Rozdział 2: Nowe życie

Tłumaczenie: Jatsuru

Bum!Bum! Odgłos jakby ktoś uderzał o podłogę albo stół obudził mnie, bo gdziekolwiek spałam, zaczynałam chwiać się w tę i z powrotem. Z każdym drganiem ból przeszywał moją czaszkę, jak przy uderzeniu w głowę, a ja wydałam cichy jęk.

Zamknij się… proszę… zamknij się…

Drażniące odgłosy i wibracje nie ustały, utrzymując stały rytm, nie pozwalając mi spać. Nie śpię, boleśnie świadoma wibracji rozbrzmiewających w mojej wirującej głowie. Zatykam uszy, mając nadzieję że to zniknie. Poruszanie się wydaje się dziwne, jakby moje ciało nie robiło dokładnie tego co mu każę. Wszystkie moje stawy są obolałe i czuję gorączkę w całym ciele, jak w przypadku grypy.

„Ugh…”

Potrzebuję moich okularów, jeśli chcę się dowiedzieć co się dzieje. Z zamkniętymi oczami staram się wymacać okulary, które zawsze trzymam blisko poduszki. Całe moje ciało jest trochę zdrętwiałe a ruchy moich rąk są powolne. Kiedy się skręcam coś pode mną szeleści jak trawa lub papier.

„… co wydaje ten dźwięk?”

Głos, który wychodzi z moich ust brzmi zbyt wysoko, prawie dziecinnie. Może dlatego że jestem chora, ale to wcale nie jest głos do którego jestem przyzwyczajona. Chociaż nie chcę nic więcej niż tylko przespać tę gorączkę, nie mogę po prostu zignorować tak wielu nieprawidłowości wokół mnie. Powoli otwieram oczy. Moje pole widzenia jest wypaczone, dzięki tej niezwykle wysokiej gorączce. Nie wiem czy to łzy w moich oczach zamiast okularów pozwalają mi widzieć, ale wszystko jest o wiele wyraźniejsze niż zwykle.

„Ech?”

„Ugh…”

Pierwszą rzeczą którą zauważyłam był sufit, który choć oryginalnie biały, został zabarwiony na czarno sadzą. Podtrzymuje go pewna liczba grubych, czarnych belek, w poprzek których pająk zbudował ogromną sieć. To absolutnie w niczym nie przypomina miejsca które pamiętam.

„….Gdzie ja jestem?”

Rozglądam się po pokoju, trzymając głowę nieruchomo, aby nie otrząsnąć łez z moich oczu. Z tego co widzę to oczywiste, że wiele z tego co mnie otacza zupełnie nie przypomina Japonii, w której się urodziłam i wychowałam. Tylko po stylu architektonicznym sufitu zgaduję, że nie jest to budynek w stylu japońskim, jest zachodni. Co więcej nowoczesna konstrukcja ze stali, ale coś znacznie starszego. Łóżko na którym leżę, jest twarde i nie ma pode mną materaca, zamiast tego wydaje mi się, że leżę na jakimś rodzaju poduszki zrobionej z kłującego materiału. Przez brudną tkaninę, która ją przykrywa czuję dziwny zapach. Co więcej moje ciało swędzi tu i tam, tak jakbym była pogryziona przez kleszcze lub pchły.

„P… poczekaj chwilę…”

Moje ostatnie wspomnienie to bycie zmiażdżoną pod ciężarem niezliczonych książek i nie pamiętam żebym się w ogóle uratowała. Przynajmniej nie sądzę że jakikolwiek szpital w Japonii położyłby pacjenta na górze brudnych prześcieradeł. Trwożnie staram się unieść rękę nad głową, by ją zobaczyć, a to co widzę, to mała, smukła dziecięca ręka. Prowadziłam tryb życia, gdzie przez cały dzień byłam zamknięta wewnątrz z moimi książkami, więc nie opalona i prawie niezdrowa skóra nie była zaskoczeniem, ale w wieku dwudziestu dwóch lat moje ręce były oczywiście rękami dorosłego. Zupełnie inaczej niż te małe, niedożywione ręce przede mną. Te małe, dziecięce dłonie, które mogę otwierać i zamykać. Kiedy się poruszam, nie czuję się jakbym była przyzwyczajona do mojego ciała. Spostrzegłam w szoku a moje usta zrobiły się suche.

„… Co się dzieje?”

