Rozdział 38: Stu milowa sława

Tłumaczenie: Zagubiony Korekta: Zagubiony

whoosh

Chu Feng zeskoczył ze sceny. Nie przejmował się gratulacjami, ani owacjami po prostu obrócił się i opuścił pole treningowe.

Nikt nie wiedział jak zareagować, gdy zobaczyli, że Chu Feng wychodzi. Tylko Chu Yuanba uśmiechnął się i powiedział cicho, „Wygląda na to, że ten młodzieniec żywi do nas głęboką urazę.”

Po opuszczeniu pola treningowego sztuk walki, Chu Feng pokierował się do pokoju Chu Guyu`a. Uderzenie Chu Hongfei'a było naprawdę groźne i widać było, że Chu Guyu mocno oberwał. Po 4 godzinach bycia nieprzytomnym powoli odzyskiwał świadomość.

„Bracie, co stało się na zewnątrz? Dlaczego jest tak głośno?” Chu Guyu nie wiedział co się stało na polu treningowym.

„Nic takiego.” Chu Feng uśmiechną się bardzo spokojnie.

„Ehh, prawdopodobnie szósty wujek jest teraz mistrzem. To wszystko przeze mnie. Gdybym wygrał, to ojciec mógłby…” Chu Guyu zaczął się obwiniać.

„Guyu, wszystko dobrze?”

W tym momencie do pokoju wszedł Chu Yuanba. Za nim stali Chu Yuan, Chu Renyi, Chu Nanshan i kilka innych osób o wysokim statusie.

„Dziadku, nic mi nie jest.” Chu Yuanba delikatnie się zaśmiał a na jego twarzy zagościł wyraz niespotykanej dobroci. Obrócił się i spojrzał na Chu Nanshan`a, który stał za nim.

Widząc to Chu Nanshan z nutką zawstydzenia w głosie zwrócił się do Chu Guyu. „Guyu to wszystko dlatego, że Hongfei zaatakował nie czysto. Jednakże nie przejmuj się tym teraz, jego obrażenia są większe niż twoje.”

„Co? Hongfei też został ranny?” Guyu był troszkę zszokowany.

„Ah…” Chu Nanshan się zaśmiał, ale nie powiedział nic więcej, tylko wymownie spojrzał na Chu Fenga.

Podążając za spojrzeniem Nanshana, Guyu przez chwilę gapił się tępo, lecz chwilę później w jego głowie pojawiła się pewna myśl, kolor jego twarzy się zmienił i widoczne na niej było zaskoczenie. Właśnie w tym momencie Chu Yuanba przemówił.

„Feng'er, dziękuję Ci za dzisiaj, gdyby nie Ty to wizerunek naszej rodziny zostałby podeptany przez tych śmieci z Xu.” Gdy Chu Yuanba mówił, wyciągnął 10 sztuk Świętej Duchowej Trawy ze swej kieszeni i wręczył je Feng'owi.

„To jest…” Widząc to wszyscy ocipieli. Nagrodą za pierwsze miejsce były tylko dwie Święte Duchowe Trawy, ale Yuanba wyciągnął aż dziesięć. To nie była mała liczba.

„Dziadku, co to ma znaczyć?” Chu Feng udawał, że nie rozumie.

„To jest coś, co powinieneś dostać. Weź to, jeśli to zrobisz to poczuje się bardziej komfortowo.” Gdy to mówił Chu Yuanba miał przepraszający wyraz twarzy.

Mimo iż osobiście nigdy nie utrudniał życia Chu Feng`owi, to nigdy też nie powstrzymał innych przed nękaniem go. Jeśli chodzi o powód to był on bardzo prosty, w głębi swego serca nigdy nie żywił sympatii do Fenga.

Jednak dzisiaj, jeśli Chu Feng by nie podjął wyzwania, to jego rodzina stałaby się pośmiewiskiem dla tłumów. Dodatkowo dzięki Fengowi prestiż rodziny Chu wzrósł kilkukrotnie.

Właśnie teraz było tam kilku reprezentantów, różnych sił, którzy pokazywali oznaki swojej dobrej woli w stosunku do rodziny Chu. Chu Yuanba bardzo dobrze wiedział, że było to spowodowane pokazem siły Chu Fenga, właśnie dlatego też czuł się on bardziej winny tego jak Feng był do tej pory traktowany.

„Feng`er.” Widząc, że Feng się długo zastanawia, Chu Yuan szybko go popędził.

„Dziękuję Ci dziadku.” Chu Feng zaakceptował podarunek, lecz uśmiech nie zagościł na jego twarzy.

Chu Yuanba nie przejął się zachowaniem Chu Fenga, raczej był szczęśliwy. Obrócił się i powiedział do Chu Yuan`a, „W przyszłości roczne wsparcie dla Chu Fenga ma wynosić 5 sztuk Świętej Duchowej Trawy.”

Wraz ze słowami Chu Yuanby twarze wszystkich się zmieniły a w ich oczach można było dostrzec zdziwienie. Nigdy przedtem w klanie Chu nikt nie dostał takiego traktowania, widać było, że Chu Yuanba chce dobrze wspierać Chu Feng`a.

Mimo, iż w tym momencie twarze Chu Nashan`a oraz reszty, nie wyglądały zbyt dobrze, to nie śmieli się odezwać. Ponieważ w rodzinie Chu, Chu Yuanba był jak bóg, nawet jeśli szef klanu się zmienił, to nadal Chu Yuanba był prawdziwym przywódcą.

