołaniem, powinieneś był zostać generałem.

Zaufaliśmy Wilkowi-dàgē i oddaliśmy mu wszelką władzę w podejmowaniu decyzji. Lolidragon, Doll i ja kupiłyśmy guazi i picie ze sklepiku i podjadałyśmy sobie.

Po dłuższym czasie…

Jak długim? Wystarczająco, by każda z nas skończyła jeść swoje guazi, kupiła jeszcze parę paczek, poszła na zakupy, zjadła kolacje… i wzięła coś na wynos dla Wilka-dàgē. W międzyczasie zdążyłam się wylogować, ugotować kolację, przejrzeć parę mahw, włączyć telewizję i obejrzeć Naruto. Wtedy zalogowałam się z powrotem i zaczęłam jeść z Lolidragon guazi, które właśnie kupiła…

(t/n: Nie zapominajcie, że Prince zaczął powstawać w 2004 ^^ W tamtym czasie Naruto był raczej uznawany za serię, której końca te pokolenie raczej nie doczeka. (akcja Prince’a dzieje się w 2100 roku))

‘’No dobra, ci tutaj powinni się nadać!’’ zadeklarował Wilk-dàgē, kończąc selekcję.

Patrzyliśmy, i patrzyliśmy, i patrzyliśmy. W końcu Lolidragon rzekła drżącym głosem, ‘’ Dàgē, my tu chcemy stworzyć drużynę, a nie jakąś armię!’’ W tym morzu ludzi jest co najmniej dwieście, albo trzysta osób!

Wilk-dàgē podrapał się po szarym futrze. ‘’Nic na to nie poradzę. Wszyscy spełniają wymagania, każdy z nich jest w porządku.’’

Przywołałam Lilidragon ręką i szepnęłam jej do ucha. Mogłam to zrobić za pomocą PM-a, no ale cóż… to było takie ludzkie przyzwyczajenie! ‘’Lolidragon, myślę, że większość tych ludzi przypałętało się tu ze względu na nas. Może powiemy im o naszym związku?’’

Oczyściłam gardło i zawołałam, ‘’Drodzy państwo, musimy sobie najpierw wyjaśnić pewną rzecz. Ta oto piękność i ja jesteśmy w związku. Dlatego…’’ Zanim mogłam choćby skończyć, jakieś osiemdziesiąt procent ludu już zwinęło manatki.

Wszyscy narzekali i szemrali między sobą ‘’No i czemu wcześniej nie powiedzieli!? A ja tu głupia stoję i czekam…’’

‘’Ależ mnie wkurzyli, ten lachon jest już zajęty!’’

‘’No i nie będę miała bisha za męża…’’

Z kolei ci, którzy zostali, mówili coś w stylu, ‘’Przynajmniej jest jeszcze lolitka…’’

Lolidragon i ja popatrzyłyśmy na młodziutką i łatwowierną Doll. No nie! ‘’Ten tu aniołek to moja młodsza siostrzyczka. Jeśli ktoś się będzie się do niej dobierał, to…’’ Zanim skończyłam, wszyscy zwiali.

‘’No i co teraz?’’ spytałam.

‘Nie trzeba nam takich zboczuchów!’’ burknęła Lolidragon.

‘’Równie dobrze możemy iść polevelować, by nadrobić stracony poziom,’’ zaproponował Wilk-dàgē.

Doll przygryzła wskazujący palec i przekrzywiła głowę na bok, nie rozumiejąc co się dzieje.

Nasza drużyna wzięła się za ostre expienie na jałowych ziemiach z zombiakami. Poszliśmy tam specjalnie po to, by uniknąć kolejnej katastrofy. Zombie to takie fikuśne mobki, wolne jak ślimaki, ale jak przywalą, to zupełnie jakby cię ciężarówka potrąciła. Lolidragon lurowała mobki, czasem nawet przysypiając po drodze…

Nagle jednak w stronę Lolidragon zaszarżował wyjątkowo szybki zombiak. Nie może być…!

