Rozdział 5: Zaprzysiężeni wrogowie

Tłumaczenie: PitaBread Korekta: Raozel

Rąbałam, cięłam i siekałam już N-ty raz. Z furią wyładowywałam całą frustrację na mobkach, myśląc gorzko, No co to kuźwa jest! Nie tylko Lolidragon, a nawet Wilk-dàgē i Doll mnie zdradzili! Że niby w kupie raźniej…!

Cholerny Gui, durny Gui, parszywy Gui! Wlepia we mnie te zboczone gały od rana do nocy! Dziurę w plecach mi wypali tym spojrzeniem!

Obróciłam się i spojrzałam wściekle na tego cholernego pederastę.

Niewiarygodne było to, że kiedy Gui zobaczył jak na niego patrzę, zaczął z zapałem do mnie machać i…

I posłał mi całusa! Unik! Szybko obróciłam się z powrotem i wróciłam do walki z mobkami, by uniknąć każdych następnych całusów niosących kosmate intencje Guia.

‘’Wzdech! Jego Szlachetna Wysokość jest taki nieśmiały,’’ westchnął Gui patrząc na Prince’a – który śmigał w tę i we w tę szukając mobów, na których mógłby wyładować frustrację – z rozmarzoną miną na swej przystojnej twarzy.

…Jesteś pewien, że to NIEŚMIAŁOŚĆ!? pomyśleli pozostali.

Po wykończeniu ostatniego mobka zlurowanego przez Lolidragon, obie z nas dostały PM-a od Wilka-dàgē. Wróciłyśmy do pozostałych, by z uwagą wysłuchać co Wilk-dàgē miał do powiedzenia.

‘’Myślę, że z naszą obecną drużyną – kapłanem na poziomie czterdziestym, wojownikiem na czterdziestym, złodziejem na trzydziestym dziewiątym, nekromantą na trzydziestym siódmym i bardem na czterdziestym – powinniśmy być w stanie expić w miejscach z mocniejszymi mobkami,’’ stwierdził Wilk-dàgē. ‘’Wierzę, że Dolina Wściekłych Smoków się do tego nada. Można tam znaleźć małe smoki, które atakują różnymi elementami. Są tam również magiczne bestie na wysokich poziomach. Takie mobki dają dużo expa i często dropią rzadkie itemy, co w znacznym stopniu pomoże nam urosnąć w siłę.’’

‘’Na dodatek, Gildia Awanturników oferuje zadania, które wymagają od graczy zbierania smoczej skóry, kości i ścięgien. W nagrodę można dostać sławę, forsę, a nawet dodatkowy exp.’’

‘’Ale to wszystko nie ma większego znaczenia. Najważniejszą rzeczą są…’’ Wilk-dàgē przybrał poważny wyraz twarzy.

‘’Są… co?’’ spytaliśmy, nerwowo przełykając ślinę.

‘’Słyszałem, że smocze ****sy mogą zdziałać cuda…’’

‘’Wilku-dàgē…?’’ Nie mogłam uwierzyć własnym uszom słysząc jak rzeczowy Wilk-dàgē mówi coś takiego.

‘’…i można je sprzedać za jedną sztukę złota każdy.’’

‘’No to jazda! Idziemy ubijać smoki!’’ płonąc entuzjazmem, zamachnęłam się mieczem na próbę, a moje oczy zmieniły się w dwa cashe. ($_$)

Postanowiliśmy najpierw udać się do Gildii Awanturników, by zarejestrować naszą drużynę i przyjąć zadania związane ze smokami. Jednakże, w tym momencie napotkaliśmy wielki problem…

‘’Myślę, że nasza drużyna powinna nazywać się ‘Pogromcy Smoków’. To brzmi bardziej dostojnie,’’ powiedział Wilk-dàgē.

‘’Wcale nie, to zbyt lamerskie. ‘Drużyna Dzikich Róż’ brzmi lepiej.’’ Lolidragon pogrążyła się w swoich dzikich fantazjach.

Doll wyrwała się żywiołowo, ‘’Bądźmy Drużyną Ślicznych Czarodziejek!’’

…Nagle przed oczami stanął mi obraz Wilka-dàgē oświadczającego, że należy do Drużyny Ślicznych Czarodziejek…

‘’‘Świta Szlachetnego Prince’a.’’

Wrzepiłam temu cherlawemu bardowi pięścią w mordę, jednocześnie posyłając go na glebę. Leżał tam z gwiazdami krążącymi wokół głowy.

‘’A co powiecie na ‘Legendę Dzikiej Wilczej Sfory’?’’ zaproponował Wilk-dàgē marszcząc w zamyśleniu brwi.

‘’Nah, ‘Uzależnieni od Herbaty’!’’ Lolidragon się nie poddawała.

‘’Wojownicy Miłości i Sprawiedliwości!’’ wrzeszczała Doll.

‘’’Dzikie Koty’…’’

‘’’Lilie’…’’

‘Urocze Laleczki’…’’

Patrząc jak tych troje się wykłóca, podrapałam się po głowie i mruknęłam, ‘’Wygląda na to, że jedynym słowem, które do nas pasuje to ‘dziwacy’…’’

Wszyscy troje jak na komendę spojrzeli na mnie. Zapytali równocześnie, ‘’Co właśnie powiedziałeś?’’

