Rozdział 8: Extra - Yulian VS Brzydki_Wilk

Tłumaczenie: PitaBread Korekta: Raozel

‘’Wilku-dàgē, co sądzisz o koordynacji tego zaklęcia, którego właśnie użyłam? Myślisz, że powinnam jeszcze nad czymś popracować?’’ Spytała nieśmiało Yulian.

‘’Raczej nie, myślę, że bardzo dobrze sobie radzisz. Koordynacja, kierunek i siła twoich zakląć są idealne,’’ odparł Brzydki_Wilk z uprzejmym uśmiechem.

‘’Naprawdę?’’

Tak, naprawdę, ale moim skromnym zdaniem radziłabyś sobie o niebo lepiej gdybyś po każdym użyciu zaklęcia nie pytała Wilka-dàgē o opinię – i w rezultacie rozmawiała z nim przez kolejne dziesięć minut, pomyślałam z irytacją. Skakałam od moba do moba już chyba n-ty raz zerkając na tą parę, która ciągle pogrążona była w wesołej rozmowie.

‘’Już tyle czasu zeszło, a oni wciąż są w swoim własnym małym świecie, nawet nie zwracają na nas uwagi. Ich zachowanie… chyba zaraz umrę z zazdrości,’’ narzekałam, rzucając im kolejne spojrzenie zbitego psa.

‘’A czego ty im zazdrościsz, Prince?’’ Zagadnęła ironicznie Lolidragon. ‘’Masz już przecież mega lachona u swego boku, jedną z najpiękniejszych kobiet na Ziemi—‘’ Tutaj wskazała na siebie. ‘’—A także super gorącego bisha nie mającego sobie równych w całym wszechświecie,’’ dodała wskazując na Guia. ‘’A gdyby to ci się kiedyś znudziło, zawsze możesz podziwiać swój własny boski wygląd…’’ Wymruczała wzdychając.

Świetnie! Zobaczmy: Więc mogę albo zostać lesbijką zakochując się w Lolidragon, albo zakochać się w Guiu, który jest gejem! A gdyby tego było mi za mało, mogę zawsze zostać narcyzem…

Świetnie, nosz po prostu świetnie! Pomyślałam, przeklinając się za to, że potrafię przyciągać do siebie wyłącznie dziwaków. No i tyle widzieli moją pewność siebie…

‘’Wzdech, marzę że pewnego dnia Prince i ja będziemy jak oni.’’ Gui również wyglądał jakby szczerze im zazdrościł.

‘’Doll też marzy, by spotkać księcia na białym koniu.’’ Mina Doll wyraźnie wskazywała, że zupełnie pogrążyła się we własnych fantazjach.

Mogłabyś po prostu… kupić mi białego konia. I voilà.

‘’Wzdech… Ależ im zazdroszczę!’’ Powiedziała równocześnie nasza czwórka, patrząc z urazą na Piękną i Bestię, którzy ciągnęli swoją prywatną pogawędkę.

×××

Yulian podeszła do nas z lekkim uśmiechem na twarzy. Jednakże, w chwili gdy odwróciła się plecami do Wilka-dàgē jej uśmiech zniknął, a brwi zmarszczyły się. Pełnym boleści głosem rzekła, ‘’Kochani, chciałabym was o coś spytać… Czy Wilk-dàgē ma kogoś, kogo lubi?’’

‘’Nie sądzę. Nigdy nie słyszałem, by o kimś takim wspominał!’’ Zawahałam się, coś takiego było bardzo mało prawdopodobne. ‘’Czemu tak myślisz?’’

Oczy Yulian były pełne rozpaczy. W kącikach jej oczu zaczęły zbierać się łzy, przez co wszyscy czworo zaczęliśmy wpadać w panikę. ‘’Więc dlaczego Wilk-dàgē mnie olewa, nie ważne jak bardzo mu pokazuję, że go lubię?’’

‘’Um… Może nie wyrażasz się dostatecznie jasno?’’ Spytała ostrożnie Lolidragon.

‘’Powiedziałam mu, że gdyby tak wspaniały mężczyzna jak on szukał żony, z pewnością ja pierwsza ustawiłabym się do niego w kolejce… Czy to było niedostatecznie jasne?’’ Zaskomlała Yulian.

Lolidragon rzuciła jej bezradne spojrzenie. ‘’Dla większości ludzi coś takiego byłoby jasne jak słońce, ale Dewianci mają dwóch członków, którzy w kwestii uczuć są na poziomie cegły, a jednym z nich jest Wilk-gē.’’

