Rozdział 54: Szalony żebrak

Tłumaczenie: WielebnyB

Ogromna presja była niczym fale oceanu. Jedna po drugiej nieprzerwanie poruszały się w ciele Chu Feng'a.

Ta straszliwa siła, która dążyła do zmiażdżenia organów chłopaka, powodowała, że Chu Feng chciał krzyczeć, jednak żaden głos nie wydobywał się z jego ust. Zupełnie jakby zostało mu to zabrane. Przeciwko tej mocy, stracił całą zdolność od oporu.

“To ty!!!”

Właśnie w tym czasie żebrak krzyknął ze strachu, jak gdyby coś go przeraziło. Nie tylko poluzował uchwyt na nadgarstku, ale także zaczął się cofać, aż znalazł w samym rogu alei. Zgiął się tam w pół i jakby skurczył.

Okazyjnie tylko rzucał okiem na Chu Feng'a, ale im dłużej tak patrzył, tym bardziej był przerażony. Na koniec objął głowę obiema rękami i zadrżał.

Chu Feng w ogóle nie wiedział, jak ma zareagować. Rozejrzał się po okolicy, ale nie widział nawet cienia innej osoby. To znaczyło, że żebrak kierował słowa do niego. Chu Feng poczuł, że coś jest nie tak, więc odetchnął głęboko i zapytał, “Znasz mnie?”

“Nie zbliżaj się. Błagam, wybacz mi. Uczyniłem to, co mi kazałeś. Proszę, przebacz mi. Nie chcę jeszcze umierać!”

Nim Chu Feng podszedł o krok bliżej, żebrak zaczął krzyczeć. Nagle machnął swoim rękawem, co spowodowało porywy mocnego wiatru. Gdy wiatr się rozproszył, Chu Feng odkrył ze zdziwieniem, że żebrak zniknął i nie został po nim nawet ślad.

Twarz Chu Feng'a wyrażała zdezorientowanie. Był ogromnie zdziwiony sceną, w której brał udział. Każdy mógł zobaczyć, że ten szalony żebrak był ekspertem w kultywacji. To był najprawdziwszy ekspert, tak silny, że niemożliwe było rozpoznanie jego poziomu.

Jednak dla Chu Feng'a najbardziej szokującą rzeczą było to, że żebrak wydawał się go znać i obawiać. Co prawda nie znał konkretnych powodów, ale Chu Feng podświadomie czuł, że tamten obcy zna jego tożsamość.

Nawet jego ojciec Chu Yuan nigdy nie wspominał o jego przeszłości, a Chu Feng nie pytał. Zawsze czuł, że jego rodzice go porzucili, więc nie miał powodów, by ich szukać. Tacy rodzice nie byli warci poszukiwań.

Jednak gdy spotkał tego obcego, jego pogląd na tę sprawę się zmienił. Dlaczego żebrak o takim poziomie kultywacji oszalał? Jak to miało z nim związek? Kim byli jego rodzice? A może coś się stało wiele lat temu?

Tego rodzaju pytania jedno za drugim zaczęły pojawiać się w głowie chłopca. Jak fala popychały go, powodowały, że coraz bardziej chciał poznać swoją tożsamość. Czuł, że to wszystko nie będzie tak proste, jak się wydaje, a tym bardziej jego historia.

“Hej! Wszędzie cię szukałam. Po coś tu przylazł?” Chu Feng usłyszał słodki głos. Odwrócił się i ujrzał Su Mei stojącą w wejściu do alei. Podejrzliwie na niego patrzyła. W pośpiechu zmniejszyła odległość między nimi, jak gdyby coś się stało.

“Co jest?” Chu Feng szybko opanował targające go emocje i uśmiechnął się.

“Podano położenie krypty. Właśnie teraz wszyscy tam pędzą. Musimy się pospieszyć albo nic dla nas nie zostanie." Su Mei była niecierpliwiona, więc pociągnęła chłopaka ze sobą.

Było dokładnie tak jak powiedziała Su Mei. Miejsce krypty zostało ogłoszone i, pomimo że nikt nie wiedział, kto za tym stał, to dzięki samym tylko handlu mapami, ta osoba musiała dużo zarobić.

Zbierały się wszystkie rodzaje sił. Każdy starał się być przy wejściu do krypty jak najszybciej. Ponadto zapach prochu stawał się coraz intensywniejszy. Zwłaszcza między Szkołą Lazurowego Smoka a Szkołą Tysiąca Wiatrów wybuchały małe i duże konflikty.