Kropla potu spłynęła mi po karku. ‘’Ja…’’

Koniec końców, podjęliśmy decyzję jak nazwać naszą drużynę – Dewianci. Na pierwszy rzut oka może wydawać się bezsensowną nazwą, ale tak właściwie to ma sens, jeśli przeczytasz to jako ‘Fēi, Cháng Duì’, a nie ‘Fēi Cháng, Duì’ (t/n: Obie nazwy pisze i wymawia się identycznie - 非常队. [Zauważcie rozstawienie przecinków.] Pierwsza wersja oznacza ‘’Nie, Normalna Drużyna’’, a druga ‘’Bardzo, Drużyna’’.)

Gdy dotarliśmy do Doliny Wściekłych Smoków, najpierw poświęciliśmy trochę czasu, by przyjrzeć się jak szybkie są małe smoki. Po upewnieniu się, że były trochę wolniejsze od Lolidragon, zwłaszcza z debuffem szybkości Guia, zdecydowaliśmy, że zastosujemy naszą zwyczajną strategię.

‘’Pyza, Uwolnienie Aromatu.’’ Po prostu kocham tą umiejętność Pyzy. Nie macie pojęcia ile czasu zaoszczędziliśmy, nie musząc szukać mobków. Na dodatek zasięg zwiększył się do 250 metrów!

Po chwili, ziemia pod naszymi stopami zaczęła się trząść. W dali dało się ujrzeć chmurę pyłu, zupełnie jakby coś gnało na nas w pośpiechu… Nie wiadomo kiedy naszym oczom ukazał się niedorzeczny widok: Dziesiątki smoków, każdy wielki na jakieś trzy metry, otaczało jedną małą pyzę z mięsem. To dziwne. Nigdy nie słyszałam, żeby smoki uwielbiały jeść pyzy z mięsem.

Zrobiłam wielkie oczy. ‘’L-Lolidragon, poradzisz sobie z tym? Tak jakby… trochę ich za dużo!’’

Nieco załamana, Lolidragon przełknęła ślinę… po czym wybuchnęła śmiechem. ‘’Nie bój żaby! Przysięgam na reputację najlepszej złodziejki na świecie, że sobie z tym poradzę.’’

Najlepsza złodziejka na świecie? No i po co zaklinasz się na reputację kogoś innego?

‘’Doll, przywołaj swoje Płonące-Pancerne Szkielety. Gui, użyj Melodii Oszołomienia Shang-ge i bądź gotów do wystrzelenia Naddźwiękowej Strzały Pogoni Duszy, tak na wszelki wypadek. No i użyj Lawiny Nut kiedy tylko możesz, by pomóc Prince’owi. Prince… wyciągaj miecz i dawaj mi pochwę,’’ poinstruował nas Wilk-dàgē buffiąc Lolidragon i mnie.

Wszyscy gotowi. ‘’Uważaj na siebie, Lolidragon.’’

Odprawiliśmy Lolidragon z minami, które zdawały się mówić, ‘’Bohater odchodzi i nigdy nie wróci!’’ Ach, ostre wiatry… *

(t/n: Jest to nawiązanie do postaci historycznej o imieniu Jing Ke (荊軻), najsłynniejszego skrytobójcy Chin, który żył w Okresie Walczących Królestw. Zasłynął z nieudanego zamachu na pierwszego Cesarza Qin. Według dawnych zapisów, żegnając się z przyjaciółmi nad brzegiem rzeki Yi, sklecił taki improwizoryczny wiersz - 风潇潇兮,易水寒,壮士一去兮不复返 – ‘’Ostre wiatry, ach, lodowate wody rzeki Yi, bohater odchodzi i nigdy nie wróci!’’ Znaczy to tyle, że Prince i spółka żegnają Lolidragon w ‘’bardzo” melodramatyczny sposób.

Patrzyłam jak Lolidragon bezszelestnie podkradała się do jednego ze smoków i zupełnie jakby śmiała się Śmierci prosto w twarz, dziabnęła go nożem prosto w tyłek.

Tutaj powinnam wspomnieć, że Lolidragon dziabnęła go tam, a nie gdzieś indziej, ponieważ była zbyt niska, by sięgnąć wyżej. To nie ma nic wspólnego z jej osobistymi preferencjami.

W kolejnej chwili, Lolidragon zaczęła gorączkowo drałować przed siebie, była nawet szybsza niż wcześniej.

‘’Łał, jest tak szybka, że praktycznie nie dotyka ziemi,’’ rzuciłam, wzdychając z podziwu. Lolidragon zapieprzała tak szybko, że zanim Wilk-dàgē przygotował Pyzę, była daleko poza zasięgiem Podwójnego KO.

‘’Naddźwiękowa Strzała Pogoni Duszy.’’ Brzdąkając na guqinie, Gui wystrzelił dwie strzały kolejno po sobie. Zlurował do nas dwa smoki, po czym wrócił go grania Melodii Oszołomienia Sheng-ge.

Szarżując ramię w ramię ze szkieletami, zaatakowałam pierwszego smoka, a drugiego przytrzymały szkielety.

Walcząc, starałam się wychwycić słabe punkty przeciwnika. Z początku wyglądało to tak, jakby smoki nie miały żadnych braków, ale przekonałam się, że pomimo ich dużego ataku, wysokiej obrony i znacznej prędkości, miały jeden duży defekt. A były to… ich zbyt krótkie łapy.