„Wasz trójka może kontynuować rozmowę i pamiętaj aby zadbać o rany Guyu. To, że jesteś teraz przywódcą, nie znaczy, że możesz zapomnieć o więzach rodzinnych.” Chu Yuanba dał wskazówki Chu Yuan`owi.

„Zrozumiałem ojcze.” Chu Yuan odpowiedział.

Chu Yuanba popatrzył na Chu Feng`a i ujrzał, że jego lodowaty wyraz twarzy wcale się nie zmienił. Chu Yuanba dziwnie się uśmiechnął i poprowadził tłum do wyjścia.

„Ojcze spójrz na zachowanie Chu Feng`a, on jest zbyt…” Gdy tylko wyszli z dziedzińca Chu Nanshan zaczął krytykować Chu Fenga.

„Stul pysk!” Lecz tym co dostał w zamian była tylko dezaprobata ze strony Chu Yuanb`y. Spojrzał na tłum a jego twarz była jak lodowa rzeźba, wskazał na nich palcem i powiedział niezwykle poważnie.

„Słuchać wszyscy, nie chce słyszeć od żadnego z was złego słowa o Feng`er. „

„Jeśli usłyszę coś takiego, osoba za to odpowiedzialna będzie rozliczona według prawa rodziny Chu, bez względu na swój status." Słysząc te słowa, twarze Chu Nanshan`a i reszty zbladły. Nie śmieli już powiedzieć czegokolwiek, bo wiedzieli, że w przyszłości nie mają prawa obrażać Chu Fenga.

„Ojcze, jesteś teraz mistrzem klanu?” W pokoju Chu Feng był mile zaskoczony.

„Tak, dzięki Tobie mój drogi synu byłem w stanie zostać przywódcą rodziny Chu.” Chu Yuan miał uśmiech od ucha do ucha. „Nigdy nie przypuszczałem, że możesz ukrywać tyle wspaniałych rzeczy!”

„Huehue.” Chu Feng był bardzo szczęśliwy dostając pochwałę od swojego ojca. Pracował tak ciężko tylko po to, żeby kiedyś mógł być dumą swego ojca i dzisiaj to marzenie się spełniło.

„Ojcze, Bracie, co tu się odwala?” W końcu zmieszany Chu Guyu się odezwał.

Widząc to Chu Yuan najpierw się uśmiechnął a potem opisał wszystko co się działo na polu treningowym, nie pomijając żadnego detalu.

Opisał nawet to, jak rodzina Xu opuściła ich teren ze skruchą, oraz to jak Chu Yuanba wyznaczył go na kolejnego przywódcę rodziny Chu. Po dowiedzeniu się tego wszystkiego, Chu Guyu musiał zbierać szczękę z podłogi, był tak zszokowany, że nie mógł wykrztusić z siebie nawet chrząknięcia. Spojrzenie, którym spoglądał na Chu Feng`a stało się strasznie skomplikowane. Nigdy nie podejrzewał, że jego młodszy brat może być tak silny.

Jednakże nie ważne co, jako starszy brat Chu Feng`a czuł się szczęśliwy. Czuł się szczęśliwy, ponieważ wiedział, że jego brat nie potrzebuje już jego ochrony.

Po tym rodzinnym zgromadzeniu Chu Feng stał się gorącym tematem dyskusji w okręgu 100 mil od miasteczka zarządzanego przez rodzine Chu. Wielu ludzi dowiedziało się, że rodzina Chu wyprodukowała geniusza sztuk walki, który ma dopiero 15 lat.

Niektórzy ludzie nawet wyolbrzymiali dokonania Chu Fenga. Mówili coś o roztrzaskaniu sceny jednym ruchem stopy, o wichurze spowodowanej jednym oddechem i wyolbrzymiali to wszystko do miary legendy. Niektórzy ludzie zaczęli nawet podejrzewać, czy Chu Feng jest człowiekiem, czy nie. Jednak nie ważne co to było, temat Chu Fenga przyciągał uwagę wszystkich w obrębie pasma górskiego.

Najwięcej zmian zaszło w rodzinie Chu. Po tym jak Chu Yuanba wygłosił swoje przemówienie na temat Chu Fenga, nikt nie ważył się go znieważać. Nie mieli wyboru i musieli postrzegać Chu Fenga w innym świetle.

Tego dnia Chu Feng i pozostali wrócili do Szkoły Lazurowego Smoka. Kiedy odchodzili Feng dał Chu Guyu`owi zwitek papieru i powiedział, że może go otworzyć dopiero jak on stąd odejdzie.

„Masz coś pod poduszką…”

To było zapisane na zwitku papieru. Patrząc na Chu Fenga i innych, którzy aktualnie jechali konno i oddalali się coraz dalej i dalej, Chu Guyu bezsilnie potrząsną swoją głową. Nie miał pojęcia co wykombinował jego brat.

Po powrocie do pokoju, kierowany ciekawością podniósł swą poduszkę. Chu Guyu zachowywał spokój, gdy podnosił poduszkę, zupełnie tak jakby to nie miało żadnego znaczenia. Lecz jego twarz się natychmiast zmieniła, ponieważ pod jego poduszką leżało 10 sztuk Świętej Duchowej Trawy.

Taka ilość to nie było dużo dla Chu Fenga, który rafinował Duchowy Koralik i tuziny Świętej Duchowej Trawy ale dla Chu Guyu to była olbrzymia suma.

„Ah..” Gdy tylko szok go opuścił, Chu Guyu nagle się roześmiał . Popatrzył w stronę Szkoły Lazurowego Smoka i wymamrotał, „Wygląda na to, że od tej pory starszy brat będzie musiał polegać na młodszym.”