Rozdział 33: Bestia (2)

Autor: Mefisto Korekta: MichałKtoś

Reakcja Iriny była raczej do przewidzenia.

Kiedy tylko mnie zobaczyła, poderwała się z miejsca, a na jej twarzy pojawił się szok. Chwilę później przeszło w niedowierzanie, by w końcu zamienić się w strach. Chwilę później osunęła się zemdlona na ziemię.

Natychmiast zmieniłem się z powrotem w człowieka i podbiegłem do niej. Miałem nadzieje, że nie odcisnąłem tym żadnego piętna na jej umyśle. Gdyby coś takiego się stało, nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Gdyby to był facet, to mógłbym przeboleć, ale nie chciałem mieszać w psychice dziewczyn. Byłoby to po prostu bestialskie.

Chcąc ją obudzić, poklepałem ją lekko po policzku. Otworzyła na chwilę oczy, ale kiedy tylko mnie zobaczyła, natychmiast znowu straciła przytomność.

  • Tym sposobem raczej niczego nie osiągnę. - Powiedziałem cicho do siebie.

Zamiast ponownie klepać ją po policzku, zacząłem przeszukiwać rzeczy zabrane szlachcicowi i jego eskorcie. Zaraz po tym, jak zaabsorbowałem ich wspomnienia, przeszukałem ciała i zabrałem co ciekawsze fanty. Nie było, to może zbyt honorowe okradać zwłoki, ale uznałem, że raczej nie będą już potrzebować tych rzeczy. Bo po co?

Pośród sporej ilości broni i uzbrojenia znalazłem kilka całkiem interesujących rzeczy. Jednak teraz jedyną interesującą mnie rzeczą była manierka zabrana jednemu ze strażników. Wcześniej sprawdziłem jej zawartość i okazało się, że zawiera zimną wodę. Nawet nie będę próbował dociekać jakim cudem nadal jest zimna, ale teraz nie miało to znaczenia.

Wróciłem z manierką do Iriny i wylałem całą zawartość na jej głowę. Nie był to może zbyt miły sposób na cucenie kogoś, ale teraz miałem przynajmniej pewność, że na pewno się obudzi.

Kiedy tylko została oblana, natychmiast poderwała się z ziemi. Przez chwilę rozglądała się spanikowana, aż w końcu jej wzrok spoczął na mnie. Przez chwilę wyglądała, jakby znów miała stracić przytomność, więc szybko powiedziałem.

  • Proszę, uspokój się wreszcie. - Powiedziałem, starając się ją uspokoić.

  • Proszę, nie jedz mnie! - Powiedziała ze łzami w oczach.

  • Spokojnie, nie zamierzam cię zjeść. - Powiedziałem, czując w głębi duszy lekkie rozbawienie. Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał powiedzieć coś takiego.

Widać moje słowa niezbyt ją przekonały, bo nadal przyglądała mi się dość nieufnie. Naprawdę, czy ja wyglądałem na kogoś, kto mógłby kogoś zjeść? Irina musiała po chwili dojść do podobnych wniosków, bo po chwili lekko się rozluźniła. Widzą, że jestem na dobrej drodze, postanowiłem brnąć dalej.

  • Zdziwiona? - Spytałem, a na moich ustach pojawił się mimowolny uśmiech.

W odpowiedzi na mój uśmiech, na jej, wciąż bladej twarzy pojawił się też lekki cień uśmiechu. Widać było, że pierwszy strach zaczął jej powoli mijać i zaczynała się już uspokajać.

  • I co, nadal zamierzasz mi towarzyszyć? - Spytałem zaciekawiony.

Mogłem zobaczyć na jej twarzy cień zawahania się. Nie dziwiłem się jej. Kto o zdrowych zmysłach zechciałby towarzyszyć smokowi? Pogodziłem się już z myślą, że będę nadal podróżował w samotności, kiedy nagle odezwała się słabym głosem.

  • Tak, nadal chce z tobą iść.

Chyba się przesłyszałem.

  • Ty mówisz serio? Naprawdę chcesz, iść zemną, wiedząc kim, a właściwie czym jestem!? - Nie mogłem w to uwierzyć.

  • Tak.

  • Dlaczego!? - Spytałem.

Wzięła głęboki oddech.

  • Zawsze chciałam podążać drogą mędrca i odkrywać rzeczy, których nikt wcześniej nie widział. Więc czy jest jakaś lepsza ku temu okazja niż przebywanie w towarzystwie smoka? - Jej blada twarz ożywiła się pod wpływem emocji.

Serio? Tylko z takiego powodu? Jeśli dotąd uważałem, że dziewczyny tego świata są lekko dziwne, to teraz miałem dowód!

  • Musisz tylko obiecać, że mnie nie zjesz. - Powiedziała.

Słysząc to, nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.

  • Dobrze, obiecuje! - Powiedziałem, cały trzęsąc się ze śmichu.

Od całego śmiechu czułem, jak zaczyna mnie boleć brzuch.

  • Masz jakieś pytani, zanim wyruszymy? - Zapytałem, kiedy już jako tako się uspokoiłem.

  • Tak, jedno. Dlaczego wyglądasz teraz jak człowiek? Nie wygląda mi to na żadną iluzję. - Widać było, że bardzo ją to ciekawi.

Nie miałem powodów, by trzymać to w tajemnicy.

  • To dzięki mojej umiejętności specjalnej. - Powiedziałem. - Pozwala mi zmienić się w każdy gatunek, jaki spotkałem. Nie wiem, co bym zrobił bez niej.

  • Rozumiem. - Pokiwała głową, nie zadając więcej pytań.

Szybko zabrałem się za pakowanie rzeczy zabranych szlachcicowi i jego eskorcie do worka. Zamierzałem sprzedać je przy najbliższej okazji, więc nie mogłem po prostu ich tak zostawić. Na szczęście mieli przy sobie spory worek, do którego udało mi się wszystko upchnąć. Było to co prawda trochę ciężkie, ale jako smok powinienem móc z tym podróżować.

Przywiązałem sobie torbę z moimi rzeczami do lewego, a te ze zdobycznymi do prawego ramienia, po czym zmieniłem się w smoka.

Trochę przestraszona Irina wdrapała się jakoś na mój grzbiet i byliśmy gotowi do drogi. Chciałem spytać się Iriny czy jest jej wygodnie, ale jako smok nie mogłem mówić. Zdecydowanie musiałem zrobić coś z tym przyszłości.

Zerwałem się do lotu, ruszając w dalszą podróż z nowym towarzyszem.

[~W projekcie pomaga grupa [ NIEZNANI ] wspomóżcie ich, wbijając na ich fp~]