Rozdział 9: Wielkie szczęście

Autor: Mefisto

Eksperymentowanie z nową zdolnością było naprawdę interesujące. Po kilku próbach okazało się że nie musiałem nawet otwierać kreatora. Wystarczyło że mocno się skupiłem, i mogłem dowolnie zmieniać swój wygląd.Zmiany były wtedy dokładniejsze i bardziej precyzyjne.

Nigdy nie zostawałem jednak w obcej postaci dłużej niż kilka minut. Paradowanie z gołym tyłkiem po lesie raczej nie jest uznawane za przejaw dobrej kultury.

W między czasie polowałem na wszystkie zwierzęta jakie udawało mi się zobaczyć. Oczywiście robiłem to tylko w smoczej postaci. Miałem wtedy do dyspozycji kły i pazury zamiast gołych pięści.

Jednak dopiero po 2 godzinach polowania i grubo ponad 40 zabitych królikach udało mi się awansować na 6 poziom. Rozdałem 3 punkty w zwinność, a 2 w siłę.

Podliczyłem to na szybko w pamięci.

By awansować na poziom 2 musiałem zabić 3 króliki. Na 3 potrzebowałem 6. By przedostać się z 5 a 6 musiałem zabić 48 królików. Jeśli wierzyć tej zasadzie by dostać się na kolejny poziom, musiał zabić ich 2 razy więcej niż na poprzedni.

  • O, cholera! - Pomyślałem wstrząśnięty. Zanim udałoby mi się wbić 10 poziom, musiał bym zrównać z ziemią cały las!

Bardziej opłacalne wydawało się polowanie na jelenie. Dostawał za nie więcej doświadczenia, ale walka była dużo niebezpieczniejsza. Dodatkowo nie udało mi się spotka dzisiaj żadnego.

Kontynuowałem polowanie, ale z każdym zwycięstwem pogarszał mi się lekko nastrój.Kiedy byłem w formie człowieka, ponownie usłyszałem ten dziwny głos.

Wybieraj!

A. Potknij się o korzeń, skręcając boleśnie kostkę.

B. Natknij się na oddział handlarzy niewolników.

C. Losowe wydarzenie.

Żadna z opcji nie była zbyt zachęcająca. Wychodziło na to że cokolwiek wybiorę spotka mnie jakieś nieszczęście. Najbezpieczniejszym wyborem wydawało się C.

-Wybieram opcje C - Powiedziałem. Swoją drogą musi to wyglądać dziwnie. Nagi facet mówi sam do siebie chodząc po lesie.

Nie mogłem postąpić inaczej jak tylko parsknąć śmiechem.

Chyba powoli zaczynało mi odbijać.

Powoli drzewa zaczęły się przerzedzać. Chwile później trafiłem na niewielką polankę. Po jej przeciwnej stronie, przewrócona na bok, leżała najprawdziwsza kareta!

Zatrzymałem się na chwile, zbity na chwile z tropu absurdem tej sytuacji. Skąd ona się tu wzięła?

Dopiero chwile później udało mi się otrząsnąć z szoku i ruszyć w jej stronę.

Z bliska wyglądała na bardzo starą, a w niektórych miejscach widniały sporej wielkości dziury. Krótko mówiąc, wyglądała jakby nikt nie ruszał jej od wielu, wielu lat.

Rozglądając się dokoła, zauważyłem że drzewa były tutaj dużo młodsze. Kiedy kareta się tutaj rozbiła, mogło nie być tu jeszcze drzew. Może w pobliżu jest jakiś trakt?

Ponownie przybrałem formę człowieka, i spróbowałem chwycić za klamkę. Drzwi co prawda stawiały lekki opór, ale wystarczyło tylko trochę mocniej pociągnąć i stanęły otworem.

Myślałem że zobaczę w środku martwe ciała, ewentualnie jakieś stare kości. ( Czaszkowy żart! Yohohoho!!! ). Wewnątrz nie było jednak nikogo. Mogę powiedzieć tylko jedno, kamień spadł mi z serca. Nie wiem co bym zrobił gdy bym musiał wytaszczyć z tond trupa.

Po całym wnętrzu walały się jakieś stare kufry i skrzynie. Nie wiele myśląc, zacząłem wyjmować je na zewnątrz. Były co prawda trochę ciężkie, ale jakoś dałem sobie radę. Łącznie były to 2 kufry, i 1 skrzynie.

W pierwszym kufrze były damskie ubrania. Wszystkie miały zatrważającą ilość falbanek, i wyglądały na drogie. Nie znalazłem w nich nic ciekawego.

Drugi kufer okazał się bardziej interesujący, Także zawierał ubrania, ale tym razem były to bez wątpienia ubrania męskie! Natychmiast zabrałem się za ich przeszukiwanie. W większości były to niewielkie, półpancerze. Szybko udał mi się znaleźć jeden który mniej więcej pasował.

Teraz przyszła pora na skrzynie. Była niewielkich rozmiarów, ale za to dość ciężka. Kiedy ją otworzyłem, zawartość naprawdę mnie zdziwiła. W środku leżały ułożone w równym rządku 3 książki.

Zaciekawiony wziąłem jedną do ręki.

Natychmiast pojawił się przede mną niewielki panel.

Księga Umiejętności! Sekretny styl Waterlow!

Księga umiejętności zawierająca tajniki miecza wymarłego rodu Waterlow . Rud ten słynął przed tysiącami lat jako przerażający wojownicy!

Czy chcesz nauczyć się tej umiejętności? Tak/Nie.

Poczułem jak krew zaczyna się we mnie gotować! Natychmiast wziąłem do ręki drugą księgę.

Księga Umiejętności! Oko prawdy!

Umiejętność pozwala sprawdzić, czy ktoś kłamie.

Czy chcesz nauczyć się tej umiejętności? Tak/Nie.

I na koniec ostatnia.

Księga Umiejętności! Władca many!

Umiejętność pozwalająca kontrolować manę. Wymagane dla czarowników.

Czy chcesz nauczyć się tej umiejętności? Tak/Nie.

Poczułem się jakby ktoś uderzył mnie młotkiem w głowę. W tym świecie istnieję Księgi Umiejętności! Natychmiast zacząłem się ich uczyć.

Po kolei wszystkie 3 książki zamieniły się w strumienie światła, które wleciały w moje ciało. Poczułem lekkie mrowienie w całym ciele. Trwało to jednak tylko sekundę.

Właściciel tej karety musiał być kimś ważnym. Jeśli był kupcem, to by wyjaśniało dlaczego miał przy sobie księgi. Nie, żebym się znał al. te umiejętności były bardzo silne. Musiały więc być bardzo drogie. Ciekawe co się z nim stało?

Na wszelki wypadek zmówiłem w jego intencji krótką modlitwę. Obiecuje, nie zmarnuję twojego wielkiego daru!