Być może się odrodziłam. Bóg musiał usłyszeć moje ostatnie życzenie i dał mi nowe życie, abym znowu mogła czytać. To jest niepojęte. Chcę wiedzieć więcej o otaczającym mnie świecie, więc podnoszę ciężką głowę i powoli podciągam moje rozpalone ciało ku pozycji pionowej. Moje spocone włosy przyklejają się do głowy, ale nie zwracam na to uwagi, kiedy rozglądam się po pokoju. Widzę więcej platform podobnych do łóżek, takich jak ta na której jestem, na nich brudne płachty i kilka pudełek pełnych różnych rzeczy… ale żadnych regałów.

„Niema… książek…”

Otwierają się jedyne drzwi w tym pokoju. W jednej chwili łomotanie rozbrzmiewające w mojej głowie znika, a potem zostaje zastąpione odgłosami kroków, gdy ktoś krząta się dookoła. Naprawdę nie mam pojęcia co się dzieje. Na podstawie belek w suficie, stanie ścian i rodzaju mebli w pokoju, myślę że to coś z historii Europy. Nic wokół mnie nie wskazuje na współczesną cywilizację. Czy jest to wyjątkowo zacofany kraj, czy też w jakiś sposób prześlizgnęłam się przez czas i wylądowałam w przeszłości? Gdybym tylko wiedziała, znacznie łatwiej zastanawiałoby mi się nad następnym ruchem.

„… Czy mam halucynacje w swoich ostatnich chwilach?”

Kiedy zmartwiona obracam wokół moją rozgorączkowaną głowę, kobieta usłyszała jak się poruszam i mówię do siebie i pojawiła się w drzwiach. Ma wokół głowy zawiązaną trójkątną chustkę, sądząc po stanie jej niegdyś pięknej twarzy ma około dwudziestu lat. Ogólnie jej rysy twarzy są dość ładne, ale cały ten brud to psuje. Gdyby umyła twarz (i wyprała ubranie), wyglądałaby prawie przyzwoicie, szkoda że jest taka jak teraz. Zazwyczaj nie martwię się o czyjś wygląd (albo o swój), o ile są czyści, jeśli jednak są brudni, chciałabym żeby się trochę postarali, w przeciwnym razie ich uroda po prostu się zmarnuje.

„Maine, %&$#+@*+#%?” powiedziała kobieta, w języku którego nie rozumiem.

Na dźwięk jej głosu w moim umyśle wybuchły czyjeś wspomnienia, a ja wydałam cichy okrzyk. W mgnieniu oka kilka lat wspomnień wpadło do mojej pamięci. Samo ciśnienie sprawiało wrażenie, jakby miażdżyło mój mózg na miazgę, złapałam się za bolącą głowę.

„Maine, wszystko w porządku? Strasznie długo się nie budziłaś! Zaczynałam się martwić.”

„… Mama?”

Kilka wspomnień wypływa na powierzchnię. Kobieta która przyszła sprawdzić co się ze mną dzieje, a teraz delikatnie głaskała mnie po głowie, to moja matka, a ja mam na imię Maine. Nie wiem dlaczego nagle zrozumiałam co mówi. Ten zalew informacji pozostawił mój umysł w gruzach. Szczerze mówiąc, szkoda że to nie poczekało aż poczuję się trochę lepiej. Z pewnością chciałam się odrodzić żeby móc dalej czytać i wygląda na to, że faktycznie tak się stało, ale to nie tak że zamierzam potulnie zaakceptować, że nagle tak kobieta została moją matką.

„Jak się czujesz? Wygląda na to że boli cię głowa”, powiedziała.

Palce dłoni, które położyła na moim czole, są poplamione zielonymi i żółtymi plamkami. Czy jej praca wymaga kontaktu z barwnikiem? Pamiętam, że robotnicy w Japonii, którzy pracowali z barwnikiem indygo, mieli podobne plamy na rękach. Nie chcę pozwolić tej tak zwanej matce, o której jednocześnie nic nie wiem, ale jakoś ją pamiętam, żeby mnie dotknęła, więc odskakuję od jej wyciągniętej ręki. Zakopuję się w cuchnącym łóżku i zamykam oczy.

„… Moja głowa… nadal boli. Chcę spać” mówię.

„Och, odpocznij dobrze.”

Kiedy moja matka opuściła ten wypełniony łóżkami pokój, zaczęłam się głęboko zastanawiać. Między zawrotami głowy spowodowanymi gorączką a chaosem w mojej głowie, nie ma mowy abym mogła po prostu zasnąć.

„Nie mylę się…. Umarłam, prawda?”