Smoki rzadko kiedy mogły atakować mnie łapskami, więc musiałam uważać tylko na ogony i w porę ich unikać. W ten sposób mogłam powoli redukować ich HP. Nawet jeśli trochę mi się oberwało, miałam Wilka-dàgē do leczenia, więc nie było się czego bać.

Doll miała trochę kłopotów ze swoimi Płonącymi-Pancernymi Szkieletami. Były głupie jak but i ich zdolność robienia uników nijak się miała do mojej, dlatego obrywały całkiem sporo. Na szczęście, były sługami Rangi 4, miały wysoką obronę i silny atak. Poza tym, dało się je wskrzesić przy pomocy Czarnego Zaklęcia Przywrócenia w wykonaniu Doll.

Dodatkowo, był jeszcze Wilk-dàgē, który atakował z daleka oraz Pyza ze swoim Podwójnym KO. Wszystko to zgrabnie obniżało HP smoków…

No dobra! Gui też często mi pomagał używając Lawiny Nut, więc nie był zupełnie bezużyteczny…

Wreszcie, smok padł. Ucieszyłam się, Smocze XXsy są warte sztukę złota każdy… muahahaha! Zanim Gui zlurował kolejnego smoka, postanowiłam zaspokoić moją ciekawość i sprawdzić, czy smocze XXsy choć trochę przypominają złoto.

…Nie ma! Tu nic nie ma! Czemu ten smok nie ma XXsa? Ach, gdzie jesteś moja złota monetko?

‘’Wilku-dàgē, czemu ten smok nie ma XXsa? Mówiłeś, że je mają…’’ spytałam Wilka-dàgē z żałością w głosie.

‘’Prince, ty naprawdę…’’ Serio chcesz to zjeść? No naprawdę, przynajmniej się z tym tak nie obnoś! Pomyślał Wilk-dàgē przyglądając się truchłu smoka. ‘’Prince, nie ma go, bo to samica.’’ Następnie poklepał mnie po plecach. ‘’Nie martw się. Jeśli jakiegoś zdobędziemy, to ty go dostaniesz.’’

No tak, popatrzcie tylko jaka chudzina z tego Prince’a. Naprawdę powinniśmy skombinować mu jakiś tonik… W końcu ten aspekt życia mężczyzny jest bardzo ważny – lepiej zapobiegać niż leczyć! Hmm, powinno pomóc, jeśli damy Prince’owi smoczego XXsa, pomyślał Brzydki_Wilk, a wtedy zaczął kontemplować nad sposobem podania. Smoczy XXis smażony w panierce, smoczy XXis duszony w winie, zupa ze smoczego XXsa…

(t/n: W chińskiej medycynie istnieje od groma dziwacznych składników, takich jak małpie mózgi itd. W tym przypadku, smoczy fallus jest lekarstwem na impotencję. Swoją drogą, w chińskim XX czyta się jako ‘bicz’.)

‘’Serio? Super!’’ Moje złotko, hohoho! Chcę się wybrać na popołudniową herbatę! pomyślałam wesoło.

‘’Wasza Wysokość, ratuj mnieeeeee!’’ Gui biegał w tę i z powrotem jak kurczak z obciętą głową, a za nim gnał smok, którego właśnie zlurował – już niemal deptał mu po piętach. Korciło mnie by go zignorować… Wzdech! Mimo wszystko, uniosłam Czarne Dao i zajęłam się tym smokiem.

Dzięki naszym połączonym wysiłkom, zdołaliśmy w końcu zredukować dwucyfrową liczbę smoków do zera. Zgodnie z oczekiwaniami, tak twarde mobki jak smoki dawały naprawdę dużo expa. Wilk-dàgē, posiadający najwyższy poziom z nas wszystkich, awansował raz, a Doll, mająca najniższy poziom, awansowała dwa razy. Jednakże…

‘’Huff… Puff..’’ Lolidragon rozwaliła się na ziemi w bardzo nie-dziewczęcy sposób. Ze świstem łapała powietrze, nie dała rady nawet nic powiedzieć.

Ze mną nie było lepiej. Czułam się jak ledwo żywa po walce z tymi wszystkimi smokami non stop, bez odpoczynku. Każdy mięsień w mojej prawej ręce rwał z bólu, krzycząc przy najdrobniejszym ruchu. Nogi miałam jak z galarety.

Wilka-dàgē tak wykończyło ‘granie’ w baseballa, że padł twarzą do ziemi i po prostu leżał krzyżem. Usta Doll były niczym Sahara od ciągłego inkantowania Czarnego Zaklęcia Przywracania. Co do Guia, jego palce wygięły się każdy w inną stronę. Wygląda na to, że dzisiaj będzie musiał jeść prosto z talerza, jak pies!

W taki właśnie sposób członkowie Dewiantów leżeli rozciągnięci na ziemi. Nie mieliśmy siły, by uporządkować truchła smoków, a co dopiero by je oskórować, czy usunąć ich ścięgna i kości… Ciągle jednak, nie mogłam przestać myśleć o moich smoczych XXsach i złotych monetach. Właśnie dlatego przywołałam resztki sił i czołgałam się, czołgałam, aż doczołgałam się do najbliższego martwego smoka…

Aaach! Czemu to kolejna samica? W kącikach moich oczu zebrały się łzy. Moja popołudniowa herbatka…

‘’Wasza Szlachetna Wysokość naprawdę tak bardzo lubi smocze XXsy?’’ spytał Gui, przyglądając się mi ze współczuciem. ‘’Pozwól, że Gui się tym zajmie!’’ wtedy pognał do jakiegoś randomowego smoka i zaczął go oporządzać.

