Rozdział 44: Nadejście Katastrofy

Tłumaczenie: Zagubiony Korekta: Zagubiony

"Ty... Ty... Kim ty jesteś?" Liu Mang był kompletnie przytłoczony przez strach. Cały czas cofał się do tyłu, niestety dla niego znalazł się już w rogu pokoju i nie miał gdzie się wycofać.

whoosh Chu Feng zaatakował bez słowa. Jego dłoń była jak szpon orła. Poleciała ku dolnym partiom ciała Liu Mang'a i zacisnęła się na jego klejnotach.

"Gadaj, jak wielu dziewczynom zniszczyłeś życie tą rzeczą?" Chu Feng uśmiechnął się, lecz jego uśmiech był raczej dziwny.

Zanim Liu Mang zdążył zareagować na pytanie, ujrzał uśmiech Chu Feng'a. Pomyślał, że nadarzyła się szansa i natychmiast zmienił swoje zachowanie głośno krzycząc.

"Czemu o to pytasz? Nie wiesz kim jestem? Jeśli coś mi zrobisz, to jesteś martwy!"

"Przecież Ja nie robię nic takiego, lecz może od dzisiaj zaczniesz rozumieć co zrobiłeś tym dziewczynom." Po wypowiedzeniu tych słów ręka Fenga się zacisnęła.

"Chu Feng przestań!" W tym momencie do pokoju wpadła Su Mei. Widząc co planuje Chu Feng, krzyknęła aby go powstrzymać.

Jednak było już za późno. W powietrzu mo0żna było usłyszeć dwa dźwięki uciekającego powietrza, a krew pryskała wszędzie z pomiędzy palców Chu Fenga.

"Ahh~~~~~~"

Liu Mang krzyczał jak zarzynana świnia. Ręce miał zaciśnięte na swoim kroczu i tarzał się po podłodze w przód i w tył. Jednak jego ból był nie do zniesienia i wkrótce zemdlał.

"Chu Feng, sprowadziłeś na siebie katastrofę!" Widząc tą scenę nawet Su Mei nie była w stanie zachować spokoju.

"Katastrofę? On się ośmielił tknąć moją rodzinę, więc to on sprowadził na siebie katastrofę!"

"Ma szczęście, że nie zdążył dotknąć Chu Yue, wtedy nie skończyłoby się tylko na zgnieceniu jajek, wtedy odebrałbym mu życie." Chu Feng chłodno parsknął i podszedł do Chu Yue oraz Chu Xue.

"szloch---"

Gdy Chu Feng uwolnił Chu Yue i Chu Xue z więzów, obie rzuciły mu się w ramiona i płakały bez opamiętania.

Gdyby Chy Feng nie pojawił się na czas, naprawdę mogłyby zostać zgwałcone przez Liu Mang'a.

Po wszystkim Chu Feng wraz z całą swoją rodziną opuścił rezydencję. Wieści o tym co się tam stało, błyskawicznie obiegły cały wewnętrzny dziedziniec. Tłum gapiów otaczający siedzibę sojuszu Liu rósł z minuty na minutę.

Każdy już słyszał o tym, że młody mężczyzna, samotnie zmierzył się z setką wojowników sojuszu Liu i zrównał ich bezlitośnie z ziemią. Imię tego młodego mężczyzny to Chu Feng.

Każdy wiedział, że imię Chu Fenga od teraz będzie dobrze znane w wewnętrznym dziedzińcu, jednak ludzie nie byli pewni czy będzie w stanie dożyć jutrzejszego dnia.

Chu Feng nie tylko zrównał z ziemią Sojusz Liu, dodatkowo uszkodził Liu Mang'a, przerywając linię krwi rodziny Liu.

Mierząc się z takimi okolicznościami, dziadek Liu Mang'a na pewno nie będzie stał z założonymi rękoma. W tym momencie na Chu Fenga został podpisany wyrok.

W rzeczy samej, niedługo po wydarzeniach w Sojuszu Liu, rezydencja Chu Fenga została otoczona przez tłum ludzi.

Jednakże nie byli to zwykli uczniowie, byli to starsi wewnętrznego dworu.. Każdy z nich był ekspertem w sferze Pochodzenia i każdy z nich należał do departamentu kar.

Mierząc się z taka liczbą starszych, Chu Feng nie miał żadnej siły oporu, więc mógł tylko posłusznie pozwolić się im zabrać.

"Już po nim. Chu Feng jest skończony. Liu Chengen na pewno skróci go o głowę."

"Ahh, cóż za strata. Taki geniusz jak on mógłby mieć świetlaną przyszłość, niestety sprowokował nie tych ludzi co trzeba."

W tym momencie tłumy ludzi były zgromadzone pod rezydencją Chu Fenga. Ludzie Ci widząc jak Chu Feng jest zabierany przez departament kar, poczuli współczucie i podążali za nim tworząc wielki pochód.

Jednakże nikt nie dostrzegł Su Mei, która stałą niedaleko. W chwili kiedy pojawili się starsi, Su Mei obróciła się na pięcie i odeszła.

Istniało wiele miejsc zarządzanych przez starszych. Poza Budynkiem Umiejętności Sztuk Walki, Departamentem Kar oraz Lokacją Wyboru Misji istniało jeszcze jedno, bardzo ważne miejsce. Był to Budynek Starszych.

