Rozdział 3: Odkrywanie domu

Tłumaczenie: Jatsuru

Po trzech dniach w końcu spadła mi gorączka, a ja powoli wyzdrowiałam na tyle, by zatrzymać trochę jedzenia w żołądku. Jadłam drobno pokrojone warzywa pływające w mdłej zupie. Jest w porządku, ponieważ jestem chora, ale nie sądzę że będę w stanie to znieść gdy już wyzdrowieję. Poza tym prawie przyzwyczaiłam się już do bycia nazywaną Maine. Będę musiała żyć jako Maine do końca swojego życia, więc muszę szybko się do tego przyzwyczaić.

„Maine, skończyłaś?”, spytała Tory, kiedy przyszła mnie sprawdzić.

„Tak.”

Przekazałam jej puste naczynia i po cichu położyłam się na swoim łóżku.

„Odpocznij trochę Maine”

Przez te trzy dni nawet nie opuściłam tego pokoju! Dopiero co wstałam, by skorzystać z toalety, a potem zawsze jestem sprowadzana z powrotem do łóżka. Czy to nie jest zbyt szorstkie? Ponadto powiedziałam „toaleta”, ale tak naprawdę to tylko nocnik w sypialni. To strasznie żenujące! Poza tym reszta rodziny korzysta z tego samego nocnika, a kiedy skończą, wyrzucają zawartość przez okno! I oczywiście nie ma też wanny! Po chwili nie mogłam tego znieść i starałam się wytrzeć do czysta, a wszyscy patrzyli na mnie tak jakbym oszalała. Ten styl życia… nie mogę już tego znieść!!

To nie tak, że mogę coś z tym zrobić. Jako bardzo małe, chore dziecko, nawet jeśli miałabym uciec, nie ma mowy o tym, żebym mogła żyć tak jakbym chciała. Wciąż mam umysł dorosłego, więc to jest oczywiste. Nie zamierzam beztrosko uciekać, bez względu na to jak bardzo nienawidzę tej sytuacji. Sądząc po tym co widziałam do tej pory, nie uważam że na zewnątrz będzie znacznie lepiej. Nie mam pojęcia czy jest tu jakaś opieka społeczna ( w oryginale Child Protection Services) lub schroniska, czy coś w tym rodzaju, a nawet gdyby było, nie wiem, czy byłyby jakoś lepsze niż to miejsce.

Jeśli ucieknę od tutejszego brudu, wszystko co się wydarzy, to to, że spędzę swoje ostatnie dni biegając po ulicach, zasypywana spadającymi odpadkami i w końcu umrę na poboczu drogi. Muszę skupić się na zdrowieniu, aby móc popracować nad poprawą panujących tu warunków.

Moim pierwszym celem jest stać się na tyle zdrową, by móc wstać z łóżka bez zdenerwowania rodziny. …Cóż to dopiero początek.

Następnie, przede wszystkim: książki. Pierwszym krokiem w kierunku poprawy środowiska jest zdecydowanie znalezienie książek. Jeśli będę miała książkę, będę wstanie znieść wszystkie te krzywdy. Wytrwam! I tak zdecydowałam, że dzisiaj zbadam ten dom. Zbyt długo nie czytałam książki. Zaczynam odczuwać skutki odstawienia. Dajcie mi książkę! Raaagh! Będę płakać! Dorosła kobieta rozpłacze się publicznie!

Ponieważ mam starszą siostrę, powinnam gdzieś w okolicy znaleźć dziesięć książeczek z obrazkami. O ile się nie mylę, nie sądzę żebym umiała czytać w tym języku, ale przynajmniej mogę popatrzeć na zdjęcia i spróbować rozgryźć znaczenie każdego słowa.

Drzwi otworzyły się cicho, a Tory wsunęła głowę. „Maine śpisz?” wyszeptała. Leżałam spokojnie w łóżku, a ona pokiwała głową z zadowoleniem. Za każdym razem gdy się budziłam, wymykałam się z łóżka w poszukiwaniu książki, tylko po to by załamać się gdy błądziłam, więc Tory postanowiła mnie pilnować. Kiedy nasza matka wychodzi rano do pracy, zostawia mnie pod opieką Tory, która desperacko próbuje zatrzymać mnie w łóżku. Z moim maleńkim ciałem, bez względu na to jak bardzo staram się uciec, nie mogę uwolnić się z jej uścisku.