Nieproszony, obraz mojej własnej matki wypływa na powierzchnię mojego umysłu, a ja w milczeniu przepraszam że już nigdy jej nie zobaczę. Prawdopodobnie będzie wściekła, krzycząc „ile razy ci mówiłam, że masz za dużo książek!” i jednocześnie dławiąc się łzami żalu. Podnoszę niemrawo rękę i ocieram łzę z oka.

„Przykro mi, mamo…” szepczę przeprosiny, które nigdy nie dotrą do jej uszu.

Niechętnie puściłam ten obraz i zaczęłam ostrożnie przeglądać wspomnienia tego dziecka, Maine, które wrzucono mi do głowy. Jej ostatnie wspomnienie to był straszny ból, dotkliwa gorączka, tak wielki że nie mogła go znieść. Wygląda na to, że Maine, która była kiedyś posiadaczką tego ciała, zmarła, a ja posiadłam je w jej miejsce. Och, a może rzeczywiście odrodziłam się w tym świecie, a majki w gorączce są spowodowane powracającymi wspomnieniami poprzedniego życia?

„To nie ma znaczenia, tak czy inaczej. Od teraz będę musiała żyć jako Maine, nie ma mowy żebym mogła to zmienić…”

Ponieważ tak jest, muszę przejrzeć wspomnienia Maine, aby dowiedzieć się więcej o sytuacji w której się znajduję, w przeciwnym razie moja rodzina może zacząć coś podejrzewać. Jednak bez względu na to, jak mocno myślę, wspomnienia Maine to wspomnienia małej dziewczynki z ciągle rozwijającymi się umiejętnościami językowymi i jest wiele rzeczy o których jej rodzice powiedzieli, że ich tak naprawdę nie rozumie. Nie wiedziała o co im chodzi! Brakuje jej znajomości wielu przydatnych słów, więc większość z tego, co pamięta jest zagadkowa i niejednoznaczna.

„Whoa, nie… co powinnam zrobić?”

Zrozumiałam co wiem z dziecinnych wspomnień Maine. Jej rodzina składa się z czterech osób. Jej matka to kobieta, która właśnie tu była. Ma starszą siostrę, Tory. Jej ojciec pracuje jako jakiegoś rodzaju żołnierz. A, co najważniejsze nie jest to Ziemia. Z obrazu w głowie Maine, pod chustką którą nosiła jej matka, jej włosy były intensywnie zielone, jak jadeit. Można by pomyśleć, że musiałaby je pofarbować, by uzyskać ten kolor, ale one w rzeczywistości są naturalnie zielone. Jest to tak nienaturalny kolor, że prawie miałam ochotę sprawdzić czy to nie jest peruka. Wydaje się jednak nieprawdopodobne, by była kimś w rodzaju cosplayera, który zawsze nosi zielona perukę i brudne ubrania. Znacznie bardziej realistycznie jest myśleć, że jestem w jakimś alternatywnym wymiarze.

Nawiasem mówiąc, włosy siostry Maine są niebiesko-zielone, a włosy jej ojca niebieskie. Włosy Maine są w kolorze głębokiego granatu. Powinnam być wdzięczna, że moje włosy są bliskie czerni, czy powinnam wzdychać nad moją cosplayową rodziną? Niezależnie od tego, nie wygląda na to że w tym domu jest lustro, a bez względu na to ile kopię, nie mogę wyraźnie zobaczyć tego jak wyglądam, poza kolorem moich włosów. Cóż, na podstawie tego, co wiem o wyglądzie mojej matki i ojca, oraz tego jak wygląda moja siostra, chyba nie wyglądam tak źle. Bez wątpienia też jestem brudna.

„Ughh, naprawdę potrzebuję kąpieli… Czy my chociaż mamy wannę?”

Mój wygląd nie jest teraz moim największym zmartwieniem, są nim moje warunki do życia. Wygląda na to, że rodzina w której się odrodziłam, jest zdumiewająco uboga. Tylko przez rozglądanie się, sprawy wydają się źle wyglądać. Tkanina którą mnie, chore dziecko, owinięto jest bardzo wyświechtana i zniszczona. Nawet jeśli chodzi o schedę po mojej siostrze, to jest zbyt okrutne. Krótko pomyślałam, że to może być jakieś nadużycie, ale według wspomnień Maine nawet ubrania jej matki są zszyte ze szmat, a jej siostry są bardzo podobne. To jest standard dla mojej nowej rodziny. Ubrania mojego ojca są stosunkowo solidne, z tylko kilkoma łatami, ale mimo to zaopatrzono go w tylko jeden mundur, a to było kilka lat temu.

