Rozdział 23: Szał!

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Mój pierwszy cel był oczywisty. Gdyby tylko udało mi się zabić przywódcę ogrów, pozostałe poszłyby prawdopodobnie w rozsypkę. Łatwiej byłoby je wtedy pokonać.

Było to proste tylko w teorii. Kiedy tylko ruszyłem w kierunku ich przywódcy, drogę zagrodziły mi 2 ogry. Natychmiast wykonałem poziome cięcie, pozbawiając jednego z nich ręki. Zaskoczony spojrzał na leżącą na ziemi kończynę. Wykorzystałem to i ciąłem w kierunku jego szyi. Z rozciętego gardła trysnęła krew, a ogr padł martwy na ziemię.

Ledwo zdążyłem uchylić się przed ciosem drugiego ogra, po czym odskoczyłem kawałek, zwiększając dystans. Pomimo uśmiercenia jednego z nich ogry nie wydawały się tym szczególnie przejęte. A tym bardziej, wbrew moim nadzieją, nie widać było w nich strachu.

Ponownie ruszyłem w ich stronę. Jeden z nich próbował co prawda stanąć mi na drodze, ale jednym płynnym rozpłatałem mu brzuch, a następnie odciąłem głowę. Część jego krwi wylądowała na moim ciele, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie, było to wręcz przyjemne uczucie. (MK: Sadistic mode ACTIVATED)

Pełen zapału rzuciłem się w stado ogrów. Szybkim ruchem wbiłem jednemu z nich ostrze w serce, a następnie uchyliłem się przed pięścią innego. Musiałem naprawdę uważać, gdybym oberwał ciosem jednego z nich, prawdopodobnie nie byłoby ze mną za ciekawie.

W tej chwili jednak niemal nie zwracałem na to uwagi. Czułem, jak moje żyły zaczyna wypełniać czysta adrenalina. Nigdy w życiu się tak nie czułem. Mogłem wręcz poczuć, jak krew wrze w moich żyłach.

Czułem, jak na mojej twarzy pojawia się mimowolny uśmiech. Kiedy rozciąłem gardło jednego z ogrów, a tryskająca z niego krew wylądowała na moim ciele, mimowolnie się zaśmiałem. Było to naprawdę dziwne uczucie. Nie było jednak złe. Mogłem uznać je nawet za przyjemne.

Kiedy rozprułem brzuch kolejnego ogra, w nos uderzył mnie dziwny metaliczny zapach. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to zapach krwi. Na chwilę mnie to rozkojarzyło. W tym momencie jeden z ogrów postanowił zaatakować. Wiedząc, że nie mam szans się uchylić, szybko ustawiłem oba miecze wzdłuż ciała, czekając na cios.

Nie zawiodłem się. Poczułam, jak kości w moich ramionach zaczynają niebezpiecznie trzeszczeć, a ja odlatuje na kilka metrów. Chwile później poderwałem się na nogi, czując zawroty głowy. Miałem chyba wyjątkowe szczęście, że obyło się bez większych ran.

Dopiero teraz mogłem przyjrzeć się swojemu dziełu. Około 20 ogrów leżało martwych na ziemi, a inni wyglądali na rannych. Tylko kilku wyglądało na całkiem zdrowych. Szybko podniosłem z ziemi ostrza i spojrzałem w ich stronę z uśmiechem.

  • Gotowi by kontynuować? — Spytałem, po czym natychmiast znowu ruszyłem w ich stronę.

Sam siebie nie poznawałem. Nawet nie myślałem, że kiedykolwiek będę zdolny do czegoś takiego. Nie obchodziło mnie to jednak w tej chwili. Teraz liczyło się to nieziemskie uczucie.

Pragnąłem znowu poczuć tę emocję. Czuć jak adrenalina krąży w żyłach. Chciałem walczyć do końca życia, chciałem walczyć po wieczność! Jednak widać było, że to już niemal koniec.

Niedobitki liczącego kiedyś około 30 osobników stada próbowali uciekać, ale nie zamierzałem im na to pozwolić. Rzuciłem się w ich stronę, dobijając rannych, a tych, którzy mogli się jeszcze ruszać, zabijałem. Po kilku minutach zostałem całkiem sam.

Czując się całkowicie wypompowany, usiadłem na przesiąkniętej świeżą krwią ziemi. Dopiero teraz, rozglądając się dookoła, mogłem stwierdzić, co tak naprawdę zrobiłem. Cały teren wokół jaskini był zawalony martwymi ciałami ogrów.

Nikt by nie uwierzył, że zrobiła to tylko jedna osoba. Nawet ja nie mogłem uwierzyć, że to wszystko moje dzieło.

Chcąc coś sprawdzić, otworzyłem status.

Imię: Nieznane.

Rasa: Kościany smok.

Ranga: Młody smok.

Poziom: 12

Atrybut duszy: Szał!

Siła:30

Zwinność:34

Żywotność: 24

Kondycja: 21

Energia: 20

Wytrzymałość: 26

Umiejętności: Lot(3) Smoczy dech(2) Klątwa(1) Instynkt(1) Oko prawdy(1) Sekretny styl Waterlow(3) Władca many(1)

Umiejętność specjalna: Ewolucja. Imitacja bestii.

Punkty statystyk: 20

Punkty umiejętności: 11

Nie wiedzieć kiedy udało mi się wbić poziom 12. Podczas walki musiałem nie usłyszeć dzwoneczka.

Ale żeby podczas jednej walki podskoczyć w górę o aż 2 poziomy? Myślałem, że uda mi się zdobyć maksymalnie dziesiąty! Byłem tym naprawdę pozytywnie zaskoczony. Dodatkowo udało mi się podnieść styl Waterlow o jeden poziom!

Zdziwiło mnie tylko pojawienie się nowej statystyki. Czym prędzej spróbowałem sprawdzić jej opis.

Szał — Atrybut przypisany duszy. Przyznawany tym którzy zatracili się w walce. Im większa wartość, tym potężniejszy szał. Pozwala siać grozę wśród wrogów. Rośnie wraz z ilością odebranych żyć. Punkty: 0

Miałem mieszane uczucia. Czy to aby nie znaczy, że jestem szaleńcem? Wolałbym, aby tak nie było, ale patrząc jeszcze raz na to pobojowisko, sam zacząłem wątpić w swoją psychikę.

Zostawiłem na razie ten temat. Teraz musiałem rozdać dodatkowe statystyki.

Imię: Nieznane.

Rasa: Kościany smok.

Ranga: Młody smok.

Poziom: 12

Atrybut duszy: Szał!

Siła: 35(+5)

Zwinność: 40(+6)

Żywotność: 25(+1)

Kondycja: 25(+4)

Energia: 22(+2)

Wytrzymałość: 28(+2)

Umiejętności: Lot(3) Smoczy dech(2) Klątwa(1) Instynkt(1) Oko prawdy(1) Sekretny styl Waterlow(3) Władca many(1)

Umiejętność specjalna: Ewolucja. Imitacja bestii.

Punkty statystyk: 0

Punkty umiejętności: 11

Największemu wzmocnieniu uległa siła i zwinność. Podniosłem też po trochu każdą statystykę. Niektórzy mogliby uznać to a zwykłe marnowanie punktów, ale po tej walce przekonałem się, jak nisko stoję z kondycją i energią. Byłem teraz kompletnie wykończony!

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]