„Zamierzam cię absolutnie zdominować” wymruczałam.

„Co to było?” spytała Tory.

„… hm? Och, chcę być duża.”

Niezupełnie rozumiejąc prawdziwy sens mojej odpowiedzi, Tory uśmiechnęła się ze smutkiem. „Jeśli znowu wyzdrowiejesz, staniesz się większa! Zawsze jesteś tak chora, że nie jesz, więc mimo że masz pięć lat, ludzi wciąż myślą że masz trzy.”

Och, mam pięć lat? Z nietypowo drobną budową. To pierwszy raz, kiedy o tym słyszę. Nie pamiętam żadnych przyjęć urodzinowych, więc nie mogłam sama tego rozgryźć. A może były przyjęcia, których po prostu nie poznaję, bo nie znam zbyt dobrze języka?

„Tory” zapytałam, „Jesteś duża?”

„Mam sześć lat, ale wszyscy myślą, że mam siedem lub osiem, więc może jestem trochę duża?”

„Achh”

Między nami jest tylko rok, ale co za różnica w budowie ciała. Przekroczenie jej może być niezwykle trudne, ale nie mogę się jeszcze poddać. Będę dobrze jeść, dbać o higienę i zdrowie.

„Mama poszła do pracy, więc muszę umyć naczynia, Nie wstawaj z łóżka! Jak nie będziesz spać, nie polepszy ci się, a jak nie wyzdrowiejesz to już nie urośniesz!”

„W porządku!”

Przygotowując się do wymknięcia, od zeszłej nocy grałam dobrego dzieciaka, więc Tory trochę się rozluźniła. Od tej chwili cierpliwie czekałam, aż w końcu zostawi mnie w spokoju i pójdzie gdzie indziej.

„W porządku, idę, Bądź grzeczna i zostań tu, dobrze?”

„Okeeeeej!” odpowiedziałam posłusznie.

Tory z trzaskiem zamknęła drzwi. Cicho czekam, kiedy chwyta pojemnik pełen brudnych naczyń i wychodzi przed drzwi. Nie wiem dokąd idzie, żeby pozmywać naczynia, ale zawsze jej nie ma od około dwudziestu do trzydziestu minut. Wygląda na to że domy nie mają własnego źródła wody, więc prawdopodobnie istnieje studnia lub fontanna do użytku publicznego.

Heh heh heh … Teraz, wyjdź!!

Z tego co myślę to drzwi wejściowe, słyszę trzask przekręcanego zamka, a po nim słychać odgłos kroków Tory na schodach. Czekam, aż w ogóle jej nie słychać i po cichu wychodzę z łóżka. Wykrzywiam usta, gdy czuję jak pył z podłogi gryzie moje bose stopy. Chodzenie boso po domu, w którym wszyscy noszą buty, jest strasznie obrzydliwe, ale Tory próbując powstrzymać mnie od chodzenia, ukryła moje buty, więc nie mam wyboru. Poszukiwania książki mają dla mnie najwyższy priorytet, nie mam czasu martwić się zbezczeszczeniem stóp.

„Jeśli w ogóle tu są, mogłam powiedzieć za wcześnie…”

W tej sypialni, gdzie moja gorączkująca osoba została zamknięta, znajdują się dwa łóżka, trzy drewniane pudełka pełne ubrań i innych rozmaitych rzeczy oraz kilka koszy z innymi różnościami. W koszu obok mojego łóżka znajduje się kilka zabawek wykonanych z drewna i słomy, ale bez książek. Jeśli jest tu regał z książkami, to prawdopodobnie byłby w salonie.

„Fuuuuuuuj…”

Z każdym krokiem, który robię, tak żwirowata podłoga mieli podeszwy moich stóp. Powszechne jest tu chodzenie po domu w butach, więc wiem, że nawet jeśli chcę narzekać, nie przyniesie to nic dobrego. Mimo to japońskie zwyczaje są tak głęboko we mnie zakorzenione, że przystosowanie się do tych będzie niemożliwe. Jeśli jednak nadal będę żyć jako Maine, będę musiała się do tego przyzwyczaić.