‘’A kim jest ten drugi?’’ Spytałam zaciekawiona. To pewnie Doll, prawda?

‘’Ehem, to nie jest istotne. Istotne jest teraz to, że powinniśmy pomóc Yulian i Wilkowi-gē. W końcu nie codziennie jakaś ślicznotka zakochuje się w kimś takim jak on. Jak moglibyśmy stać z założonymi rękami i patrzeć jak przez ograniczone horyzonty traci miłość swego życia?’’ Powiedziała słodko Lolidragon. ‘’No to co, drużyno, pomożemy im?’’

‘’Pomożemy!’’ Krzyknęliśmy entuzjastycznie.

‘’W czym?’’ Zza pleców dobiegł nas głos Wilka-dàgē.

Odwróciliśmy się powoli z niewinnymi uśmiechami na twarzach.

‘’W expieniu oczywiście, Wilku-dàgē.’’ Mój uśmiech był najbardziej prostoduszny i szczery.

‘’No, wszyscy pracują aż miło!’’ Twarz Wilka-dàgē wykrzywiła się w brzydkim uśmiechu. Yulian wpatrywała się w niego niemal pijana ze szczęścia.

Staliśmy w szeregu, czekając aż Wilk-dàgē i Yulian odejdą, pogrążeni w dyskusji na temat magii. Gdy znaleźli się w końcu poza zasięgiem słuchu, rozpoczęliśmy naradę…

‘’No to jaki jest plan?’’ Spytałam.

‘’Napiszmy list miłosny w imieniu Yulian,’’ zasugerował Gui.

‘’Przygotujmy Wilkowi-gēge i Yulian-jiějie romantyczną kolację przy świecach,’’ zaoferowała Doll.

‘’Podrzućmy Wilkowi-dàgē Viagrę do picia,’’ zahuczała Lolidragon. Kiedy wszyscy troje wbiliśmy w nią swoje spojrzenia, powiedziała zwyczajnie, ‘’No co? Proste rozwiązania są najlepsze. Zachowamy to na ostateczność.’’

Misja ‘Na pomoc Yulian w schwytaniu męża’: Start!

Gui natychmiast chwycił długopis i zaczął skrobać list miłosny. Co do Doll i Lolidragon… Po tym jak spartoliły pięć dań, które starałam się przyrządzić, wykurzyłam je z kuchni z piekielnym ogniem w oczach i Czarnym Dao w ręce. Wtedy zajęły się pracowitą czynnością, jaką jest bezczynne leżenie na stole.

×××

Gui, cały podekscytowany, popędził w stronę Wilka-dàgē ze skończonym listem w ręce. Reszta z nas szła za nim, podglądając ukradkiem. ‘’Wilku-dàgē, jak tu szedłem to znalazłem na ziemi ten list i okazało się, że jest do ciebie!’’

‘’Naprawdę?’’ Zdziwił się Wilk-dàgē. Z powątpiewającą miną wziął od Guia list zaczął czytać go na głos: ‘’Spadł dziś ciepły deszcz; Łagodny wiatr oddala lodowaty dreszcz; Opadają wierzbowe oczy, rumienią się śliw lica; To wiosna swą urodą zachwyca; Któż jednak ze mną kielich wina podzieli?; Któż mnie swą wiedzą o poezji obdzieli?; Łza jak rzeka przez puder brnie; Głowa pod ciężarem kwiatów się gnie; Przymierzam szaty złotą nicią przetykane; Leżę na klifie poduszek, me ozdoby zrujnowane; Sama, z żałością niezmierną w towarzysza roli; Czekam na sen kojący w mojej niedoli; Zapalam lampę zrobioną na kwiatów wzór; Pod skrzydłami nocy, pod ciszą z piór; Yulian…’’

Wszyscy troje spojrzeliśmy na Guia z poszarzałymi twarzami. Szybko chwyciłam go za fraki i zaholowałam nieco dalej. ’’Coś ty na miłość Najświętszej Panienki tam nawypisywał?’’ Syknęłam.

‘’’Kwiat Miłości Motyla’ autorstwa Li Qing Zhao. To taki wzruszający wiersz,’’ odparł Gui głosem pełnym emocji. Nawet ocierał łzy z kącików oczu. ‘’Z całego serca wierzę, że po jego przeczytaniu Wilk-dàgē zrozumie uczucia Yulian.’’