Gui… To był pierwszy raz, gdy czułam wobec niego wdzięczność – pierwszy raz, kiedy powiedział coś, za co nie miałam ochoty mu przywalić. Patrzyłam, z szeroko otwartymi oczami, jak Gui odcina coś ze smoczego ciała, a następnie w ekspresowym tempie wyciąga garnek i rozpala ognisko. Wtedy wrzuca to coś do garnka i zaczyna dodawać różnorakie przyprawy.

‘’…Gui, co ty wyprawiasz?’’ spytałam drżącym głosem.

‘’Wasza Wysokość, jeszcze chwila i zupka ze smoczego XXsa będzie gotowa!’’ odparł Gui. Nawet skosztował tej całej zupy, by sprawdzić czy jest dostatecznie słona.

‘’…’’

Osoba rozwścieczona do granic możliwości może dostać ekstremalne doładowanie. Nigdy nawet nie podejrzewałam, że jestem zdolna do prędkości, z jaką zaprułam w stronę Gui’a. Kiedy go dopadłam, powaliłam go kopem z wyskoku. Drżącymi palcami chwyciłam garnek zupy ze smoczego XXsa.

‘’M-moje z-złooooto! Moja popołudniowa herbatka!’’ zawyłam.

Deptałam, deptałam i deptałam Guia aż w końcu śmiało można go było nazwać Panem Wycieraczką, okazjonalnie dodawałam również Wybuchową Pięść… * (t/n: Taka nazwa ataku często pojawia się w komiksach i grach, włączając w to King of Fighters)

‘’HAHAHA..huff..puff…HAHA!’’ Lolidragon zanosiła się maniakalnym śmiechem w przerwach łapiąc oddech. Prince? Że niby chciałby zjeść zupę ze smoczego XXsa? Hahahahahahaha!

Więc Prince wcale nie myślał o zjedzeniu smoczego XXsa! zorientował się Wilk-dàgē. Dzięki Bogu, że Gui się z tym wyrwał. W przeciwnym wypadku to ja zaserwowałbym mu smoczego XXsa, a wtedy…

‘’Czym jest smoczy bicz? Smoki używają biczów?’’ spytała Doll nie rozumiejąc o co chodzi. Patrząc ze zmartwieniem na Guia – sponiewieranego przeze mnie – dodała, ‘’Czy Gui- gēge umrze?’’ (t/n: gēge – starszy brat)

‘’Nie, nie umrze. Nie martw się, później go uzdrowię,’’ uspokoił ją Wilk-dàgē. Po cichu myślał jednak, Może dla Guia lepiej będzie jeśli umrze i wróci do punktu odrodzenia…

Po dłuższym czasie zmęczyłam się w końcu dawaniem wpierdolu Guiowi. Rozkazałam mu oporządzić resztę smoków, po czym spojrzałam na te wszystkie XXsy…

Czy ten widok mnie zawstydzał? W moich oczach odbijało się jedynie złoto, a do nosa dochodził zapach herbaty. Nie ma tu nic zawstydzającego. Muahahahaha!

‘’Czekajcie no, wy tam.’’ To był kobiecy głos, brzmiał arogancko.

Poczułam ukłucie paniki. Nie mów mi, że to kolejna polująca na mnie wariatka! Spojrzałam na Guia i pomyślałam, A może powinnam jej sprzedać Guia!?

A jeśli mowo o Guiu… Chociaż wciąż miał swoją zwyczajną, rozmarzoną minę, przez plecy przeszedł mu dreszcz. Dziwne, pogoda się zmieniła? Zerknął na niebo.

Obróciłam się i niedaleko od nas ujrzałam niezwykle bajerancko wyglądającą ludzką dziewczynę. Za nią stało czterech graczy z różnymi profesjami oraz należącymi do różnych ras – raczej jasne, że to była jej drużyna.

Banda wariatki? Żartujesz sobie!?

Wchodząc w stan gotowości, popatrzyłam zimno na tą ludzką dziewczynę. Sprawiała wrażenie klawej chłopczycy. Postanowiłam ją przestraszyć – albo chociaż pozwolić jej zabrać ze sobą Guia, a nie mnie. Rozmyślnie przyjęłam pozę – rozstawione nogi, zgarbione plecy i ręce na biodrach. Niecierpliwie tupiąc lewą nogą w ziemię, przemówiłam najbardziej chamskim tonem, na jaki było mnie stać.

‘’Noooo i czego tu! Masz coś do nas, zołzo?’’

‘’Prince, co ty na miłość boską wyprawiasz?’’ spytała Lolidragon w drużynowym czacie. Brzmiała na całkowicie zażenowaną.

‘’Udaję gangstera! A co, nie wyglądam?’’

‘’…Wyglądasz jak kretyn, nie gangster.’’

Chociaż reakcja Lolidragon dała mi nieco do myślenia, ta klawa dziewucha wyglądała na wyraźnie wkurzoną. Tak właściwie, to zdawała się być tak rozwścieczona, że chyba tylko cudem nie stanęła w ogniu. Aaaach! Jaka straszna! Może lepiej przestanę udawać gangstera.

‘’Coś. Ty. Właśnie. Powiedział?’’ wycedziła przez zęby.