‘’Lolidragon, uciekaj! To Król Zombie!’’ ryk Wilka-dàgē ocucił na wpół śpiącą Lolidragon. Przerażona, spojrzała za siebie na Króla Zombie i z piskiem rzuciła się do ucieczki.

Cholera! Nie mogę pozwolić, by Lolidragon znowu zginęła. Czemu ten boss musiał pojawić się akurat wtedy, gdy była tak daleko? Nie zdążę…!

‘’Trzymaj się, Lolidragon!’’ krzyknęłam w biegu.

Tym razem, Lolidragon nie zbaczała z drogi. Biegła prosto przed siebie, nie pozwalając Królowi Zombie się z nią zrównać. To jednak znaczyło, że my też nie mogliśmy jej dogonić.

Kiedy tak patrzyłam jak Lolidragon biegnie dalej i dalej, zaczęłam panikować. No i masz, powinniśmy byli jednak zrekrutować jakiegoś łucznika!

Już prawie porzuciłam nadzieję, ale wtedy usłyszałam za sobą głos.

‘’Naddźwiękowa Strzała Pogoni Duszy.’’ temu melodyjnemu i brzmiącemu bardzo znajomo głosowi towarzyszył odgłos muzyki.

W kierunku Króla Zombie poleciała półprzeźroczysta strzała, przez co zmieniło się jego aggro i poleciał na nas.

Obróciłam się, za mną stał ten świrnięty czarnowłosy fioletowooki demoniczny bard. Spojrzał na mnie z uśmiechem i powiedział, ‘’Obawiam się, że musisz mi pomóc i wziąć go na siebie. Ja w końcu jestem tylko cherlawym bardem.’’

‘’A co jeśli odmówię?’’ odparłam zimno.

Na jego przystojnej twarzy pojawił się bezradny uśmiech. ‘’Wtedy… znowu zginę z twojej ręki. Ale nie szkodzi, niech to będzie zapłata za pocałowanie twej dłoni.’’

Hej! Dałam Doll i Wilkowi-dàgē znak rękami. Skinęli głowami ze zrozumieniem, wyjęli Pyzę i przyjęli pozycję do odbijania. Wyciągnęłam dao i skoczyłam na Króla Zombie.

Nic dziwnego, że to boss – ma w cholerę wysoką zwinność i siłę. A do tego jeszcze sporo HP. Użyłam ‘Smoka’ już dwa razy, ale nie trafiłam większością ataków, ponieważ moja zwinność była dużo niższa niż Króla Zombie.

Dwa z Płonących Szkieletów Doll już padły, ale naprawdę cieszyłam się, że tu były. Gdyby nie to, że tankowały większość nadchodzących ataków, już dawno gryzłabym glebę.

Chociaż był to tylko średni boss, jego siła i zwinność różniły się od moich jak niebo i ziemia. Ja raczej wolę znajdywać słabe punkty mobków, a nie walić jak popadnie. Żyję jeszcze tylko dzięki Szkieletom Doll i leczeniu Wilka-dàgē.

Wtedy, rozbrzmiał cudny śpiew, któremu towarzyszyło brzdąkanie na guqinie. ‘’Melodia Oszołomienia Sheng-ge'', zaśpiewał bard, używając umiejętności.

Zauważyłam ogromny spadek zwinności Króla Zombie pod wpływem muzyki. Poczułam również, jak moje ciało się rozluźnia. Mogłam w końcu przestać skupiać się na desperackiej obronie i zaatakować słaby punkt bossa – szyję.

Pod ciągłym ostrzałem moich uderzeń w szyję i stawy, HP Króla Zombie powoli zaczęło się zmniejszać. Mniej więcej wtedy Lolidragon przybiegła z powrotem i dołączyła do walki. Ze swoją ogromną zwinnością, pomogła aggrować bossa, ułatwiając mi robotę.

