Rozdział 70: Zazdrość

Tłumaczenie: WielebnyB

Okrągły księżyc wisiał wysoko na niebie. Na ziemi, na kamiennej ścieżce pośród ciemnej i cichej nocy, ramie w ramie spacerowała para, Chu Feng z Su Mei.

Korzystając z jasnego światła księżyca, chłopak okazyjnie zerkał na znajdującą się obok niego dziewczynę. Nie mógł powstrzymać się od westchnięcia. Su Mei była bardzo piękna.

Miała długie i cienkie brwi umieszczone nad pięknymi oczami, wysoki i kształtny nos, a także różowe i miękkie usta. Linia jej piersi była idealnie wypukła, a na dodatek ta biała, przypominająca śnieg skóra. Taki widok naprawę powodował szybsze bicie serca. Nawet mówiąc o niej, że pochodzi od wróżek, nie byłoby dalekie od prawdy.

Gdy Chu Feng był tak w nią zapatrzony, nie mógł już wytrzymać i wyciągnął w jej stronę ręce. Bolesny krzyk rozszedł się echem.

“Ah~~~”

“Cholera, dziewucho. To miał być tylko uścisk. Nie musisz od razu gryźć tak zajadle…” Chłopak spojrzał na dwa idealne ślady zębów na swojej dłoni i skrzywił się boleśnie.

Na szczęście miał grubą i twardą skórę, którą można było porównać do stalowych ścięgien i żelaznych kości. Gdyby nie to, ugryzienie Su Mei mogłoby oderwać kawałek jego ciała. Wydawało się, że faktycznie planowała tak zrobić.

“Kto ci na to pozwolił? Przeklęty łajdak.” Su Mei groźnie spojrzała na Chu Feng'a i powiedziała, “Słyszałam, że przez osiem godzin byłeś w Kultywacyjnej Formacji. Czy to prawda?”

“Mm. No i co z tego?”

“Naprawdę jesteś potworem. Nie wiesz, że nawet rdzenni uczniowie wytrzymują tylko do sześciu godzin? Już teraz w wewnętrznym dworze mają cię za dziwaka.”

“Naprawdę? To tylko oznacza, że tamci kolesie to śmiecie, prawda?”

Chu Feng się nie chwalił. Gdyby nie to, że opanował już początkowy etap Techniki Cesarskiego Nieba i nie chciał marnować więcej czasu, nie miałby problemu ze spędzeniem w Kultywacyjnej Formacji więcej czasu.

“To nie o to chodzi, że są śmieciami. To po prostu ty jesteś nienormalny.” Su Mei zwinęła usta, po czym zmrużyła oczy i zachichotała. "A tak w międzyczasie. Idziesz właśnie spotkać się ze wszystkimi członkami Skrzydlatego Sojuszu. Zdenerwowany?”

“A czym tu się denerwować?” Chu Feng zaprzeczył.

Początkowo sądził, że Su Mei ma dla niego coś dobrego, skoro szukała go tak późno, jednak nie spodziewał się, że będzie to spotkanie ze wszystkimi osobami z sojuszu. Było to naturalnie spowodowane jutrzejszym egzaminem na rdzennego ucznia.

Wliczając Chu Feng'a, Skrzydlaty Sojusz liczył zaledwie trzydzieści trzy osoby, a do tegorocznego egzaminu miało przystąpić dwunastu ludzi. Powiadano, że była to najsilniejsza z nich dwunastka.

Oznaczało to, że Skrzydlaty Sojusz w wewnętrznym dworze będzie musiał wprowadzić pewne zmiany. Poza wybraniem nowego mistrza musieli także ułożyć plan na jutro.

Nie tylko oni długo oczekiwali tego dnia. Także Sojusz Miecza i Światowy Sojusz nie mógł się już doczekać. Egzamin nie był taki prosty, jak się wydawało. Było bardzo prawdopodobne, że będzie to walka między najlepszymi uczniami wewnętrznego dworu.

“Ja już wiem, że jesteś nieludzki i z ich powodu nie będziesz się denerwować.” Dziewczyna słodko się uśmiechnęła, odkrywając przy tym podziw w jej oczach.

Towarzysząc Su Mei, Chu Feng przybył do rezydencji, gdzie mieszkał ich mistrz. W tym miejscu zbierali się także wszyscy członkowie. Obecnie wszyscy znajdowali się już w rezydencji.

Gdy chłopak wszedł do budynku, poczuł na sobie liczne, obserwujące go spojrzenia. Niektóre były zdziwione, niektóre dziwne, ale znalazły się także spojrzenia pełne pogardy i podejrzliwości.

Pierwsze co wyczuł, to silną aurę tych ludzi. Skrzydlaty Sojusz rzeczywiście był godny miana sojuszu geniuszy. Okazało się, że Bracia Smok i Tygrys znajdowali się na dole hierarchii.

Spośród trzydziestu jeden osób rozpoznał kilka znajomych twarzy. Bai Long, Bai Hu, Ye Taozi, Zhang Tingzi, Bai Tong i inni. Już ich przecież widział.

“Jesteś Chu Feng, prawda? Jestem mistrzem Skrzydlatego Sojuszu, Situ Yu." Przystojny nieznajomy podszedł w stronę chłopaka. To on tu wszystkim przewodził.

Situ Yu był w podobnym wieku co Jian Fengyi. Nawet jego kultywacja była na dziewiątym poziomie Domeny Ducha, jednak jego aura była nieco grubsza. Mimo że na zewnątrz wydawał się miły i uprzejmy, Chu Feng poczuł, że nie do końca taki właśnie jest.