Byłam tak przerażona, że natychmiast wyprostowałam się na baczność. Przełykając nerwowo ślinę, odpowiedziałam, ‘’N-nic takiego. Chciałem tylko spytać, czy masz do nas jakąś sprawę, panienko.’’

‘’COŚ ty powiedział!?’’

Aaaach! Czemu zdaje mi się, że teraz jeszcze bardziej zapłonęła gniewem???

Nad moją głową unosiły się znaki zapytania. Zdecydowałam – dla bezpieczeństwa – że rozegram to z pomocą mojego książęcego uroku. Przybrałam swój najcudowniejszy, najuprzejmiejszy uśmiech i spytałam, ‘’Piękna pani, w czym mogę służyć?’’

Jednakże, owa ‘piękna pani’ tylko rzuciła mięchem. (A konkretnie to krzyknęła ‘’PIE**** SIĘ!’’.) Wtedy zupełnie z zaskoczenia kopnęła mnie… używając techniki powszechnie znanej jako ‘’cios w klejnoty.’’

Reszta mojej drużyny zamarła. I pomyśleć, że istnieje dziewczyna, która z własnej nieprzymuszonej woli kopnęłaby Zarąbiście-Boskiego Prince’a w XX! Najbardziej osłupiała była Lolidragon, prawie zbierała gębę z ziemi.

‘’Uhn!’’ Wzięła mnie z zaskoczenia i kopnęła w jaja. TO BOLI! Naprawdę chciałam zakryć rękami mojego XX dla ochrony i skakać w miejscu, by ulżyć sobie w bólu, ale to niestety nie wchodziło w opcję. Moja kobieca natura podpowiadała mi, że dziewczyna nie powinna osłaniać rękami swojego XX przy obcych. Ale czy dziewczyny w ogóle mają coś do chronienia?

O Boże, ten ból! Nie mogąc go znieść, zaczęłam wić się w agonii, klęcząc na ziemi i nisko trzymając głowę. Czułam jak łzy spływają mi po twarzy…

‘’Prince…’’ Gui patrzył ma mnie bezsilnie, wyraźnie nie wiedząc co począć. Nagle wstał i stanął naprzeciwko tej klawej dziewuchy. Jego spojrzenie było bezlitosne i zimne jak lód, zdawał się promieniować mrożącym krew w żyłach chłodem. Nawet Lolidragon i Brzydki_Wilk – którzy już szykowali się do riposty za tą zniewagę – stanęli jak wryci. Czy kiedykolwiek widzieli tak zimnego Guia?

Plask! Gui wymierzył klawej dziewusze okrutny policzek, przewracając ją na ziemię. Wtedy przyszpilił ją stopą do ziemi i rzekł zjadliwym, chłodnym głosem. ‘’Nie mam pojęcia w jaki sposób Prince cię obraził, ale nikt nie ma prawa go tak traktować.’’

Członkowie drużyny dziewuchy zareagowali natychmiast. Mroczny elf stojący na przedzie wyciągnął długi miecz i wymierzył nim w Guia. ‘’Zostaw go.’’

Widząc co się święci, Lolidragon dobyła noży. Wilk-dàgē podniósł Pyzę z ziemi, w drugiej ręce mocno ściskając Światło Chwały. Doll przywołała swoje Płonące-Pancerne Szkielety i doskoczyła do mnie. ‘’Prince-gēge, nic ci nie jest?’’ spytała ponaglająco głosem wypełnionym troską.

W tym momencie obie drużyny natychmiast dobyły broni celując nią w przeciwników. Zaczynało się robić gorąco i jako że byłam jedynym wojownikiem po naszej stronie, szybko otarłam łzy. Wstając z ciągle zaczerwienionymi oczami, dobyłam mojego Czarnego Dao na 20 poziomie, z atakiem równym 65.

Patrzyłam na tą dziewuchę, którą Gui ciągle przyszpilał nogą do ziemi, z mieszaniną nienawiści i pragnieniem zemsty. Pomyśleć, że zadała mi największy możliwy ból, jakiego facet może doświadczyć… Niech ją szlag trafi!

Ciągle jednak, jedna rzecz nie dawała mi spokoju. ‘’Czemu mnie kopnęłaś? Powiedziałem coś złego?’’

Dziewczyna spojrzała na mnie wyraźnie wkurwiona. ‘’Wal się na ryj! Jesteś bezmózgą trzęsidupą, która nie potrafi nawet odróżnić faceta od dziewczyny! Nie widać, że jestem chłopakiem!? A ty nic tylko ‘panienko, panienko’ jak ta ostatnia kaleka życiowa…!’’ Wtedy przeniosła wzrok na Guia i znowu zaczęła wyklinać. ‘’Zabieraj ze mnie tą śmierdzącą girę!’’

Gui jednak tylko zwiększył siłę docisku i rzekł bezlitośnie, ‘’Jak śmiesz tak nazywać Prince’a? Spójrz lepiej na siebie – co za facet kopnąłby drugiego w jaja? Puścić ciebie…? Puszczę cię dopiero wtedy, gdy zmienisz się filar światła.’’