Co więcej, ten dom nie wydaje się być samodzielny. Ściana najbliżej mnie jest zrobiona z jakiegoś rodzaju cegły, a przez nią słychać kroki osób wspinających się po schodach oraz głosy ludzi, domyślam się że to nasi sąsiedzi. Być może jest to jakiś kompleks mieszkaniowy lub apartamentowiec. W sprawie tej reinkarnacji…. Czy nie powinnam odrodzić się w jakimś rodzie szlacheckim, tak by nie musieć martwic się trudami życia?

Ciężko westchnęłam nad resztą mojego otoczenia. Być może w Japonii miałam zupełnie zwyczajny styl życia, ale to było coś zupełnie innego od tego czemu muszę teraz stawiać czoła. Nie wiem w jakiej epoce, lub w jakim kraju się urodziłam, ale Japonia była miłym miejscem do życia, przepełnionym cudownymi rzeczami. Przyjemne tkaniny, miękkie łóżka, książki, książki, więcej książek…

„Aaach, chcę przeczytać książkę. Czytanie zawsze pomaga mi obniżyć gorączkę.”

Nieważne jak okropne są okoliczności w których się znajduję, będę w stanie je wytrzymać tak długo, jak długo będę mieć książki. Przyłożyłam palec do skroni i skoncentrowałam się, szukając w pamięci książek. Gdzie w tym domu mogłyby znajdować się półki z książkami?

„Maine, obudziłaś się?” głos raptem niszczy moją koncentrację. Dziewczynka, mająca około siedmiu czy ośmiu lat, szła w moim kierunku lekko stawiając kroki. Według moich wspomnień, jest to Tory. Jej niebiesko-zielone włosy są starannie włożone w prosty warkocz, ale na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć że są bardzo wysuszone i bardzo potrzebują mycia. Tak jak jej mama, jest trochę brudna i naprawdę bym chciała, żeby się umyła. Marnuje swoją uroczą twarz.

Mogę tak myśleć, ale jest to opinia kogoś z zewnątrz z Japonii, kraju o wysokim standardzie higieny osobistej. Nawet jeśli jesteś biedny, nadal chcesz mieć zdrowe otoczenie do życia, w przeciwnym razie zachorujesz, musisz iść do lekarza, a potem wydać pieniądze których nie masz.

Teraz jednak zbytnio się tym nie przejmuję. Jest tylko jedna rzecz w mojej głowie.

„Tory”, pytam, „czy mogłabyś przynieść mi książkę?”

Bazując na podstawie wieku Tory w domu musi być około dziesięciu książek z obrazkami. Być może będę musiała odpoczywać, by opanować tę chorobę, ale wciąż mogę czytać. Czytanie książek z alternatywnego wymiaru jest teraz moim najwyższym priorytetem.

„Proszę Tory!”

Tory popatrzyła na mnie bez wyrazu, jej urocza siostrzyczka, z głową przechyloną na bok.

„Huh? Co to jest „książka”?”

„C…uh, to jest rzecz, w której słowa i obrazy zostały zapisane…”

„Maine o czym ty mówisz? Nie zrozumiałam co powiedziałaś..?”

„Powiedziałam ci „książkę”! Chcę „książkę z obrazkami”!”

„Co to jest? Naprawdę nie rozumiem…?”

Wygląda na to, że przypadkiem użyłam japońskich słów zamiast słów, których Maine nie zna. Bez względu na to jak bardzo staram się to wytłumaczyć, Tory po prostu stoi tam z przechyloną na bok głową i głupim wyrazem twarzy. Nawet gdybym miała po prostu powiedzieć „weź mi książkę” po japońsku, nie ma sposobu by to zrozumiała. Muszę poszerzyć słownictwo i to szybko.

„Ugh, w porządku! Funkcja tłumaczenia, włączooooooonaaaa!” krzyknęłam.

„Maine! Czemu tak wariujesz?!”

„Nie zwariowałam! Po prostu boli mnie głowa.”

Wściekłość na Tory za to, że mnie nie rozumie byłaby najbardziej dziecinną rzeczą jaka mogłabym zrobić…. A jednak to zrobiłam.

