Rozdział 21: Zaczynam od nowa

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Kiedy obudziłem się następnego dnia, natychmiast przypomniałem sobie o moim obecnym stanie. Właściwie to nie mógłbym o tym zapomnieć.

Ubranie, które wczoraj idealnie pasowało, teraz zwisało na mnie, jak gdyby należało do mojego starszego brata. Nawet miecze, które kupiłem, były teraz za duże. Kidy spróbowałem przymocować je do pasa, niemal szorowały po ziemi.

Ale nie ma się czemu dziwić. Miałem teraz 165 cm wzrostu, w porównaniu z poprzednim 180, nie ma co porównywać. Był to doskonały wzrost przy mojej obecnej budowie, ale jednak było to trochę dołujące.

Spróbowałem zmienić nieco swój wygląd, ale po odwołaniu zmiany i tak wracałem do obecnej postaci. Krótko mówiąc, miałem przesrane.

Co mnie właściwie podkusiło do stworzenia takiego ciała? Wiedziałem, że moja skłonność do przesady kiedyś wpędzi mnie w kłopoty.

Westchnięcie

Dobra, nie ma nad czym się tu rozwodzić. Na razie nie mam możliwości, by to zmienić, ale może później się to zmieni? Na jakiś czas musiałem pozostać w tej formie. Może nie będzie tak źle?

Teraz musiałem zająć się jakoś sprawą pokoju. Nie mogłem zostać tutaj w tej postaci. W sumie jednak nie był to duży problem. Wynająłem go tylko na 2 dni, więc i tak musiałbym go dzisiaj opuścić.

Szybko spakowałem wszystkie swoje rzeczy. Choć nie dało się tego nazwać spakowaniem. Miałem tylko to, co mam na sobie i jedną torbę, w której nadal jest specjalne ubranie, które kupiłem z myślą o Annie. Chyba nie będę miał wyjścia i będę musiał to wyrzucić. Wolałbym jednak unikać takiej ewentualności.

Zmieniłem na chwile swój wygląd na poprzedni. Poczułem się w nim strasznie nie komfortowo, jakby coś mnie od tego kształtu odrzucało. Udało mi się jednak jakoś to przetrzymać i opuściłem w ten sposób karczmę.

Moim pierwszym celem był sklep ubraniami. Udało mi się na szczęście wymienić moje obecne ubrania na rozmiar mniejsze.

Kiedy przeglądałem się w lustrze, spostrzegłem, że z "gorszej" postaci, którą stworzyłem na początku zmieniłem się w "lepszą", którą stworzyłem ubiegłego wieczora.

Będę musiał ponadawać im lepsze nazwy.

Większy problem miałem w sklepie z bronią. Przezornie udałem się do innego sklepu niż wczoraj. Nie wiem, jakbym wytłumaczył, że posiadam miecze, które sprzedał zupełnie inne osobie.

Niestety, nie mogłem znaleźć żadnego ostrza o odpowiedniej długości. Mogłem co prawda wziąć sztylety, ale Styl Waterlow opierał się głównie na mieczach.

Zdecydowałem się jednak nie zmieniać tych mieczy. Zamiast tego kupiłem na nie specjalną pochwę, dzięki której mogłem trzymać je przewieszone na plecach. Dodatkowo kupiłem jeszcze 2 sztylety. Nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać.

W końcu mogłem wrócić do karczmy. Kiedy szedłem ulicą, wszyscy się za mną oglądali. Było to naprawdę denerwujące. Jeszcze raz przeklinałem siebie za to, że wpadłem na tak idiotyczny pomysł zaprojektowania takiego ciała.

Kiedy tylko wszedłem do karczmy, wszystkie spojrzenia jak na komendę skierowały się na mnie. Starałem się zachować spokój, idąc do lady, jednak te spojrzenia sprawiały, że stałem się cały zestresowany.

Kiedy tylko znalazłem się przy ladzie, stojąca za ladą dziewczyna spojrzała na mnie z czerwoną od rumieńców twarzą.