‘’…Chłopak?’’ no to mnie zaskoczyło. Przyjrzałam się tej ‘dziewczynie’ bliżej. Bez względu na wszystko, po prostu nie widziałam w nim chłopaka, może wyjątkiem były jego ostre brwi. Miał twarz w kształcie serca, oczy otaczały długie rzęsy, a jego sylwetka była niezwykle smukła. Na dodatek nosił szaty maga, więc nie byłam w sanie stwierdzić czy miał piersi, czy nie…

‘’Złaź z Bright Emperora.’’ Tym razem mroczny elf wykonał ruch. Z okrzykiem ‘’Miecz Nieskazitelnego Kręgu’’, bezlitośnie dźgnął Guia półtorakiem z pięciu różnych kierunków.

Gui HP -500, 1000/1500

‘’Urgh!’’ Gui zdusił w sobie jęk bólu, chociaż to uderzenie aż posłało go na plecy.

Kompletnie nie spodziewałam się, że przeciwnik naprawdę zaatakuję i nie zdołałam złapać Guia w porę. Szybko przyklękłam, by sprawdzić jak bardzo jest ranny. Wilk-dàgē również do niego doskoczył, rzucając zaklęcie leczące.

W końcu wolny, Bright Emperor natychmiast wstał na równe nogi. Rzucając Guiowi jadowite spojrzenie, zaczął inkantować. ‘’Duchy piorunów…’’

Słysząc to, Lolidragon krzyknęła, ‘’Prince, zatrzymaj go, szybko! Magia błyskawicy zadaje w cholerę dużo obrażeń. Ukatrupi nam Guia!’’

Po ostrzeżeniu Lolidragon uniosłam ostrze i zaszarżowałam w stronę Emprerora. Miałam zamiar na niego naskoczyć, by uniemożliwić mu skończenie inkantacji. Jednakże, mroczny elf z półtorakiem natychmiast zagrodził mi drogę.

Zamachnęłam się na niego moim dao, a lęk ścisnął mi serce. Mroczny elf nie cofnął się nawet o centymetr, zamiast tego, wyprowadził kontratak. Wymienialiśmy ciosy, atakując i broniąc się na zmianę, robiłam jednak to wszystko w gorączce.

‘’…Uderzenie Boskiej Błyskawicy!’’ Bright Emperor wreszcie skończył inkantację i wiązka błyskawic uderzyła w Guia.

‘’A-argh…urgh,’’ zajęczał Gui głosem przesyconym bólem. W międzyczasie, Wilk-dàgē ciągle podtrzymywał zaklęcie leczenia, mając nadzieję na odnowienie części HP Guia na czas.

Guiliastes HP 350/1500

Przynajmniej wciąż dycha, pomyślałam.

Gdy tylko obróciłam się zaniepokojona stanem Guia, mroczny elf zdołał trafić mnie dwa razy. Nieco wkurzona, obiecałam sobie nie zwracać uwagi na inne rzeczy i skupić się na walce.

‘’Podwójny Strzał!’’ wrogi łucznik śmiał wykorzystać okazję i obrał za cel już rannego Guia. Zignorowałam mrocznego elfa i rzuciłam się w stronę Guia. Ale kto może być szybszy od strzały?

‘’Szkielety, brońcie Guia-gēge.’’ Na szczęście dla nas, Doll stała w pobliżu. Natychmiast posłała szkielety na front, by blokowały wszelkie nadchodzące ataki.

Widząc jak się sprawy mają, naprawdę mi ulżyło – Do tego stopnia, że aż zapomniałam o przeciwniku za moimi plecami. Mroczny elf krzyknął, ‘’Miecz Nieskazitelnego Kręgu,’’ i chlasnął mi ostrzem po plecach.

Prince HP 2350/3000

‘’Uhn…’’ skrzywiłam się.

‘’Prince!’’ krzyknęła moja drużyna, wyraźnie zaniepokojona. Doll nawet wysłała trzy szkielety, żeby mi pomóc. Pod ich osłoną wycofałam się z powrotem do Dewiantów i pozwoliłam, by Wilk-dàgē mnie uleczył.

Moje rany nie były specjalnie poważne, dlatego Wilk-dàgē musiał użyć tylko średniego leczenia, by przywrócić mi pełne HP. Kiedy spojrzałam na Guia – na jego wykrzywioną bólem twarz – w moim sercu pojawiła się chęć mordu. Wstałam wolno i zwróciłam się do Bright Emperora, mógł głos był spokojny – jak tafla wody przed burzą.

‘’Przyznaję, że pomylenie cię z dziewczyną było moim błędem, ale to ty ponosisz winę za zaatakowanie mnie zanim zdążyliśmy sobie wszystko wyjaśnić. Gui cię spoliczkował, ale nie miał zamiaru cię zabijać. A teraz chcecie pozbawić go życia? Nie przesadzacie aby?’’

‘’Przesadzamy? Za nadepnięcie na mnie jedyna rzecz, którą chcę, to jego bezwartościowe życie,’’ odparł chłodno Emperor.

Wzięłam głęboki wdech, z trudem tłumiąc narastający gniew. Używając chatu drużyny, spytałam innych o opinię, ‘’Chłopaki i dziewczęta, co robimy?’’

‘’Uch! Przyjemniaczki cholerne! Odpłacimy im pięknym za nadobne,’’ syknęła Lolidragon.

‘’AARRGGHH! Ta zniewaga krwi wymaga!’’ ryknął Wilk-dàgē.

‘’Na zbyt wiele sobie pozwalają! Najpierw biedny Gui-gēge, a teraz jeszcze Prince-gēge! Doll ukaże ich w imieniu miłości i sprawiedliwości!’’ odparła oburzona Doll.