„Grr, za wysoko…”

Uderzyłam w pierwszą przeszkodę w moim poznawaniu domu: drzwi sypialni. To nie tak, że nie mogę dosięgnąć gałki, jeśli stanę na palcach i sięgnę tak wysoko jak tylko dam radę, koniuszki palców ledwo dotkną spód. Przekręcenie jej jest jednak znacznie większym problemem. Rozejrzałam się po pokoju, szukając czegoś, co można wykorzystać jako stołek. Moje spojrzenie spoczęło na drewnianym pudełku, w którym są przechowywane moje ubrania.

„Hnnnngh!”

Gdybym była dorosła, przeniesienie tego pudełka byłoby bułką z masłem, ale nie ważne jak mocno popycham i ciągną, moje małe ręce nie mogą go ruszyć. Mogłabym odwrócić kosz, w którym są moje zabawki, ale nie wygląda na to, żeby mógł utrzymać moją wagę.

„Rety, muszę szybko urosnąć, jest zbyt wiele rzeczy których nie mogę teraz zrobić.”

Po rozejrzeniu się po sypialni i zastanowieniu się nad swoimi możliwościami, postanowiłam spróbować złożyć pościel rodziców i na niej stanąć. Nie ma absolutnie żadnej opcji, bym pozwoliła mojej własnej pościeli dotknąć tej brudnej podłogi, po której ludzie chodzą w butach, ale moi rodzice są przyzwyczajeni do życia w takich warunkach, więc użycie jej jest absolutnie w porządku. Jeśli to ze względu na znalezienie książki, zasmucenie moich rodziców to nic wielkiego.

„I raz…”

Stanęłam na palcach na złożonej pościeli i złapałam klamkę. Skręciłam się całym ciężarem ciała a gałka się obróciła. Drzwi otworzyły się ze skrzypnięciem… prosto w moją stronę.

„Co?!”

Drzwi bujnęły się w moją stronę z wielką siłą. Gorączkowo puściłam gałkę i wywróciłam się do tyłu.

„Who-o-o-o-a!”

Z łoskotem zsunęłam się ze spiętrzonej pościeli i uderzyłam w głowę.

„Ow…”

Chwytając się za głowę podniosłam się na nogi. Zauważyłam że drzwi są wciąż uchylone! Mój ból głowy to tylko kolejna ofiara dla sprawy.

„Zrobiłam to! Są otwarte!”

Skoczyłam na przód. Wsunęłam palce w szczelinę i odsunęłam drzwi z drogi. Zobaczyłam że materac moich rodziców przesunął się po podłodze i pozostawił za sobą czystą ścieżkę… ale udam, że tego nie zauważyłam.

„Acha, kuchnia!”

Opuściłam sypialnię i znalazłam się w kuchni. „kuchnia” we współczesnym tego słowa znaczeniu może być trochę, bogata, to naprawdę wygląda jak kuchnia polowa w starym stylu. W kącie widzę piec z żeliwnym garnkiem na górze i coś, co wygląda jak patelnia, powieszona na ścianie obok. Przez pokój biegnie sznurek do bielizny, na którym wisi oblepiona brudem szmata do sprzątania. Każdy, kto spróbuje wytrzeć coś tą szmatą, z pewnością tylko pogorszy sytuację.

„Nic dziwnego, że mam słabą kondycję z takim zapleczem sanitarnym…”

Pośrodku pomieszczenia znajduje się trochę mały stół, dwa trójnożne taborety i pudełko, które wydaje się być używane jako kolejny stołek. Po prawej stronie pokoju jest drewniana szafka, prawdopodobnie służąca jako kredens. W rogu naprzeciwko stoi duży kosz wypełniony surowymi warzywami, które wyglądają prawie jak ziemniaki i cebula. Obok jest zlew z dużym dzbankiem wody. Zlew jest prawdopodobnie napełniany wodą wylewaną z dzbanka, wygląda na to że tutaj naprawdę nie ma bieżącej wody.

Kiedy skończyłam rozglądać się po pokoju, dostrzegłam dwoje kolejnych drzwi oprócz tych, które prowadzą z powrotem do sypialni.

„Ohoho, które z nich są właściwe?”

Ta kuchnia naprawdę nie wygląda na miejsce w którym znajdę regał, więc otworzyłam jedne z pozostałych drzwi wychodzących z kuchni.

„Hm, składzik?”

