Rozdział 12: Pierwsza rozmowa

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Na dźwięk mojego głosu dziewczyna za trzęsła się lekko.

Westchnąłem ciężko. Wyglądało na to, że się mnie boi. Właściwie to się jej nawet nie dziwię. Sam byłbym przerażony w takiej sytuacji. Musiałem znaleźć jakiś sposób, by zdobyć, choć odrobinę jej zaufania. Może wtedy zdołam jakoś z nią porozmawiać?

Przyjrzałem się jej dokładnie.

Teraz mogłem wyraźnie stwierdzić, że była naprawdę młoda. Wcześniej myślałem, że może mieć 16, może 17 lat, ale teraz nie dałbym jej nawet 16.

Była naprawdę wychudzona jakby po wielodniowej głodówce. Założę się, że mógłbym policzyć jej teraz wszystkie żebra. W jej oczach dało się jednak wyczytać wole życia.

Gdy tak się jej przyglądałem, nagle dorznąłem olśnienia.

  • Poczekaj tu na mnie, proszę. - Powiedziałem.

Następnie szybkim krokiem wbiegłem pomiędzy drzewa. Kiedy tylko oddaliłem się od niej, zmieniłem się w smoka. Drzewa nie rosły tutaj tak gęsto, wiec mogłem spokojnie manewrować między gałęziami. Już po kilku minutach znalazłem to, czego szukałem.

Było to stadko składające się z 5 rogatych królików. Nie stanowiły one dla mnie żadnego wyzwania. W ciągu kilku sekund udało mi się uśmiercić 3 z nich. Niestety, ostatniej dwójce udało się uciec. Nie goniłem ich jednak. Ta trójka z całą pewnością wystarczy.

Wziąłem je w ręce, po czym ruszyłem z powrotem w kierunku dziewczyny. Nadal tam była. Usiadła na pobliskim kamieniu i wyglądała na lekko zamyśloną. Kiedy jednak usłyszała, że się zbliżam, ponownie zrobiła się spięta.

Położyłem króliki na ziemi, po czym wróciłem do lasu po 3 gałęzie. Używając resztek miecza jako prowizorycznego noża, zaostrzyłem jedną z gałęzi. Chwile później stał przede mną prowizoryczny rożen. Gdybym miał jeść sam, zmieniłbym się w smoka i po prostu zjadł mięso, ale skoro ona jest ze mną, taka opcja nie wchodziła w grę.

Kiedy tylko króliki były nabite na rożen, zacząłem powoli je przypiekać. Kontem oka zauważyłem, że dziewczyna przygląda mi się zaciekawiona. Chyba nie często spotyka mężczyzn, którzy potrafią zionąć ogniem.

Po około 20-30 minutach mięso było gotowe. W powietrzu zaczął rozchodzić się apetyczny zapach. Kiedy rzuciłem okiem w kierunku dziewczyny, zobaczyłem w jej oczach głód.

Bez słowa podałem jej jednego królika. Przez chwilę patrzyła na niego zaskoczona, ale już chwil późnej wbiła w niego zęby. Łapczywie zaczęła pożerać kawałki mięsa, a gorący tłuszcz zaczął, cieknąc jej po brodzie. Wydawało jej się to jednak nie przeszkadzać. Nie wiedziałem, że jedna dziewczyna może zjeść aż tyle.

Sam zabrałem się za jedzenie, co jakiś czas zerkając w jej stronę. Dopiero kiedy z jej porcji niemal nic nie zostało, przemówiła.

  • D...Dziękuję - Powiedziała z drżącym głosem.

Posłałem jej lekki uśmiech. A więc prawda jest, że do ludzi najłatwiej przemawia się przez żołądek.

  • Nie ma za co. Mogła, byś mi powiedzieć jak się nazywasz?

Spojrzała na mnie trochę niepewnie.

  • Anna - Odpowiedziała cicho.

  • Żadne imię - Ponownie lekko się uśmiechnąłem - Ja jestem... - Zawahałem się - Do mnie możesz, zwracać się jak chcesz.

  • Dlaczego? - Zapytała.

Po glosie można było poznać, że naprawdę jest ciekawa.

  • Nie posiadam imienia. - Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

Nie zadawała pytań. Byłem jej za to troszeczkę wdzięczny.

  • Dlaczego cię ścigali? - Zapytałem, wskazując głową bandytów.

Wcześniej zdążyłem związać ich lina, która mieli przy sobie.

Przez krótka chwile panowało milczenie, aż zacząłem się zastanawiać czy powinienem o to pytać.

  • Uciekłam im - Usłyszałem cicha odpowiedz. Jej glos lekko drżał.

  • Uciekłaś? Skąd? - Zapytałem. Czegoś chyba tu nie rozumiałem.

  • Z transportu niewolników - Odpowiedziała cichym głosem.

Mówiąc to, odchyliła lekko bluzkę, odsłaniając znajdującą się na szyi obrożę. Zauważyłem ją już wcześniej, ale nie zwróciłem na nią uwagi.

Wiec była niewolnikiem.

Kiedy spojrzałem jej w oczy, zobaczyłem w nich dwie rzeczy. Strach przed tym, co zrobię, a zarazem śliną determinacje. Determinacje, by przeżyć.

  • Nie możesz jej po prostu zdjąć? - Zapytałem, chcąc przerwać milczenie.

  • Nie wiesz? - Spytała zaskoczona - Tych obroży nie da się zdjąć.

Niby skąd miałem to wiedzieć?

  • Pochodzę z bardzo daleka - Odpowiedziałem. Właściwie to nie było to kłamstwo. - Nigdy w życiu nie widziałem takiej obroży. Ja to działa?

Patrzyła mi chwile w oczy jak by sprawdzając, czy nie żartuje.

  • Niewolnik nie może skłamać, próbować skrzywdzić swojego pana, nie wyjawiać jego sekretów. - Mówiła cicho, tak, że ledwo można było usłyszeć jej glos. - Złamanie tych reguł kończy się śmiercią.

Zacząłem żałować, że poruszyłem ten temat. Widać było, że sprawia jej ból. Nie rozumiałem tylko jednej rzeczy.

  • Wiec jak mogłaś im uciec?

  • Nie nalezę do nich. Próbowali mnie tylko złapać, by móc sprzedać.

Z jej oczu zaczęły, płynąć łzy.

Nie wiedziałem jak ją pocieszyć. Nigdy nie byłem dobry w takich rozmowach i nie przywykłem do tego, że ktoś przy mnie płacze.

W końcu kierowany impulsem położyłem rękę na jej głowie i delikatnie pogłaskałem.

Spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Słone łzy powoli spływały jej z policzka. Nie wiedzieć czemu ten widok poruszył moje serce. Słowa same zaczęły opuszczać moje usta.

-Proszę, nie płacz. - Starałem się, by mój glos brzmiał łagodnie. - Obiecuje, że nic ci się nie stanie.

Powoli skinęła głową, nie przestając jednak płakać. Jak ludzie mogli próbować zrobić cos złego tak słodkiej dziewczynie? Nie mogłem tego zrozumieć.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich wbijając na ich fp~]