Rozdział 17: Zadanie

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Natychmiast po opuszczeniu pokoju, ponownie udałem się do budynku Gildii. Było dopiero wczesne popołudnie, więc czemu nie wykonać jakiegoś zadania?

O tej godzinie większość poszukiwaczy przygód wykonywała wybrane przez siebie zadania, więc było tu mniej ludzi niż rano. Mimo to nawet teraz kręciło się tu kilka uzbrojonych po zęby postaci.

Kiedy tylko podszedłem do Tablicy z zadaniami, natychmiast zrozumiałem swój błąd. Wszystkie zadania, które zwróciły rano moją uwagę, zostały już przez kogoś zabrane.

Zostało co prawda kilka zadań, ale nie budziły one żadnego zainteresowania [Przekop pole pod uprawę], [Wyczyść publiczne toalety], [Napraw zerwany przez burzę dach]. Wszystkie te zadania były trudne i mało płatne. Odnotowałem w pamięci, by następnym razem wziąć jakieś zadanie z samego rana.

Zniechęcony zacząłem przeglądać poszczególne zadania, nie licząc na zbyt wielki sukces. Miałem już odejść i przyjść jutro, kiedy w końcu zobaczyłem coś interesującego.

Zadanie: Zabij 10 Pancernych Jaszczurek niszczących pola.

Ranga: D

Nagroda: 7 Ron

Powtarzalne: Tak

Ciekawe czemu nie zniknęło tak samo, jak inne zadania dotyczące polowań? Nie mogłem tego zrozumieć.

Zerwałem je ze ściany, po czym podszedłem do lady. Stał za nią ten sam staruszek co wcześniej. Tak samo, jak wtedy poczułem do niego dziwą niechęć. Ciekawe dlaczego?

  • Chciałbym to zadanie — Powiedziałem, podając mu kartkę.

Przez chwile patrzył na nią zdziwiony. Po chwili jego twarz wykrzywiła się w szyderczym uśmiechu.

  • No, no. Jesteś pewien, że chcesz to zadanie? — W jego głosie dało się wyczuć nutkę szyderstwa.

Zrozumiałem, dlaczego tak go nie lubiłem, ale o co mu chodzi z tym zadaniem? Czyżby było bardzo trudne? Wolałem jednak nie pytać, żeby nie wyjść na idiotę.

Kiedy tylko zadanie zostało zarejestrowane, zadałem bardzo ważne pytanie.

  • Jak właściwie wyglądają Pancerne Jaszczurki?

Staruszek spojrzał na mnie jak na natrętną muchę. Odszedł na chwilę od lady, a kiedy wrócił, trzymał w rękach sporą księgę. Widać było, że musi być bardzo ciężka.

Przewertował ją szybkimi ruchami, po czym wskazał na rycinę przedstawiającą sporej wielkości jaszczurkę. Ten, kto to szkicował, musiał mieć spory talent, ponieważ rysunek był bardzo dokładny.

  • Zadowolony? — Spytał staruszek, zatrzaskując księgę. Ledwo udało mi się odsunąć rękę i uniknąć zmiażdżenia palców.

  • Tak, dzięki — Odpowiedziałem, ruszając ku drzwiom.

Wcześniej sprawdziłem gdzie dokładnie mam ich szukać. Okazało się, że jest to jedno z pól, które mijałem po drodze tutaj. Było to stosunkowo wygodne, przynajmniej nie musiałem pytać o drogę.

Na szczęście nie musiałem ponownie płacić za przejście przez bramę. Okazało się, że mając kartę gildii, mogę przechodzić, kiedy tylko chcę. Niestety i tak nie dało się ominąć kolejki.

Tym razem nie było ze mną Anny, więc nie musiałem pokonywać całej trasy na piechotę. Wystarczyło, że oddaliłem się trochę od miasta i zmieniłem się w smoka. W tej postaci dotarcie na miejsce nie zajęło mi więcej niż kilka minut.

Po dotarciu na miejsce nie zmieniłem się znowu w człowieka. Zamiast tego latając nad polami, wypatrywałem jaszczurek. Gdyby ktoś mnie teraz zobaczył, miałbym sporo kłopotów, ale pozwalało to zaoszczędzić trochę czasu.

Był tylko jeden problem. Było dziś niemiłosiernie gorąco! W smoczej formie miałem bardzo grube łuski, co tylko pogarszało sprawę. Czułem, że długo już tak nie wytrzymam.

Właśnie, wtedy kiedy miałem wylądować, zauważyłem pierwszą jaszczurkę. Natychmiast zmieniłem się w człowieka i zacząłem się do niej powoli zbliżać.

Miałem teraz chwilę, by dokładnie się jej przyjrzeć. Miała mniej więcej pół metra wysokości i 2 metry długości. Całe jej ciało pokrywały grube łuski, wyglądające jak gruba kolczuga.

Nie wglądała na trudnego przeciwnika. Nie widziałem więc potrzeby układania jakiegoś szczegółowego planu, tylko ruszyłem na nią od frontu.

Wykonując poziome cięcie, uderzyłem ją w bok. [Podwójne uderzenie!]. Jaszczurka cofnęła się o kilka kroków, ale nadal był żywa. Na jej ciele widniały 2 rany, ale nie były bynajmniej śmiertelne.

Jej łuski musiały być niebywale twarde! Teraz przynajmniej zrozumiałem, czemu nazywali je pancernymi jaszczurkami.

W odpowiedzi na mój atak jaszczurka nie pozostała nieobojętna. Wydała z siebie przeciągłe syknięcie, po czym zaszarżowała w moją stronę.

Przez chwile nie wiedziałem co robić. Mogłem co prawda przebić ten pancerz, ale walka będzie się ciągła niemal w nieskończoność. W tej chwili mój wzrok jeszcze raz spoczął na jej boku. Nagle wiedziałem już co robić.

Czekałem do ostatniej chwili, po czym przesunąłem się na bok. Jaszczurka przeleciała z rozpędu obok mnie, a ja nie przegapiłem szansy. Wykonałem pchnięcie, celując w ranę na jej boku. Ostrze wbiło się aż po rękojeść.

Kiedy wylądowała, nie marnowałem nawet chwili. Wyrwałem drugie ostrze, po czym wbiłem je w otwarty pysk gada. Wewnątrz już nie była taka twarda.

Ding!

Dźwięk dzwonka upewnił mnie, że nie żyje. Wbiłem kolejny poziom! Otarłem wierzchem dłoni pot z czoła. To było straszne! Gdybym nie trafił idealnie w ranę, byłbym trupem!

Kiedy tylko odetchnąłem, natychmiast otworzyłem status.

Imię: Nieznane.

Rasa: Kościany smok.

Ranga: Młody smok.

Poziom: 7

Siła:27

Zwinność:32

Żywotność: 24

Kondycja: 21

Energia: 20

Wytrzymałość: 26

Umiejętności: Lot(3) Smoczy dech(2) Klątwa(1) Instynkt(1) Oko prawdy(1) Sekretny styl Waterlow(1) Władca many(1)

Umiejętność specjalna: Ewolucja. Imitacja bestii.

Punkty statystyk: 0

Punkty umiejętności: 6

Teraz powinienem być w stanie przebić się przez jej pancerz. Musiałem jeszcze pokonać 9. Zapowiadał się długi dzień.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]