‘’Uderzenie Dziewięciogłowego Smoka!’’ Po trzech Śmiertelnych Uderzeniach Lolidragon i trzech ‘Smokach’ Król Zombie w końcu miał dość. Gdy eksplodował, została po nim laska, dwa klejnoty i trochę matsów do wysokopoziomowych broni i zbroi.

Po zidentyfikowaniu laski, okazało się, że była to magiczna laska typu hodowlanego z atrybutem światła – Światło Chwały. Daliśmy ją Wilkowi-dàgē, a resztę postanowiliśmy rozdzielić w mieście.

‘’Chodźmy! Exp sam się nie wyexpi,’’ popędziłam wszystkich, ale…

‘’Chciałbyś może dołączyć do naszej drużyny?’’

Nieeeee! Wilku-dàgē, nie widzisz, że robię co mogę, by go ignorować? Na cholerę go zapraszasz!

‘’To ty mnie uratowałeś? Dzięki wielkie.’’ Lolidragon toczyła wewnętrzną walkę, by nie wybuchnąć śmiechem.

Bard posłał mi krótkie, lecz pełne namiętności spojrzenie. ‘’Z największą przyjemnością do was dołączę.’’

‘’Mowy nie ma! Veto! Nie pozwalam!’’ krzyczałam rozpaczliwie.

Wolf-dàgē podniósł jedną brew i rzekł, ‘’Sam przecież widziałeś, Prince. On… jak ci na imię?’’ to pytanie zwrócił do barda.

Ten skłonił się i powiedział, ‘’Nazywam się Guiliastes.’’

‘’Guiliastes nie tylko może atakować z daleka, lecz także potrafi używać magii wspierającej. Byłby śwetnym dodatkiem do naszej drużyny.’’

‘’No właśnie, Prince! Przestań stroić fochy.’’ Dodała Lolidragon głosem ociekającym fałszywą szczerością.

‘’Nie, Lolidragon,’’ zaszlochałam. ‘’Nie mówiłaś czasem, że posiadanie drużyny pomoże mi bronić moją cnotę? A teraz chcesz ciągnąć za nami tego zboka!?’’

Lolidragon zachichotała, lecz natychmiast udała kontemplację. ‘’Masz rację. To co powiesz na to: Guiliastesie, przysięgnij, że nie zgwałcisz Prince’a!’’

Guiliastes prawie się zakrztusił z przerażenia. ‘’Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Guiliastes nigdy nie próbowałby żadnych bluźnierczych aktów względem pięknego, szlachetnego Jego Wysokości.’’ Znowu zaczął pożerać mnie maślanym wzrokiem. Boję się! ‘’Na Jego Wysokość powinno się jedynie patrzeć, bez dotykania.’’

Zwróciłam się do mojej ostatniej deski ratunku, Doll, z rozpaczliwym błaganiem wymalowanym na twarzy.

‘’Świetnie, im więcej, tym weselej!’’ zawołała radośnie Doll.

I tak, z czterema głosami za i jednym przeciw, zdobyliśmy kolejnego członka drużyny: Guiliastesa, demonicznego barda-pedała.

‘’Gui-jakcitam, ostrzegam cię, lepiej trzymaj się ode mnie z daleka, albo nie ręczę za siebie.’’ Powiedziałam z Dao wymierzonym w jego twarz.

‘’Ależ Wasza Wysokość, jeśli nie możesz spamiętać imienia Guiliastesa, używaj mojej ksywki,’’ powiedział czule Guiliastes.

‘’Jakiej ksywki? Właściwie, to mówienie do ciebie na okrągło pełnym imieniem byłoby strasznie męczące,’’ powiedziała Lolidragon.

Guiliastes posłał Lolidragon uśmiech, a wtedy obrócił się z powrotem w moją stronę i mrugnął. ‘’Po prostu mówcie mi Gui.’’