  • W-witamy, podać coś? — Spytała drżącym z ekscytacji głosem.

  • Chciałbym wynająć pokój — Odpowiedziałem, posyłając jej lekki uśmiech. Nie mogłem się po prostu powstrzymać.

Wydawało się to już fizycznie nie możliwe, ale rumieniec na jej policzkach stał się jeszcze większy.

  • O-oczywiście! — Powiedziała, z ekscytacji podnosząc lekko głos — Właśnie chwilę temu zwolnił się jeden.

Mimowolnie jej zachowanie zaczęło mnie troszeczkę bawić. Tak samo, jak poprzednio zamówiłem pokój na 1 dzień. Zawsze mogłem przedłużyć nieco pobyt, a 1 dzień było optymalną liczbą. Nigdy nie wiadomo co może się stać.

Kiedy zapłaciłem za pokój, zamówiłem jeszcze lekkie śniadanie, po czym usiadłem przy wolnym stoliku. Musiałem teraz ustalić sobie jakiś cel, do którego mógłbym dążyć. Takie błąkanie się bez celu zaczynało być nudne.

Czekając na posiłek, zacząłem przysłuchiwać się rozmową panującym w karczmie.

Przy sąsiednim stoliku rozmawiało 2 kolegów.

  • Słyszałeś, ponoć odkryto nowy loch w wiosce Mines. Ponoć sama królewna dowodzi ekspedycją w celu jego zbadania.

W tym momencie podeszła do mnie znajoma już dziewczyna.

  • H-hej — Powiedziała drżącym głosem oraz kładąc talerz z jedzeniem. — Nazywam się Miranda, jestem córkom właściciela.

Córka właściciela? Ciekawe.

  • Jestem Waterlow — Przedstawiłem się — Masz do mnie jakąś sprawę?

Nie wiem, o co jej chodziło?

  • Nie, nie! - Gorąco zaprzeczyła — Ale jakby czegoś pan potrzebował, to może zwrócić się do mnie.

Jej policzki nie mogły być chyba bardziej czerwone. W końcu zrozumiałem, o co jej chodzi.

  • Dziękuje — Posłałem jej najlepszy uśmiech, na jaki było mnie stać — Będę o tym pamiętał.

Jak tak teraz na nią patrzę, była zadziwiająco słodka.

Wróciła za ladę, nie spuszczając mnie z oczu. Mogłem zobaczyć w jej oczach całą gamę emocji. Od zawstydzenia, po ekscytacje.

Może ten wygląd nie jest nawet taki zły, pomyślałem, gdy na moich ustach pojawił się lekki uśmiech.

Wróciłem do przysłuchiwania się rozmową.

Udało mi się też usłyszeć fragmenty innej rozmowy.

  • Wieśniacy z okolicznych wiosek widzieli w okolicy smoka. Myślisz, że to prawda?

  • Nie wiem, ale wole się do tego nie mieszać. To i tak pewnie tylko ich pijackie przewidzenia.

  • Może i tak, ale lepiej być ostrożnym.

Głównym tematem rozmów był jednak zbliżający się turniej.

  • Ponoć nagrodą w turnieju jest 10 Daiamantów i szabla Adleta Waterlow. Może i ja spróbuje swoich sił?

  • Chyba oszalałeś, zbiorą się tam najlepsi wojownicy królestwa, zmietliby cię, nim zdążyłbyś pierdnąć!

Przysłuchując się tym rozmową, zrozumiałem, że lepiej nie zmieniać się w najbliższym czasie w smoka. Wole nie ryzykować nie potrzebnie

Wybieraj

A. Dołącz do ekspedycji zwiedzającej loch.

B. Weź udział w turnieju.

C. Przeczekaj w spokoju, aż sprawa ze smokiem przycichnie.

No po prostu pięknie.

( Uwaga! TYM RAZEM TO WY DECYDUJECIE!!!)

Ankieta trwa do godziny 20:00 w poniedziałek.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]