Po pierwsze, musze zacząć skupiać się na wszystkim, muszę uważnie słuchać tego co mówią ludzie wokół mnie i stopniowo zacząć zapamiętywać wszystkie słowa które usłyszę. Między młodym, elastycznym mózgiem Maine a moją intuicją, 22-letniej absolwentki uczelni, zapamiętywanie słownictwa powinno być łatwe… w teorii. Nie było to trudne, przynajmniej jeśli pomyślę o tym, przez co przeszłam kiedy uczyłam się innych języków, by móc czytać zagraniczne książki. Gorliwość i miłość z jaką poświęcałam się książkom, wystarczały by odstraszyć innych ludzi.

„…Jesteś zła bo wciąż masz gorączkę? Spytała Tory. Sięgnęła ręką w stronę mojego czoła, prawdopodobnie po to by sprawdzić moja temperaturę. Bez zastanowienia chwyciłam jej brudną rękę nim zdążyła mnie dotknąć.

„Nadal jestem chora, chyba nie chcesz się zarazić?” zapytałam. Chociaż stwarzam pozory troski o swoją siostrę, to tak naprawdę próbuje powstrzymać ją od zrobienia czegoś obrzydliwego. Naprawdę nie chcę by Tory dotknęła mnie tymi brudnymi rękami, więc użyłam tej dojrzałej techniki, by tego uniknąć.

„Och, tak myślę. Uważaj na siebie!”

Bezpieczna. Gdyby była czysta, byłaby wspaniałą starszą siostrą, ale teraz nie chcę być w ogóle dotykana. Skoro znajduję się w takiej sytuacji, będę musiała wbić im do głów koncepcję higieny. Jeśli nie zacznę tu wszystkiego ulepszać, nie sądzę żebym była w stanie przetrwać. Według tych wspomnień, Maine zawsze była słabym dzieckiem i zbyt często była przykuta do łóżka i gorączkowała. Mam zbyt wiele wspomnień z tego łóżka.

Jeśli chcę móc czytać całym sercem, muszę najpierw upewnić się że jestem zdrowa i że moje środowisko jest higieniczne. Ta rodzina jest zbyt biedna, więc jeśli zachoruję, nikt nie będzie mógł wezwać lekarza. Nawet gdyby jednak go wezwali, po samym wyglądzie tego miejsca nie mogę sobie wyobrazić, że będzie jakiś dobry, więc zdecydowanie nie chcę być pod ich opieką.

Matka zawołała z innego pokoju. „Tory, chodź pomóż mi z kolacją!”

„Tak mamo” odpowiedziała Tory i uciekła z tupotem.

Sądząc po kącie padania promieni słonecznych przez okno, prawdopodobnie nadszedł czas, aby rozpocząć przygotowania do kolacji. Wygląda na to, że Tory powinna nadal być w podstawówce, ale już sporo pomaga w pracach domowych. Jaki to stan ubóstwa, by polegać na dzieciach w pracy fizycznej.

„Ugh, to jest złe…”

Myśl o tym, jak będzie wyglądać moje życie kiedy dorosnę jest naprawdę deprymująca. Bez względu na to, jak o tym pomyślę, utknę w pracach domowych na zawsze. Nie będę miała zbyt wiele czasu na czytanie. Prace domowe były już wielkim problemem, gdy jeszcze byłam w Japonii, ze wszystkimi wygodnymi urządzeniami. Czy kobieta jak ja, która spędza cały swój czas na czytaniu, a nawet potrafi przystosować się do życia w ten sposób, jest bezużyteczna? Bum! Bum! Sporadyczny, żywy dźwięk rozbrzmiewa w pokoju. Mama powiedziała, że nadszedł czas przygotowywania kolacji, więc to prawdopodobnie dźwięk gotowania, ale co się tam dzieje na świecie? Nic nie widzę z miejsca w którym jestem, ale jednocześnie naprawdę bardzo nie chcę wiedzieć.

Muszę myśleć pozytywnie! Nie zmarnuję tej reinkarnacji. Są tu książki do przeczytania, których nigdy bym nie przeczytała na Ziemi! Moja pierwsza sprawa to zadbanie o moją kondycję fizyczną. Po podjęciu tej decyzji powoli zamknęłam oczy.

„Jestem w domu!”

„Cześć tato!”

Słyszę cos brzęczącego, jak metalowe blaszki ocierające się o siebie. Mój ojciec wrócił do domu akurat na kolację. Maine jest nadal zbyt rozpalona na jedzenie, więc stopniowo odpływam przy dźwiękach szczęśliwego rodzinnego posiłku. Gdy mój umysł znika w ciemności, w mojej głowie jest tylko jedna myśl.

Ach, nie obchodzi mnie co to jest, chcę tylko przeczytać książkę.