Czyżby? Zerknęłam na Wilka-dàgē pełna wątpliwości. Serio on to coś zrozumie?

Wtedy właśnie Wilk-dàgē przywołał mnie do siebie ręką.

‘’Prince, rozumiesz coś z tego?’’ Spytał cicho, zawstydzony.

‘’Oczywiście, że wszystko rozumiem! Tu jest napisane, że trzeba dać Guiowi porządny wpierdol,’’ odparłam, zaciskając dłoń na pięści tak mocno, że aż stawy wydały charakterystyczny trzask.

×××

Ułożyłam ostatnie danie na stole i zerknęłam na świece, na świeże kwiaty, na śnieżnobiały obrus, na porcelanowe talerze i na miseczki pełne pysznych delicji przygotowanych przeze mnie z tak wielkim trudem. Wszystko to pod nocnym niebem usianym gwiazdami. Ach, ale będzie romantycznie! Nie na marne Lolidragon ‘pożyczyła’ to wszystko z lokalnej restauracji…

Doll, Gui, Lolidragon i ja pośpiesznie ukryliśmy się w krzakach obok stołu i czekaliśmy. Po zobaczeniu notki Wilki-dàgē i Yulian powinni tu przyjść i ucieszą się na widok kolacji przy świecach… Hehe! W ten sposób ich romans rozkwitnie!

‘’Prince, co ty i reszta robicie? Czemu zostawiliście notkę, a nie użyliście czatu drużynowego?’’ Spytał podejrzliwie Wilk-dàgē w czacie drużynowym. Wpadając w panikę, każdy z naszej czwórki zrzucał winę na kogo innego. Zaklęłam w myślach, Głupie gry online, czemu w ogóle musieli zaimplementować tu czat drużynowy!

‘’Nie odpowiadajcie,’’ pouczyła nas Lolidragon. ‘’Jeśli Wilk-dàgē nie dostanie od nas odpowiedzi, z pewności przyjdzie tu razem z Yulian.’’ Skinęliśmy głowami na te słowa.

‘’No nic. Nie mam pojęcia co oni tam kombinują. Yulian, jesteś głodna? Chodźmy przegryźć coś na mieście zanim zaczniemy ich szukać,’’ Wilk-dàgē zwrócił się do Yulian przez czat drużynowy, mimo że stała tuż obok niego.

Usiadłam zrezygnowana przy stole, ponuro przyglądając się jak dania, w które włożyłam tak wiele wysiłku znikają w brzuchach tych trzech głodomorów. Aaaach! Zrobiłam to wszystko specjalnie da Wilka-dàgē i Yulian, moglibyście przynajmniej nie pożerać tego jak barbarzyńcy!?

‘’Hmpf, od początku mówiłam wam, że wasze metody są do bani. Po co się tak cackać?’’ Lolidragon przełknęła ostatni kęs gęsiej nóżki, którą podkiełbasiła ze stołu zanim Doll i Gui mogli się do niej dorwać, po czym ciągnęła dalej. ‘’Viagra to tanie i proste rozwiązanie ich problemów. Gdy już będzie po ptokach, sprawy same się ułożą. Wszyscy w końcu wiemy, że Wilk-dàgē jest typem faceta, który bierze odpowiedzialność za swoje czyny!’’

‘’Chyba trzeba spróbować. Wszystkie inne plany zawiodły, nie mamy innego wyjścia.’’ Wstałam od stołu, pełna gotowości do działania. ‘’Lolidragon, gdzie sprzedają Viagrę? Pójdę i kupię trochę.’’

‘’Uhh… Może weź sprawdź w Biedronce,’’ odparła z wahaniem Lolidragon.

‘’Wątpię czy sprzedają tam coś takiego… Poza tym, od kiedy Biedronka ma swój sklep w Second Life?’’ Spytał Gui rzucając Lolidragon podejrzliwe spojrzenie.

Nie wytrzymałam i dałam Lolidragon po głowie.

‘’Wszystkie wasze pomysły są do dupy! Ugh, banda bezużytecznych tłumoków! Sam się tym zajmę,’’ warknęłam, z demonicznym błyskiem w oczach zaciskając dłonie w pięści.

Już na serio podirytowana, wpadłam galopem do miasta i kupiłam nabijaną gwoździami pałkę, parę metrów łańcucha, mały nóż, opakowanie żelu do włosów i białego gołębia w klatce. Wtedy ruszyłam na poszukiwania Wilka-dàgē i Yulian.