Za drzwiami jest pokój zabałaganiony narzędziami i rzeczami, których nigdy wcześniej nie widziałam. Wszystko jest na półkach, ale przedmioty są ułożone tak chaotycznie, że nie wygląda na to, żeby cokolwiek w tym miejscu było często używane.

„Złe drzwi, huh…”

Zrezygnowałam z tego pokoju i skierowałam się do drugich drzwi. Sięgnęłam i pociągnęłam gałkę, ale zamek tylko głucho zgrzytnął przy framudze. Raz za razem trzęsłam drzwiami, ale nie było żadnego znaku by miały ustąpić.

„Nie mówcie mi, że to są te drzwi, przez które wyszła Tory…? Ech? Oboje drzwi było niewłaściwych? Żadne nie były właściwe?!”

Nagle zdumiona mamrotałam do siebie. To apartament z dwoma sypialniami i kuchnią… ale nie ma wanny, toalety, bieżącej wody ani regałów. Nie ważne jak bardzo się rozglądam, nie mogę znaleźć innego pokoju.

Hej, Boże, czy cię czymś uraziłam?!

We wszystkich nowelkach o reinkarnacji, zdecydowana większość z nich umieściła protagonistę wśród bogaczy i szlachty, a bardzo niewielu w skrajnej nędzy. Mam wspomnienia i wrażliwość współczesnego obywatela Japonii, nie ma mowy że będę mogła żyć w domu bez wanny, toalety i bieżącej wody.

Na dodatek to, czego najbardziej się obawiałam: nie mogę znaleźć żadnych książek. Rozejrzałam się po składziku i nie mogłam znaleźć niczego, co choć przypominałoby książkę.

„…Nie ma mowy, czy książki są drogie?”

Na Ziemi przed wynalezieniem maszyn, które mogły łatwo drukować książki, były absurdalnie drogie. Jeśli nie należałeś do najwyższych kręgów społecznych, twoje okazje do czytania były bardzo nieliczne.

„Nie mam wyboru. Jeśli do tego doszło, muszę odnaleźć słowa.”

Nawet jeśli nie mam żadnych książek, wciąż mogę zacząć czytać. Mogą to być gazety, broszury, czasopisma, kalendarze, a nawet reklamy! Musi tu być coś, co ma gdzieś zapisane przynajmniej jedno słowo.

„… Nic! Absolutnie nic! Ani jednej rzeczy! Co to za dom?!”

Przeszukałam każdy przedmiot na każdej półce w składziku i w kredensie, i nie tylko, oczywiście nadal nie znalazłam żadnych książek, nie było tak wiele, jak choćby jedna litera nadrukowana na czymkolwiek. Odkładając to na bok, nie mogę znaleźć nawet jednego kawałka papieru!

„Co jest do cholery… to…”

Oślepiający ból przeszył mi głowę, jakby gorączka wróciła z hukiem. Serce wali mi w piersi, i jestem ogłuszona przez nagłe dzwonienie w uszach. Upadłam na podłogę, jak gdyby sznurki podtrzymujące mnie nagle zostały obcięte. Moje oczy są bardzo gorące.

Śmierć, zmiażdżoną przez książki, była moim marzeniem, reinkarnacja, cóż to też jest w porządku. Ale jak mam żyć? Po co mam żyć? Nie myślałam nawet, że mogę odrodzić się w świecie bez książek. Dlaczego się urodziłam?

Łzy spływają mi po twarzy, gdy walczę o powód, by dalej żyć.

„Maine!! Co robisz?! Nie powinnaś wstawać z łóżka bez butów!”, krzyknęła Tory, kiedy weszła do kuchni, by znaleźć mnie powyginaną na podłodze.

„…Tory … nie ma książek…”

Chociaż tak bardzo chcę czytać, nie ma książek. Nie ma pojęcia dlaczego, a nawet w jaki sposób będę dalej żyła.

„Co jest? Zraniłaś się?” spytała zaniepokojona Tory, gdy leżałam tam z nieustannie płynącymi łzami. Nie mogę tego wyjaśnić. Nie widzi nawet że brak książek jest problemem, jak mogłaby zrozumieć moje uczucia?

Chcę książkę.

Chcę czytać.

Hej, czy jest ktoś, kto mógłby to zrozumieć?

Gdzie mogę znaleźć książkę?

Proszę, niech ktoś mi powie.