To jednak cieszyło Chu Feng'a. Dobrze, że posłuchał rady Su Mei i nie założył szkolnych szat. Gdyby to zrobił i zauważył go ktoś ze Szkoły Tysiąca Wiatrów, skończyłoby to się bardzo nieprzyjemnie.

“Spójrz tam. To rdzenny uczeń naszej szkoły.”

“Po co już walczy? Przecież jeszcze nie dostali się do krypty. Pewnie będzie się działo dopiero później. Jeśli odnajdą jakieś skarby, to czy nie skończy się to rzeką krwi?”

Na pustyni Chu Feng z grupą zauważyli ucznia Szkoły Lazurowego Smoka walczącego z tuzinem lub więcej uczniów Szkoły Tysiąca Wiatrów.

Członek Szkoły Lazurowego Smoka odziany był w niebieską szatę i było oczywiste, że to rdzenny uczeń. Pomimo że uczniów przeciwnej szkoły było więcej, to należeli oni tylko do Wewnętrznego Dworu.

Rdzenny uczeń posiadał kultywację ósmego poziomu, znał Tajemne Techniki, a także umiejętności czwartej rangi, więc mierząc się z tłumem miał ogromną przewagę. Bardzo szybko pokonał grupę uczniów Tysiąca Wiatrów, co wywołało okrzyki wielu obserwatorów.

“Hehe, wygląda na to, że wybór naszej Szkoły Lazurowego Smoka był trafiony. Wysłanie elity jest dużo lepsze niż chmara bezużytecznych oddziałów.” Widok zwycięstwa ucznia szkoły Lazurowego Smoka podniósł wszystkim morale.

“Nie mieszaj się w to. Tylko przechodzimy!” Su Mei, którą cechowała żywotność, zrobiła coś odwrotnego do swojego charakteru. Nie tylko nie pozwoliła się zatrzymać, to jeszcze przyspieszyła.

“Su Mei!” Słysząc ten krzyk, ludzie dowiedzieli się, że rdzenny uczeń Szkoły Lazurowego Smoka zna Su Mei.

Dziewczyna jednak i tak nie zamierzała się zatrzymać. Zamiast tego jeszcze bardziej przyspieszyła. Tamten uczeń był jednak szybszy i kilka sekund później zatrzymał się przed Su Mei.

“To naprawdę ty Su Mei. Dlaczego nie zareagowałaś, gdy cię wołałem?” Powiedział rdzenny uczeń, uśmiechając się.

“Czy to senior Zhou? Cóż za przypadek spotkać cię tutaj.” Su Mei odpowiedziała, udając zdziwienie.

“Hej, nie musisz być taka formalna. Możesz mnie nazywać bratem Zhiyuan. Też będzie dobrze.” Ten rdzenny uczeń uśmiechał się przebiegle. W tym samym czasie jego oczy mierzyły ciało Su Mei.

Ludzie ze Skrzydlatego Sojuszu zaklęli w duchu. Domyślili się, że rdzenny uczeń knuje coś przeciwko dziewczynie.

Gdyby to była inna osoba, Skrzydlaty Sojusz pewnie by go zatrzymał. Może nawet zaatakował, by dać nauczkę. Teraz jednak stali naprzeciw ucznia z tej samej szkoły, który dodatkowo był rdzennym uczniem. Takiego rodzaju ludzi Skrzydlaty Sojusz obawiał się mniej lub bardziej.

W końcu by być rdzennym uczniem, trzeba być naprawdę silnym. Taką osobę można nawet zwać smokiem wśród ludzi. Ich pozycja w szkole była naprawdę wysoka i normalnie osoba niższego Dworu w razie spotkania powinna pokłonić się i oddać cześć. Czy chcą go obrazić?

“Su Mei, ty także zmierzasz do krypty eksperta Domeny Głębi, prawda? Patrząc na twoje ubrania, wnioskuję, że starasz się uniknąć niepotrzebnych kłopotów. Nie martw się jednak. Idź za mną, a zapewnię, że nic ci się nie stanie."

Gdy to powiedział, rdzenny uczeń uśmiechnął się bezwstydnie i wyciągnął brudną dłoń, by chwycić Su Mei. Szybkość, z jaką to zrobił, była niebywała. Praktycznie nie dał Su Mei czasu na reakcje.


Statystyki dla ciekawych: Czas tłumaczenia rozdziału + sprawdzenie gramatyki, pisowni, literówek itp (mniej lub bardziej :P) + przeczytanie wypocin + wrzucenie na novelki i przeczytanie jeszcze raz wszystkiego - 1 godzina 15 minut.