‘’Dàgē, ulecz mnie szybko! Zapłacą za to, co uczynili Prince’owi,’’ powiedział Gui z twarzą bladą jak prześcieradło.

Uśmiechnęłam się zdawkowo.

‘’Dewianci, pięciu członków. Prince, wojownik. Lolidragon, złodziejka. Brzydki_Wilk, kapłan. Doll, nekromantka. Guiliastes, bard. Bądźcie tak łaskawi, by się przedstawić,’’ powiedziałam zimno.

Bright Emperor najpierw prychnął, po czym rzekł, ‘’Mroczni Imperatorzy, pięciu członków. Bright Emperor, mag (człowiek). Wicked, wojownik (mroczny elf). Ambusher, łucznik (elf). Black Lily, kapłanka (anioł). Playboy Lord, złodziej (człowiek).’’

Bardzo dobrze zbalansowana drużyna…ekhem! Odrzucając respekt na bok, przysłuchiwałam się instrukcjom Wilka-dàgē w chacie drużynowym.

‘’Cóż… Nie ma wiele do powiedzenia. Prince zajmie się Wickedem, a Lolidragon Playboy Lordem. Gui, twoim zadaniem jest przeszkadzanie Ambusherowi. Nie pozwól mu zestrzelić nikogo z nas! Uważaj w szczególności na Doll i Lolidragon… Doll, twoja rola jest bardzo ważna. Postaraj się, by ich mag nie mógł nikogo trafić, bo inaczej będzie kiepsko. Nie martw się, pomogę ci.’’

Obie drużyny bez słowa stały naprzeciw siebie, wyjątkiem byli kapłani, zajęci rzucaniem buffów.

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. W końcu ruszyłam, robiąc zamach Czarnym Dao na Wickeda. Wcześniej zdołał mnie trafić dwa razy. On też trzymał swój długi miecz w gotowości.

‘’Uderzenie Dziewięciogłowego Smoka,’’ zawołałam w biegu.

‘’Nieskazitelny Taniec Szalonych Ostrzy.’’ Wicked również nie pozostawał mi dłużny.

Moje dao i jego półtorak zderzyły się z metalicznym łoskotem, obie techniki blokowały się wzajemnie. Żaden z nas nie był w stanie użyć umiejętności, to pozwoliło na szybką kalkulację, że przeciwnik również jest wojownikiem specjalizującym się w szybkich lecz silnych atakach.

Nasze ostrza błyskały w powietrzu, ale żaden nie mógł zdobyć przewagi.

Gdy tylko ja i Wicked rozpoczęliśmy walkę, pozostali również ruszyli do ataku. Lolidragon doskoczyła do Playboy Lorda. Wyprowadzał jeden atak za drugim, ale żaden z nich nie trafił Lolidragon. Jej zwinność była dużo wyższa niż jego. Martwiło mnie to jednak, bo w takim razie on miał pewnie więcej siły.

Na szczęście, Lolidragon najwyraźniej doszła do tego samego wniosku. Po tym jak zdała sobie sprawę, że Playboy Lord dał więcej punktów w siłę, za wszelką cenę unikała czołowego starcia. Zamiast tego, uskakiwała przed każdym atakiem, czekając na dogodny moment do uderzenia.

Doll wysłała swoje dwa Płonące-Pancerne Szkielety, by przerwały Bright Emperorowi inkantację zaklęcia, a dwa pozostałe zatrzymała przy sobie do obrony osoby własnej, Brzydkiego_Wilka i Guia. Ja i Wicked, ich jedyny wojownik, ciągle toczyliśmy walkę. Z tego też powodu, ich mag – bez wojownika do ochrony – mógł rzucać tylko słabe zaklęcia, by bronić się przed szkieletami. Wszystko szło na naszą korzyść.

Widząc, że to Doll kontroluje szkielety, ich łucznik – Ambusher – postawił sobie za cel ją zestrzelić. Z początku posyłał strzały w jej stronę jak szalony, ale Doll osłaniały jej szkielety. Na dodatek Gui też nie siedział bezczynnie. Bezgranicznie wkurzony, strzelał Naddźwiękową Strzałą Pogoni Duszy jak z karabinu, a w przerwach pił miksturki many zupełnie jakby to był jakiś soczek. W ten sposób fundował Bright Emperorowi królewskie pranie dupy.

Bright Emperor był z kolei tak przerażony, że tylko chował się za Ambusherem i rzucał ochronne zaklęcia. Chociaż broniło ich to przed atakami Guia, szkielety Doll już prawie kładły na nich łapy. Ambusher mógł tylko strzelać w nie Podwójnym Strzałem jak opętany, by zablokować ich ataki.

Widząc, że Nieprzenikniony Mur w wykonaniu Emperora skutecznie ich chroni, Gui przestawił się na granie Melodii Oszołomienia Sheng-ge, by wspomóc Lolidragom i mnie. Kiedy jednak Emperor porzucał ochronę Nieprzeniknionego Muru, by rzucić zaklęcie ofensywne, wracał do dzikiego ataku z użyciem Lawiny Nut.

Co do Wilka-dàgē, miał takie samo zadanie jak wroga kapłanka: stać z boku i leczyć drużynę.