W końcu ich zlokalizowałam i niczym rasowy asasyn zakradłam się za plecy Wilka-dàgē z pałką w dłoni. Gdy jebnęłam nią prosto w jego głowę, pozbawiając go tym samym przytomności, Yulian mogła tylko patrzeć na tą szopkę z oczami jak pięciozłotówki. Wszyscy inni goście w pobliżu przyglądali się spetryfikowani jak ja – wysmukły elf – związałam dwumetrowego wilkołaka łańcuchami i wyniosłam go na zewnątrz!

‘’Lolidragon, Doll, bierzcie Yulian, kupcie jej jakąś suknie ślubną i zróbcie makijaż. Za godzinę spotkamy się w kościele. Gui, ty idziesz ze mną.’’

‘’Tajess!’’ Zawołali chórkiem.

Wyjęłam mały nóż i żel do włosów, po czym podałam je Guiowi, mówiąc, ‘’Zrób coś, by wyglądał jak porządny człowiek i ogólnie żeby się jakoś prezentował. Za godzinę się żeni.’’

‘’Porządny człowiek?’’ Gui zerknął na wilczą twarz Wilka-dàgē. ‘’Obawiam się, że to… niemożliwe!’’

‘’…No to porządny wilkołak.’’’

Szłam w kierunku kościoła z dwumetrowym wilkołakiem przewieszonym przez ramię, ignorując po drodze wszystkie przerażone spojrzenia mijających mnie osób. W obcesowym stylu ja i Gui czekaliśmy przed wejściem do kościoła na pojawienie się panny młodej, Yulian.

Tak jak podejrzewałam, chociaż minęło już półtorej godziny, ciągle ich nie było, dlatego przełączyłam się na czat drużynowy i dałam im ostatnie ostrzeżenie. ‘’Drogie panie, daję wam dziesięć minut. Jeśli nie pojawicie się tu w tym czasie, wystawię pewnego wilka na aukcję.’’ Po tej deklaracji mogłam wręcz usłyszeć w jaką wpadły panikę.

‘’Już jestem, nie sprzedawaj mojego wilczka!’’ Yulian przybyła biegiem, miała na sobie śnieżnobiałą suknię ślubną, wydawała się strasznie roztrzęsiona.

Widząc, że wszyscy są gotowi, rzuciłam Wilka-dàgē na ziemię, a ten w końcu odzyskał przytomność. Podniosłym tonem warknęłam, ‘’Yulian chce cię za męża. Bierzesz ją, czy nie?’’

Brzydki_Wilk spojrzał na Yulian ze zdziwieniem, a ta w odpowiedzi spuściła nieśmiało głowę. Wtedy powiedział wolno, ‘’Naprawdę chcesz wziąć ze mną ślub? Jestem tylko kapłanem, nie mam jak bronić cię przed potworami. Jestem brzydki, wilczy i w ogóle nieurodziwy. Poza tym, nie śmierdzę groszem, nie mogę kupić ci ekwipunku. Naprawdę ciągle tego chcesz?’’

Z twarzą pełną czułości i zdecydowania, Yulian odpowiedziała mu, ‘’Jesteś kapłanem, stoisz u mego boku i razem ze mną wspomagasz naszych przyjaciół. Może i nie grzeszysz urodą, ale twoje dobre serce jest warte więcej niż jakakolwiek przystojna twarz. Nie jesteś bogaty, ale masz w sobie pasję i dbasz o swoich kamratów. W moich oczach jesteś absolutnie idealny.’’ Yulian wzięła głęboki wdech, po czym oddała, ‘’Tak, chcę wziąć z tobą ślub.’’

Doll wyciągnęła chusteczkę i wytarła łzy z policzków. ‘’Ojejciu, Doll się zaraz popłacze.’’

Lolidragon i ja już jakiś czas temu padłyśmy sobie w objęcia szlochając ze wzruszenia. A Gui? Ten knyp, który próbował przytulić mnie z zaskoczenia już gryzie piach na sąsiedniej ulicy

Twarz Wilka-dàgē była czerwona jak burak. ‘’Yulian…’’

Patrzyłam zniecierpliwiona jak ci dwoje tylko wpatruje się w siebie bez słowa, cali w rumieńcach. Wtedy chwyciłam Yulian za lewe ramię, a Wilka-dàgē za prawe (Dobre strony bycia silnym! Jak ci się nudzi, zawsze możesz zaciągnąć kogoś przed ołtarz…) i otworzyłam kopem drzwi kościoła. Z jedną osobą na każdym ramieniu, pomaszerowałam prosto do proboszcza i zawołałam, ‘’Ej, panie proboszczu! Dawaj im ślub!’’ Z tymi słowami rzuciłam moje dwa balasty na podłogę.

