Rozdział 28: Las

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Kiedy tylko opuściłem karetę, natychmiast ruszyłem w dalszą drogę. Cały czas jednak zastanawiałem się, kim była ta dziewczyna. Znałem teraz jej imię, ale nic mi to nie mówiło. Sądząc jednak po jej zachowaniu, musiała być kimś ważnym. Bo czemu miałaby dziwić się, że jej nie znam jak nie z tego powodu?

Kiedy tylko oddaliłem się od nich na bezpieczną odległość, zacząłem biec. Byli nadal zbyt blisko, więc gdybym zmienił się teraz w smoka, miałbym spore kłopoty. Wprawdzie wątpiłem by powiązali pojawienie się smoka ze mną, ale lepiej dmuchać na zimne.

Biegłem z prędkością, która nawet mnie wprawiała w zdumienie. Kiedy w swoim poprzednim życiu próbowałem biegać, szło mi to naprawdę opornie i dostawałem zadyszki po 30, może 40 metrach. Teraz jednak nie dostawałem nawet lekkiej zadyszki, mimo że pokonałem już dobre 200 metrów.

Zacząłem się śmiać. Naprawdę nie mogłem się powstrzymać. Nie wiem dlaczego, ale poczułem się naprawdę szczęśliwy.

Kiedy przebiegłem kilka kilometrów, zatrzymałem się. Pomimo pokonania takiej odległości ze sporą prędkością, nie czułem w ogóle zmęczenia. Mimowolnie zacząłem się zastanawiać, do czego tak naprawdę jestem zdolny? Musiałem w najbliższym czasie poznać własne limity.

Upewniając się, że nikogo nie ma w pobliżu, szybko przemieniłem się w smoka. Wzbijając się ponad chmury, rozejrzałem się, szukając tej tajemniczej dziewczyny i jej świty. Kiedy tylko udało mi się ich wypatrzeć, lekko się zdziwiłem. Nie odjechali zbyt daleko od miejsca, w którym ich spotkałem. Musiało im się naprawdę nie śpieszyć.

Przestałem zwracać na nich uwagę, zamiast tego poleciałem w dalszą drogę. Jak zawsze, kiedy latałem, czułem, jakbym trącił lekko kontakt z rzeczywistością. Było to naprawdę uzależniające uczucie.

Czasami spotykałem w powietrzu jakieś ptaki, ale szybko zmieniały kierunek, starając się omijać mnie jak największym łukiem. Czułem się jak prawdziwy król przestworzy.

"Umiejętność [ Lot ] awansuje! 3›4."

Umiejętność po raz kolejny awansowała. Swoją drogą ciekawe, jaki jest maksymalny poziom umiejętności. W wielu grach był to poziom 10. Czy w tym świecie jest tak samo? Odnotowałem w myślach kolejną rzecz do sprawdzenia, kiedy już znajdę się w stolicy. Lista pytań powoli stawała się naprawdę długa.

W miarę jak leciałem, minęło już popołudnie i powoli zaczęło się ściemnieć. Musiałem strącić poczucie czasu. Było jeszcze trochę czasu do zmierzchu, ale musiałem powoli szukać miejsca, by spędzić w nim noc. Niestety smoki nie potrafiły widzieć w ciemności, więc wolałem nie latać w nocy, by się nie zgubić.

Zamiast trzymać się głównej drogi, zacząłem zataczać coraz szersze koła, chcąc wypatrzeć jakąś wioskę, by zatrzymać się na noc.

Po niemal godzinie bezowocnych poszukiwać zaczęło dopadać mnie przekonanie, że noc będę musiał spędzić w jakimś lesie. Jak się po chwili okazało, przypuszczenia okazały się jak najbardziej trafne. Nie mogąc znaleźć żadnej wioski, musiałem poszukać innego schronienia.

Po chwili udało mi się znaleźć niewielką polankę, umieszczoną w sporej wielkości lesie. Było mi to nawet na rękę, ponieważ droga prowadząca do stolicy biegnie dokładnie przez środek tego lasu. Na pierwszy rzut oka mogłem stwierdzić, że jest mniejsza od tej, na której się urodziłem.

Kiedy wylądowałem, postanowiłem na razie pozostać w formie smoka. Nie wiedziałem, czy może być tu coś naprawdę niebezpiecznego, a raczej jakiś potwór będzie wolał zaatakować człowieka niż smoka. Było to więc moim zdaniem najlepsze rozwiązanie.

Czując się naprawdę głodny, szybko upolowałem jelenia. Wcześniej miałem z nim lekkie problemy, teraz jednak nie stanowił dla mnie żadnego wyzwania. Kiedy powoli zacząłem zionąć ogniem, uważając, aby nie przypalić mięsa, pojawił się przede mną niewielki panel.

,,Umiejętność [ Smoczy dech ] awansuje! 2›3."

Kolejna umiejętność awansowała! Wprawiło mnie to w naprawdę dobry humor. Wziąłem głęboki oddech, po czym z całych sił zionąłem ogniem. Potężne strumienie ognia, które wyleciały z moich ust, były naprawdę przerażające! Różnica między poziomem 2 i 3 była naprawdę ogromna! Ciekawe jak będzie to wyglądać, kiedy znowu podniosę poziom tej umiejętności?

Kiedy tylko skończyłem piec mięso, natychmiast zabrałem się do jedzenia. Przez kilka ostatnich dni jadłem tylko posiłki przyrządzane przez ludzi. Były naprawdę dobre, ale naprawdę brakowało mi takiego mięsa. Było naprawdę pyszne.

Czują się naprawdę błogo, przymknąłem oczy. Zawsze, kiedy kończyłem latać, czułem się kompletnie wykończony. Czułem, jak moja świadomość powoli zanika, a chwile później już spałem.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]