Wewnątrz Budynku Starszych, gromadziły się tysiące osób co czyniło ten budynek największym zgrupowaniem starszych w wewnętrznym dziedzińcu. Zarządcą tego miejsca był nikt inny jak Su Rou, siostra Su Mei.

„Co? Powiedziałaś, że Chu Feng zmiażdżył jaja Liu Mang’owi?”

W pewnym pomieszczeniu wewnątrz budynku starszych, Su Rou słuchała narracji Su Mei z zszokowaną miną."

"Właśnie tak. Musisz pomóc Chu Fengowi, lub nie wyjdzie z tego cało." Su Mei błagała siostrę.

"Nie wyjdzie cało? Z metodami Liu Chengen'a, jeśli po prostu by umarł to miałby dużo szczęścia."

"Jednak Chu Feng jest zbyt nierozważny, nie mogę mu pomóc." Su Rou westchnęła i odpowiedziała pełna ubolewania.

"Więc będziesz po prostu patrzeć, jak geniusz pokroju Chu Feng'a umiera od tak? Czy wiesz jak wiele korzyści nasza rodzina mogłaby zyskać, jeśli tylko byśmy go uwiązały?" Su Mei lekko spanikowała.

"Chu Feng faktycznie jest geniuszem i jeśli by się dobrze rozwinął, to faktycznie mogłoby być pomocne dla naszej rodziny. Niestety to wciąż nie wystarczy abym ryzykowała dla niego starcie z Liu Chengen'em." Su Rou pokręciła głową.

"Ale on jest osobą posiadającą Duchową Moc! Jak długo nasza rodzina szukała kogoś takiego? Jednak Ty mówisz, że on nadal nie jest wart ryzyka?" Su Mei wypowiedziała te słowa bardzo emocjonalnie.

"Coś Ty powiedziała? Możesz powtórzyć?" Słysząc co powiedziała Su Mei, ekspresja Su Rou zrobiła zwrot o 180 stopni.

"Zapytałam, czy nie jest wart tego byś mu pomogła."

"Nie to, poprzednie zdanie."

"Jest osobą, która posiada Moc Duchową."

"Siostro czy to prawda? Chu Feng posiada Moc Duchową? Skąd to wiesz?" W tym momencie Su Rou gwałtownie złapała Su Mei za ramiona i zapytała głośno.

"Widziałam to osobiście. Nie wiedziałaś o tym?

"Widziałaś to? Kiedy?"

Po reakcji Su Rou można było stwierdzić, że faktycznie o tym nie wiedziała. Więc Su Mei opowiedziała jej ze szczegółami wszystko co się działo na polowaniu na Duchową Medycynę.

"Jeśli to co mówisz jest prawdą, to wygląda na to, że Chu Feng faktycznie posiada Duchową Moc." Su Rou zamknęła swoje oczy i wzięła głęboki wdech. Po tej czynności, jej klatka piersiowa z której mogła być dumna, uniosła się raz, po czym powiedziała. "Chu Feng musi zostać uratowany!"

Departament Kar był obszarem na którym uczniowie otrzymywali zadośćuczynienie za swoje niecne uczynki, czyli więziono tam kryminalistów. Ludzie którzy byli tam więzieni, nie koniecznie pochodzili ze Szkoły Lazurowego Smoka. Jednakże Ci którzy się tam dostali nie mieli szans uniknąć bólu.

W tym momencie w żelaznej celi, która była najlepiej strzeżoną w całym departamencie kar, obie ręce Chu Fenga były skute a on sam wisiał w powietrzu.

Naprzeciw niego stało kilkunastu starszych. Dowodził nimi starzec o siwych włosach i koziej bródce.

Jego mieczo-podobne brwi były zmarszczone. Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że posiada bezwzględny charakter. Był to zarządca departamentu kar, dziadek Liu Mang'a, Liu Chengen.

W tym momencie Liu Chengen miał zamknięte oczy. Zapytał poważnym tonem, "Czy obrażenia Mang'a mogą być wyleczone?"

"Panie, stan Liu Mang'a jest obecnie stabilny, niestety obawiam się, że niektóre rzeczy nie mogą być uleczone."

"Śmieciu!" Liu Chengen nagle wstał z krzesła na którym siedział, na jego twarzy malowało się rozbicie i gniew. Wskazał na najbliższego starszego i powiedział, "Nieważne jaka będzie cena, obrażenia Mang'a muszą zostać uleczone."

"Tak, tak, postaram się najlepiej jak umiem." Starszy który to powiedział cofał się w przerażeniu, w końcu obrócił się i wyszedł.

"Uciąć temu gnojkowi genitalia, wydłubać mu oczy, odciąć uszy, nos, język i odrąbać mu pozostałe kończyny."

"Tak panie." Gdy tylko Liu Chengen skończył mówić, starsi stojący za nim przynieśli pełno różnego rodzaju wyposażenia i ruszyli w kierunku Chu Feng'a.

Złowieszcza ekspresja, byłą wymalowana na ich twarzach, zupełnie tak jakby szli poszatkować go w osiem kawałków, w sumie to rzeczywiście szli to zrobić.

Jebut Właśnie w tym momencie żelazna drzwi od pomieszczenia zostały roztrzaskane w kawałki. W tym samym momencie piękna figura pojawiła się w drzwiach.