Proboszcz natychmiast zaczął klepać zwyczajowe wersy ceremonii ślubnej. (Wybaczcie, byłam zajęta czyszczeniem nieco usyfionego gołębia, którego planowałam później wypuścić i w ogóle nie zwracałam uwagi co on tam mówił.) ‘’…Zatem czy ty, Yulian, bierzesz tego tu mężczyznę, Brzydkiego_Wilka za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że nigdy go nie opuścisz?’’

Yulian rzuciła Brzydkiemu_Wilkowi ukradkowe spojrzenie i odrzekła z pasją, ‘’Tak, ślubuję.’’

‘’Czy ty, Brzydki_Wilku, bierzesz tę tu kobietę, Yulian za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że nigdy jej nie opuścisz?’’

‘’Tak, ślubuję,’’ odparł Brzydki_Wilk bez wahania.

ŁOOOOO! Wypuście gołębie, wypuście gołębie! W nagłym przypływie radości wypuściłam białego gołębia, symbol pomyślności, w górę, po czym zawołałam, ‘’Trzy razy Hurra na cześć Yulian-dàsăo!’’

(t/n: HURRA, HURRA, HURRA! Tak właśnie powinno się ‘chwytać’ mężów! Kijem w łeb i przed ołtarz! :D)


t/n: Kwiat Miłości Motyla autorstwa Li Qing Zhao – Gui przytoczył w liście oryginalne wersy z wiersza słynnej chińskiej poetki, Li Qing Zhao (1084 – 1155 r.n.e. w przybliżeniu). Żyła w dynastii Song, urodziła się w dość zamożnej rodzinie. Zaczęła pisać wiersze już w młodości. Wyszła za mąż w wieku osiemnastu lat, był to bardzo szczęśliwy związek, oboje małżonkowie kochali się nawzajem. Rozdzieliła ich wojna i zamieszki społeczne, mąż Li Qing Zhao zmarł około dwa lata po ich wybuchu, zostawiając żonę ze złamanym sercem.

Wiersz został napisany w stylu ‘wén yán wén’, w przeszłości używanego często w poezji, a nawet ogólnych tekstach. Cechą charakteryzującą wén yán wén jest upychanie wielu słów w jak najkrótszej formie, przez co każda linijka aż puchnie od metafor i ukrytych znaczeń. W oczach nie obeznanej z tym tematem osoby, taki wiersz wygląda jednak jak zbitek czasowników i rzeczowników. Właśnie dlatego Wilk i wszyscy pozostali (z wyjątkiem Guia) są tak zmieszani po przeczytaniu wiersza, po prostu nie wiedzą jak czyta się wén yán wén.

Po chińsku wiersz wygląda tak: 暖雨晴风初破冻,柳眼梅腮,已觉春心动。酒意诗情谁与共?泪融残粉花钿 重。乍试夹衫金缕缝,山枕斜欹,枕损钗头凤。独抱浓愁无好梦,夜阑犹翦灯花弄.

Wolna interpretacja wiersza dla zainteresowanych: Przy oknie siedzi kobieca osobistość, która podziwia wiosenne widoki. Liście wierzby i kwiaty śliwy przypominają jej samą siebie z okresu jej wczesnego, szczęśliwego małżeństwa (nieśmiało spuszczone oczy, zarumienione policzki). Patrząc na piękno wiosny pogrąża się w smutku. Przypomina sobie czasy, gdy była u boku swego męża, tęskni za nim i pragnie jego powrotu. W końcu smutek bierze górę, łzy rozmazują jej makijaż, a spinki do włosów w kształcie kwiatów ciążą jej na głowie. Nie wychodzi z domu, zostaje w pokoju i znowu przymierza nowe ubrania na wiosnę. Kładzie się na łóżku, przy okazji rujnując swoją fryzurę. Stara się zasnąć, ale nie jest w stanie zmrużyć oka. W końcu, w środku nocy zapala lampę, by nieco ulżyć sobie w samotności.

Starałam się jak najlepiej oddać charakter wiersza, włączając w to fakt, że oryginał również się rymował. Mam nadzieję, że rezultat się wam podoba. I tak jeszcze ode mnie:

doge