Rozdział 66: Kultywacyjna Formacja

Tłumaczenie: WielebnyB

“Kultywacyjna Formacja? Miejsce, gdzie rdzenni uczniowie kultywują umiejętności sztuk walki?”

Oczywiście Chu Feng już o tym słyszał. Był to kultywacyjny zabieg, na który mogli sobie pozwolić tylko rdzenni uczniowie Szkoły Lazurowego Smoka. Po skorzystaniu z niego presja mocy może wzrosnąć kilka razy. Nieważne jednak czy chodziło o sztuki walki, czy trening ciała i umysłu, z pewnością przynosiło to niezmierne korzyści.

“To prawda. Obecnie Kultywacyjna Formacja nie ogranicza się tylko do rdzennych uczniów. Uczniowie wewnętrznego dworu także mogą z niej skorzystać. Dziś, Kultywacyjna Formacja została oficjalnie otwarta, więc chcemy udać się do Budynku Umiejętności, by to sprawdzić i doświadczyć." Mówiąc to, Chu Yue uśmiechnęła się.

“A więc było coś takiego.” Chu Feng skrycie się ucieszył. Posiadał Technikę Cesarskiego Nieba i aż go nosiło, by znaleźć miejsce do jej kultywacji. Nigdy by nie przypuszczał, że w tym czasie Kultywacyjna Formacja zostanie otwarta dla uczniów wewnętrznego dworu. Zupełnie jakby miejsce zostało przygotowane specjalnie dla niego!

Cała trójka zmierzała do Budynku Umiejętności. Podczas marszu chłopiec użył Mocy Duchowej i odkrył, że jego siostra ciągle jeszcze była na czwartym poziomie Domeny Ducha. Nie mogła osiągnąć wyższego poziomu.

“Chu Yue, jeszcze się nie przebiłaś?” Zapytał.

“Taa, z jakiegoś powodu nie jestem w stanie. Może moja percepcja nie jest zbyt dobra.” Ten temat powodował smutek na jej twarzy.

“Chu Yue, zrafinuj to i z pewnością będziesz w stanie się przebić.” Chu Feng sięgnął do Kosmicznej Sakiewki i wyjął dwa Duchowe Koraliki.

“To... To jest...” Widząc koraliki na jego dłoni, oczy i usta dziewcząt otwarły się ze dziwienia.

Mimo że widziały to pierwszy raz, to w duchowej energii, którą wyczuwały, rozpoznały medycynę najwyższej klasy, Duchowe Koraliki.

“To są Duchowe Koraliki. Po ich połknięciu zamienią się w duchową energię, która zostanie pochłonięta.” Położył podarunek na drobne dłonie Chu Yue.

“Chu Feng, to jest zbyt cenne. Nie mogę tego przyjąć.”

“Ciągle jesteś na szóstym poziomie Domeny Duchowej, więc na pewno ci się jeszcze przydadzą. Powinieneś zatrzymać je dla siebie.”

Pierwszą reakcją Chu Yue była odmowa. Znała cenę Duchowych Koralików. Oczywiste było, że nie czuła się komfortowo, przyjmując taki dar. Takie dwa dary.

“Jeśli ci je daję, to znaczy, że powinnaś je wziąć. Mam ich więcej i jeśli odmówisz, to będzie oznaczało, że patrzysz na mnie z góry.” Chu Feng siłą wepchnął dwa koraliki do torebki przypiętej do pasa dziewczyny.

“Ale to…”

Chu Yue nie wiedziała co zrobić, ale w głębi serca czuła, że naprawdę pragnęła przyjąć ten prezent. Duchowe Koraliki! Z pewnością pomogą jej przebić się przez piąty poziom Domeny Duchowej. Nawet później zostanie jej sporo energii duchowej w jej ciele. Było to niesamowicie pomocne dla jej kultywacji. A dostała dwa koraliki!

Gdyby nie on, nie wiedziała by jak szybko mogłaby się cieszyć takimi rzeczami. Nawet jej ojciec w swoim życiu nie użył Duchowego Koralika.

“Jeśli sobie tego życzysz, to w przyszłości mi się odpłacisz.” Chu Feng obawiał się, że będzie to ciążyło Chu Yue, więc dodał żartobliwie.

“Mm.” Chu Yue, która była zazwyczaj bardzo energiczna, teraz przytaknęła poważnie.

W obliczu takiej siostry, Chu Feng czuł się bezradny. Choć było to dla niego zrozumiałe, ponieważ gdyby on otrzymał od kogoś podarunek, który uważał za zbyt cenny, także ciążyłoby mu to na sercu.

Zauważył, że twarz dziewczyny była jakaś inna. Usta Chu Yue były mocno zaciśnięte, a oczy drgały niespokojnie. Ta ekspresja w jednym słowie wyrażała podziw, w dwóch słowach - duży podziw, a w trzech - bardzo duży podziw. W każdym razie można było powiedzieć, że swojego podziwu nie zdołała ukryć.

