Rozdział 31: Szokująca prośba

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Patrzyłem na nią przez chwilę, nie wędząc co robić. Czy dziewczyny w tym świecie naprawdę są takie delikatne? Z moich ust wydobyło się przeciągłe westchnięcie. Nie mogłem jej przecież teraz tak tu zostawić.

Teraz jednak musiałem zrobić coś innego. Stanąłem pomiędzy zwłokami szlachcica i jego eskorty, po czym użyłem [Klątwy]. Z martwych ciał zaczęła unosić się biała Aura, wnikając do mojego ciała. Nagle poczułem straszliwy ból głowy. Już wcześniej użyłem [Klątwy], ale wtedy był to tylko jeden człowiek. Taka była cena za użycie jej na 5 ciałach jednocześnie?

Po mniej więcej minucie ból zaczął ustępować, a ja poczułem, jak moją głowę zaczynają wypełniać informacje. Było tego naprawdę sporo, a większość informacji była bardzo przydatna.

Było też wiele informacji na temat Umiejętności. Okazało się, że maksymalny poziom dla każdej umiejętności to 10. Jest to Legendarny poziom, do którego dojście zajmuje nawet najbardziej utalentowanym połowę życia. Podniesienie umiejętności o jeden poziom, często zajmuje miesiące, a nawet lata.

Dlaczego więc ja podnoszę je w takim tempie? Pozostawało to nadal dla mnie zagadką.

Nie udało mi się niestety otrzymać żadnych informacji o Elfce. Wyglądało na to, że będę musiał ją sam o to wszystko zapytać. Tak byłoby nawet ciekawiej, bo wątpię, czy znalazłbym w ich wspomnieniach jakieś ważne informacje na jej temat.

Postanowiłem zostawić ciała tak jak leżały. Właściwie to powinienem je jakoś pochować, ale nie miałem niczego, czym mógłbym wykopać mogiłę.

Podszedłem do nieprzytomnej elfki i zarzuciłem ją sobie na plecy. Kierując się w stronę mojego obozu na polanie, zabrałem po drodze upolowane przeze mnie królik. Nie uśmiechało mi się znowu szukać jakiejś zwierzyny, tym bardziej że czułem, że robię się głodny.

Kiedy dotarłem wreszcie na polanę, zacząłem zastanawiać się co zrobić dalej. Nie mając innego pomysłu, położyłem delikatnie Elfkę na ziemi. W momencie, w którym to zrobiłem, kaptur zsunął się z jej głowy, odsłaniając jej twarz.

Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę, były jej uszy. Zamiast zaokrąglonych ludzkich uszu, jej były szpiczaste. (MK: Co ty nie powiesz.... w końcu to elf xD [musiałem])

  • Więc naprawdę jesteś Elfem. - Wyszeptałem do siebie.

Tak, zdecydowanie była to pierwszy przedstawiciel tej rasy, którą tak często widziałem w różnych filmach. Nigdy jednak nie wyobrażałem sobie, że spotkam jakiegoś w rzeczywistości. Ani tym bardziej że będzie to jakaś dziewczyna. Mimowolnie w mojej głowie pojawiło się kilka dość interesujących wizji. Natychmiast jednak odpędziłem od siebie te obrazy. Nie mogłem przecież wyjść na jakiegoś zboczeńca.

Kiedy byłem pochłonięty własnymi myślami, Elfka otworzyła oczy. Natychmiast powróciłem do rzeczywistości.

  • Kim jesteś? Gdzie ja jestem?- Spytała słabym głosem.

Przez chwilę poczułem się, jakbym grał w jakiejś komedii romantycznej.

  • Nazywam się Loki Waterlow. Możesz m mówić Loki. A aktualnie jesteś w moim obozowisku. Choć nie jestem pewien czy można je tak nazwać. - Uśmiechnąłem się lekko.

Jej reakcją na mój uśmiech były rumieńce na policzkach.

  • Co się stało z ludźmi, z którymi byłam? - Spytała, przechodząc od razu do konkretów.

Przez chwile zastanawiałem się nad odpowiedzią.

  • Wszyscy nie żyją. - Odpowiedziałem, wbijając oczy w ziemie.

Kiedy po chwili milczenia podniosłem wzrok, na jej twarzy widniał spokój. Chyba nie była na mnie zła z tego powodu.

  • Co zamierzasz ze mną zrobić? - Mogłem wyczuć w jej głosie nutkę strachu.

Posłałem jej lekki uśmiech.

  • Nie mam pojęcia. - Postanowiłem być szczery. - Jeszcze tego nie przemyślałem.

Przez chwilę patrzyła na mnie zaskoczona. Nagle cichutko się roześmiała. Musiałem przyznać, że wyglądała pięknie, kiedy się śmiała.

  • Jesteś dziwna. - Powiedziała po chwili. - Mogę spytać, dlaczego mnie uratowałaś?

Tym pytaniem mnie zaskoczyła.

  • Jaki prawdziwy mężczyzna mógłby patrzeć, jak ktoś bije dziewczynę? - Spytałem, jakby to było coś oczywistego.

  • Jesteś naprawdę... - Nagle przerwała. - Zaraz, Mężczyzna!?

Na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie.

  • Nie mów mi, że ty jesteś...

  • Tak, jestem Facetem. - Odpowiedziałem naturalnym tonem.

Przez chwilę panowała między nami cisza. Mogłem zobaczyć na jej twarzy niedowierzanie. Po chwili roześmiała się.

  • Proszę, nawet tak nie żartuj. - Powiedziała, cały czas się śmiejąc.

  • To nie jest żart. - Powiedziałem, szczerze ubawiony jej reakcją. Zwykle takie pomyłki mnie denerwowały, teraz jednak było to nawet zabawne. - Ja naprawdę jestem facetem.

Natychmiast przestała się śmiać. Na jej twarzy pojawiła się niepewność.

  • Przecież to niemożliwe by ktoś tak piękny, jak ty był facetem!

  • Tak niestety jest.

Patrz tła na mnie przez chwilę, a następnie głęboko się zamyśliła.

  • Więc co zamierzasz ze mną zrobić?

  • Nie wiem. A czego ty byś chciała?

  • Zabierz mnie ze sobą. - Powiedziała.

Potrzebowałem chwili, by sens jej słów w pełni do mnie dotarł.

  • Co?

  • Czy masz coś przeciwko, bym poszła z tobą? - Spytała.

  • Nie o to chodzi. - Pokręciłem głową.

  • Więc nie ma problemu. Możesz mówić mi Irina.

Wybieraj!

A. Pozwól jej iść ze sobą!

B. Odmów jej.

C. Uciekaj jak tchórz.

D. Poddaj się swym żądzą.

Zaraz, co ma oznaczać ta czwarta opcja!? Niemożliwe jest przecież Bym zrobił coś takiego! Prawda!?

  • Wybieram A - Powiedziałem.

Czułem, że wpakuje się przez to w jakiś kłopoty. Zawsze mogłem ją po prostu zostawić w jakimś małym miasteczku.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]