Rozdział 15: Zakupy

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Tablica zawalona była różnego rodzaju zadaniami. Były ich setki, jeśli nie tysiące. Mnie jednak interesowały tylko zadania z rangą E lub D.

Zadanie: Nazbieraj trochę bagiennego ziela.

Ranga: E

Nagroda: 2 Rony.

Powtarzalne: Tak

Zadanie: Upoluj 5 niebieskich glutów.

Ranga: E

Nagroda: 4 Rony.

Powtarzalne: Tak

Zadanie: Upoluj 10 Żmii Zygzakowatych.

Ranga: D

Nagroda: 7 Ron.

Powtarzalne: Tak

Zadanie: Upoluj 20 widmowych nietoperzy.

Ranga: D

Nagroda: 9 Ron

Powtarzalne: Tak

Zadania z rangi E i D nie wyglądały na zbyt wymagające. Co prawda nie spotkałem jeszcze żadnego gluta, ale w grach nawet dziecko mogło je pokonać, zaś co do żmii, to widziałem kilka w lesie. Nie wyglądały na groźnych przeciwników.

Z ciekawości rzuciłem okiem na zadanie rangi SS.

Zadanie: Upoluj olbrzyma z gur Deszczu i Mroku.

Ranga: SS

Nagroda: 2 Geyl

Powtarzalne: Nie

Kolejna nominał, którego nie znam. Po chwili zastanowienia otworzyłem sakiewkę i wyjąłem złotą monetę. W sakiewce, którą zabrałem bandytą, była tylko jedna, w przeciwieństwie do sakiewki znalezionej w Karecie, która była ich pełna. Po jednej stronie wybita była podobizna młodej kobiety, a po drugiej ptaka trzymającego w szponach wagę. Ciekawe co oznacza ten znak?

Opuściłem budynek Gildii, nie przyjmując żadnych zadań. Nie miałem teraz na to czasu i ekwipunku. Miecz zdobyty od bandytów nie był zbyt dobrej jakości, poza tym był strasznie wyszczerbiony. Znalezione w karecie ubrania także nie były w najlepszym stanie.

Wcześniej jednak musiałem zapoznać się trochę z wartościami monet. Mój wzrok pał na idącą drogą dziewczynkę. W moim świecie bałbym się podejść, aby nie zgarnęła mnie policja, ale tutaj nie było to chyba nic złego.

Po wytłumaczeniu pokrętnie, że pochodzę z dalekiego kraju, udało mi się ją przekonać, aby mi pomogła. Okazało się, że jeden srebrnik jest wart 10 Ron, a jeden Geyl jest wart 100 srebrników. Podziękowałem jej i dałem w podzięce 5 Ron. Nie wydawało się to zbyt dużą sumą, ale wydawała się zadowolona.

Teraz przyszedł czas na małe zakupy.

Moim pierwszym celem był sklep z bronią.

Kiedy tylko przekroczyłem próg, natychmiast rzuciła mi się w oczy różnorodność oręża. Miecze, maczugi, różnorodne noże. Wszystko to znajdowało się na pułkach, mogąc wprawić w zachwyt nawet kogoś nieobeznanego z bronią.

Za ladą stał niski, mocno zbudowany mężczyzna z długa, sięgająca pasa brodą. Kiedy tylko mnie zobaczył, natychmiast rzucił. (MK: bo co bo sklep z bronią to już nawiązanie do krasnoludów xD)

  • Czego?

Obsługa nie jest tu zbyt miła.

  • Szukam broni.

  • A co innego mógłbyś tu znaleźć! Może panienki do towarzystwa? - Zakpił. Chwile później jednak zapytał rzeczowym tonem — A jakiej dokładnie?

  • Dwóch jednoręcznych mieczy. - Nagle przypomniałem sobie o Annie — I jakiegoś lekkiego, najlepiej małego ostrza.

Nie mogłem zostawić jej bezbronnej, a szczerze wątpię, by dała rade trzymać normalny miecz.

  • Hmm... A ile jesteś gotów zapłacić?

  • Dużo — Odpowiedziałem, myśląc o wypchanej zlotem sakiewce.

Mężczyzna, który prawdopodobne był krasnoludem, zniknął na chwile na zapleczu. Kiedy wrócił, położył na blacie 3 ostrza. (MK: Wróżbita Michał :V)

  • Te dwa ostrza zostały wykonane z Mithrilu. Nigdy się nie stępia i są w stanie przeciąć niemal wszystko. Stanowią komplet. — Wskazał na dwa jednoręczne ostrza — Natomiast to — następnie wskazał sporej wielkości nóż — To ostrze z Saraceńskiej stali. Jest bardzo lekkie i ostre, ale łatwo go złamać. Za wszystko 2 Geyl. Bierzesz?

  • Biorę — Odpowiedziałem krótko, biorąc jeden z mieczy do ręki. Rękojeść idealnie dopasowywała się do mojej reki.

Po opuszczeniu sklepu z bronią udałem się do sklepu z ubraniami. Tam pozbyłem się swojego ubrania i założyłem skurzany półpancerzyk. Zwróciłem szczególną uwagę na to, by był dość elastyczny. Wziąłem także ubranie dla Anny. Miała na sobie tylko brudne, podarte rzeczy wiec pomyślałem, że to dobry pomysł.

Miałem już wychodzić, kiedy jedno ubranie zwróciło moją uwagę. Lekko się zawahałem, ale po chwili namysłu postanowiłem je kupić. Przy okazji zaopatrzyłem się w sporej wielkości skurzaną torbę.

Kiedy w końcu opuściłem sklep, zorientowałem się, że minęły już dobre 3 godziny, odkąd opuściłem Karczmę. Anna powinna się już obudzić. Nie chciałem martwić jej swoją nieobecnością.

Czym prędzej udałem się w kierunku Karczmy.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]