“Chu Xue, minęło tyle lat. Jako twój starszy brat, tak naprawdę nigdy nic ci nie podarowałem, więc przyjmij ten Duchowy Koralik jako twój pierwszy prezent od brata." Chu Feng wyjął kolejny koralik i podał go Chu Xue.

“To…”

“Dosyć już z tym i tamtym. Daję ci prezent, więc przyjmij go, albo uznam, że mnie lekceważysz.”

“Dziękuję ci.”

Chu Xue z szaloną radością przyjęła koralik, a szczery uśmiech zagościł na jej białej twarzy. Chwilę czule go obejmowała, po czym wyjęła chusteczkę, którą ostrożnie owinęła nagrodę, nim umieściła ją w torebce.

“Chu Feng, twoja sakwa wydaje się dosyć wyjątkowa, czy to…” Zapytała Chu Yue, która zauważyła niezwykłe symbole na torebce.

“Ha, to jest Kosmiczna Sakiewka, którą podarowała mi Su Mei." Chłopak zaśmiał się i ruszył do przodu.

Chu Yue i Chu Xue jednak zostały w tyle, gapiąc się tępo. Zdziwienie pojawiło się na ich twarzach i patrząc na chłopca przed nimi, zaczęły odczuwać takie same uczucia.

Poczuły, że coraz bardziej zwiększa się dystans między nimi. Mimo że Chu Feng traktował je coraz lepiej, to ich pozycja i status nie były na tym samym poziomie. Jak gdyby należeli do innych światów.

Cała trójka gawędząc i śmiejąc się, szybko dotarła przed Budynek Umiejętności. Dopiero wtedy zauważyli, że miejsce jest już przeludnione nawet na zewnątrz. Masa ludzi otaczała budynek.

Chu Feng przepychając się przez tłum, prowadził dziewczyny. Spowodowało to wiele grymasów na twarzach ludzi, ale gdy zobaczyli odznakę Skrzydlatego Sojuszu na piersi chłopaka, nikt nie ważył się powiedzieć nawet słowa. Co więcej, sami zaczęli ustępować i robić przejście dla tej trójki.

Po dłuższej chwili już wiedział, co tak ludzie obserwowali.

Przy wejściu do Budynku Umiejętności była postawiona bardzo wysoka kamienna scena. Stał na niej starszy, za którym znajdował się dziwny dom.

Dom był bardzo osobliwy, a jednak dziwny, koloru ciemnej zieleni przypominającej jadeit. Co było w nim dziwne, to to, że blokował Moc Duchową Chu Feng'a. A więc to właśnie było tak zwaną Kultywacyjną Formacją.

Słysząc dyskusję ludzi stojących za nim, chłopak zrozumiał trochę więcej. Była tylko jedna Kultywacyjna Formacja i w środku niej mogła znajdować się tylko jedna osoba. Osoba, która chciała z niej skorzystać, musiała zapłacić jedną Świętą Duchową Trawę.

Ze względu na taki koszt, pośród obserwującego tłumu nie znalazł się nikt chętny.

W końcu dla wielu z nich Święta Duchowa Trawa była zbyt wysoką ceną. Raczej nikt nie chciał jej tracić na rzecz szansy na kultywację. Chu Feng jednak nie mógł trafić lepiej.

“Ruchy, ruchy.” Jak tylko chłopak podszedł do sceny, z tłumu za nim rozległ się krzyk.

Odwrócił głowę i ujrzał zbliżającą się grupę ludzi. Byli to członkowie Sojuszu Miecza. Wśród nich znajdował się także Jian Chen, który już wcześniej miał konflikt z Chu Feng'iem. Osoba, która jednak bardziej przyciągała wzrok stała obok Jian Chen'a.

Miała bardzo podobny wygląd do Chen'a, ale jej aura wydzielała moc dziewiątego poziomu Domeny Ducha. Taka siła rzadko występowała pośród rdzennych uczniów.

Widząc, jak ludzie spoglądają na niego ze strachem i szacunkiem, dla Chu Feng'a stało się jasne, kim on był. Bez wątpienia był to starszy brat Jian Chen'a, mistrz Sojuszu Miecza, Jian Fengyi.

“To ty!” Krzyknął Jian Chen, gdy rozpoznał Chu Feng'a.

“Znasz go?” Jian Fengyi pochylił głowę i zapytał.

“Bracie, to osoba, która zaatakowała mnie tamtego dnia.” Jian Chen gniewnie krzyknął.

“Oh?” Słysząc te słowa, Jian Fengyi rzucił okiem w stronę Chu Feng'a. Już wtedy w jego spojrzeniu dało się dostrzec rządzę mordu.