Dostając od czasu do czasu wzmocnienie Melodii Oszołomienia Sheng-ge, górowałam nad Wickedem w kwestii szybkości. Krok za krokiem cofał się do tyłu, a na jego ciele pojawiało się coraz więcej ran, przez co ich kapłanka, Black Lily, miała pełne ręce roboty. Lolidragon również na tym korzystała. Pozwoliło jej to na bezdyskusyjne prześcignięcie Playboy Lorda, mogła nawet okazjonalnie wyprowadzić cios bez ryzyka utraty własnego HP.

Mamy przewagę! Było widać jak na talerzu, że nasza drużyna wygrywała. Pokonanie Mrocznych Imperatorów było kwestią czasu, o ile nie zajdą jakieś wielkie zmiany…

‘’Lily, lecz mnie! Wicked, Playboy Lord, chodźcie tu i pomóżcie Ambusherowi mnie osłaniać,’’ rozkazał Bright Emperor.

‘’Do ataku! Nie pozwólcie mu rzucić żadnego zaklęcia,’’ ryknął Wilk-dàgē.

Natychmiast rzuciłam się naprzód, ale ten drań Wicked ciągle wchodził mi w drogę. Przyjął postawę obronną i nie byłam w stanie się z nim szybko uporać. Kiedy my trwaliśmy w impasie, reszta mojej drużyny zajęta była atakowaniem. HP członków Mrocznych Imperatorów malało w zastraszającym tempie, nawet Black Lily nie dawała rady leczyć ich wystarczająco szybko.

Jednakże, ich mag wciąż inkantował. Zaklęcie z tak długim czasem przygotowawczym… Bałam się myśleć co to będzie.

W końcu zdołałam przebić się przez obronę Wickeda. Zamachnęłam się moim dao na Emperora—

‘’…Dziewięciokrotny Gniew Niebios!’’

Bright Emperor wzniósł oba ramiona do góry. Pierwotnie czyste niebo zakryły ciemne, złowieszcze chmury. Nagle, uderzył pierwszy piorun, trafiając prosto w Doll. Nim zdążyliśmy choćby krzyknąć, powietrze przecięło więcej niż dziesięć błyskawic na raz. Uderzając w nasze głowy niemal zlewały się w jeden wielki filar światła.

‘’Prince…’’ Nawet w środku tego chaosu, Wilkowi-dàgē jakoś udało się rzucić na mnie zaklęcie leczące.

Gdy błyskawice zniknęły, byłam jedyną żywą osobą z HP 450/3000. Wysokopoziomowe zaklęcie leczące Wilka-dàgē ocaliło mi życie.

Nie wiedziałam co począć. Do oczu napłynęły mi łzy, Wolałabym umrzeć razem z pozostałymi, niż być ostatnim niedobitkiem…

‘’Ogarnij się i wypij miksturkę,’’ zza pleców usłyszałam zimny głos Wickeda.

Fakt, że Wicked wciąż żył postawiło mnie w stan gotowości, ale byłam również bardzo zaskoczona. Nie zaatakował mnie, gdy spuściłam gardę, a teraz jeszcze przypomina mi, bym wypiła mikstrukę? Spojrzałam na niego pytająco.

‘’Jesteście jednymi z najbardziej godnych przeciwników, z jakimi walczyłem. Twoja drużyna zdaje się nieco dziwna, ale jesteście naprawdę silni,’’ powiedział Wicked z iskierką szacunku w swoich zimnych oczach. ‘’Uznaję ciebie i twoją drużynę jako naszych zaprzysiężonych wrogów i rywali. Mam nadzieję, że mnie nie rozczarujecie.’’

‘’Chcesz się dalej bić?’’

‘’Nie, starczy na dziś,’’ odparł Wicked znużonym głosem, chowając półtoraka do pochwy.

‘’Bright Emperor to naprawdę facet?’’ spytałam z ciekawości.

‘’…Tak, naprawdę. Jest moim młodszym bratem irl’’ wyjaśnił, wydawał się ciutkę zażenowany.

‘’…’’ zmierzyłam go wzrokiem. Wydawał się mieć osobowość sopla lodu. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że są braćmi, są tak różni – ale w końcu ja i braciak też wcale się nie przypominamy…

Wtedy, do głowy przyszło mi inne pytanie. Skoro Bright Emperor to facet…

‘’W takim razie czemu nas zaczepiliście?’’ …i taki burdel odwaliliście?

To był ten jeden z rzadkich momentów, gdy na twarzy Wickeda dało się zauważyć zawstydzenie. ‘’Chcieliśmy tylko spytać jakim sposobem zlurowaliście tak dużo smoków i może poprosić, byście nas tego nauczyli.’’

‘’…’’ gapiłam się na niego kompletnie zdurniała.

‘’…Jeśli to wszystko, to będę się zbierał.’’

‘’Czekaj, Wicked. Nie idź jeszcze.’’ Chwyciłam go za rąbek koszuli i zrobiłam najbardziej bezsilny, załamany wyraz twarzy.

‘’Coś nie tak?’’ gdy Wicked rzucił mi pytające spojrzenie, moje serce wypełniło dziwne, mieszane uczucie.

‘’…Nie możesz mnie tu tak zostawić,’’ pisnęłam, będąc na granicy łez.

‘’…?’’

‘’Nie- nie znam drogi powrotnej do Miasta Gwiazd…’’ Jedną ręką mierzwiąc włosy z tyłu głowy, posłałam mu niewinny śmiech. W końcu to Wilk-dàgē nas tu prowadził…

‘’…Chodź za mną.’’