“Hej! Mój brat do ciebie mówi. Nie słyszałeś?” Gdy Fenger patrzył się tępo, młodzieniec o czarnej twarzy stojący za Situ Yu wyskoczył do przodu.

Wiekiem był zbliżony do Chu Feng'a. Oczywiście mógł być starszy, ale nie więcej niż dwa lata. Posiadał już ósmy poziom Domeny Ducha, co było całkiem dobrym wynikiem, choć jego postawa była okropna.

Wskazał na Chu Feng'a i ryknął, a z oczu posypały się iskry. Patrząc na niego, zdawało się, że chce mu dokopać.

“Mały Liangu.”

Mówiąc to, Situ Yu pociągnął młodzika do tyłu. I powiedział przepraszająco, "To mój brat, Situ Liang. Może charakter ma zbyt porywczy, ale to dobra osoba. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko."

“Nie przejmuj się. Ja, Chu Feng zawsze jestem bardzo łaskawy.” Mówiąc to, od niechcenia machnął dłonią.

“Ty…” Situ Liang zazgrzytał zębami z powodu tego pełnego pogardy zachowania. Aż dym poszedł mu nosem, ale nim cokolwiek zrobił, Situ Yu go powstrzymał.

Następnie mistrz przedstawił pozostałych członków Skrzydlatego Sojuszu. Byli bardzo uprzejmi, ale bohater czuł, że i tak go nie lubią.

Większość osób, które go nie lubiła to mężczyźni i nie trudno było zgadnąć dlaczego tak jest. Z pewnością było to spowodowane tym, jak ostatnio był blisko z Su Mei. W końcu spojrzenia, które ci faceci wysyłali dziewczynie, nie były w porządku.

Jednak poza męską częścią, kobiety były całkiem przyjaźnie do niego nastawione. Chu Feng nie wiedział, że powodem, dla którego dziewczyny były takie przyjazne, była jego coraz większa renoma w wewnętrznym dworze. Wszakże kobiet zawsze interesowały osobniki wyróżniające się pozytywnie.

“Skoro wszyscy już są, przejdźmy do rzeczy. Proszę, usiądźcie.” Po chwili krótkich rozmów, Situ Yu przemówił całkiem poważnie.

Natychmiast wszyscy w Skrzydlatym Sojuszu zajęli miejsca. Chu Feng jednak napotkał pewien problem. Ze wszystkich trzydziestu trzech krzeseł w sali, trzydzieści jeden było już zajętych. Pozostały tylko dwa wolne miejsca.

Jedno z nich znajdowało się wysoko, bardzo blisko Situ Yu. W tej właśnie chwili Su Mei prowadzona była do tego miejsca przez braci, Situ Yu i Situ Lianga.

Ostatnie miejsce znajdowało się na końcu i logiczne było, że nie zostało przeznaczone dla kogoś ważnego. W końcu to tylko miejsce z tyłu.

Chu Feng zauważył, że odpowiednie rozmieszczenie siedzeń miało swoje powody. Miejsca położone wysoko należały do silnych ludzi, a te dalekie dla słabszych, takich jak Smok i Tygrys, co oznaczało, że Skrzydlaty Sojusz potraktował go jak zbędny dodatek.

“Chu Feng, usiądź tutaj.” Nagle gdzieś z tyłu odezwała się jakaś dziewczyna.

Całkiem nieźle wyglądała. Na jej twarzy znajdowało się dwoje lisich oczu, a długie włosy rozrzucone miała wzdłuż ramion. Spokojnie mogła być uważana za piękność pierwszej klasy. Zwłaszcza jej biust wyglądał imponująco. W tym miejscu jej purpurowa szata miała duże wybrzuszenia i zdawało się, że materiał zaraz pęknie.

Interesujące było to, że ta piękność o wielkim biuście mrugnęła do Chu Feng'a. Oczywiste było, że chce go uwieść.

W końcu Chu Feng był mężczyzną. Może był szczery, ale niekoniecznie oparłby się uwodzeniu przez kobiety. Nie chciał o tym więcej myśleć, więc lekko się uśmiechnął i usiadł na miejscu z tyłu.

“Chu Feng, słyszałam, że zachowałeś się jak dzika bestia, całkowicie miażdżąc Sojusz Liu." Gdy chłopak już usiadł, nowo poznana piękność chwyciła jego ramię i zbliżyła się, lekko przyciskając przy tym swoje duże, okrągłe piersi.

“Waa.” Coś takiego właśnie młodzieniec usłyszał w swoim sercu. Czując przy sobie takie mięciutkie kształty, Chu Feng miał tylko jedno słowo na opisanie tego uczucia. Wygodnie! Była to prawdziwa duża-piersiastość! Taka, której Su Mei jeszcze nie rozwinęła i nie mogła się równać do tej tutaj.

“Ty, wstawaj.” Nagle obok niego rozległ się ostry krzyk.

Gdy podnieśli głowy by spojrzeć, Chu Feng i piersiasta koleżanka, a także wszyscy pozostali zamarli z zaskoczenia.

Ujrzeli Su Mei trzymającą jedną dłoń na swojej drobnej talii, a drugą skierowaną w stronę cycatej piękności siedzącej obok. Usta miała zaciśnięte, a z oczu leciały iskry. Ewidentnie na jej twarzy widać było nieskrywaną zazdrość.