Rozdział 260.08: Nieformalna konferencja ⑥

Tłumaczenie: krzemek

Notka autorki: rozdział z perspektywy Papieża.


'Jeśli chcecie lekceważyć moją dobroć, nie czuję potrzeby dalszej współpracy'. Słysząc tą ukrytą wiadomość, zrozumiałem mój błąd. Sam o tym mówiłem, czyż nie? O byciu szczerym. Te słowa można potraktować jako wyraz pogardy i nieufności wobec nas, a co za tym idzie, sami doprowadziliśmy do takiego osądu. Do stwierdzenia, że nie warto z nami współpracować.

Musimy tego uniknąć za wszelką cenę. Powołanie się na imię Czarnego Smoka jest dowodem co najmniej na to, że Shiro-sama jest świadoma jego istnienia. Wciąż nie mam pewności, czy rzeczywiście jest Administratorem, jednak znajomość z prawdziwym Administratorem dodaje tej tezie wiarygodności.

Co więcej, świat jest w gorszej sytuacji, niż przewidywano. Mogę tylko zgadywać, co mają na myśli przez "niszczenie się dusz". Skoro sam Czarny Smok jest z tym powiązany, powaga tej kwestii jest z pewnością wysoka. Niebezpiecznie wysoka. Nic dziwnego, że Shiro-sama jest zirytowana naszą niewiedzą, mieszkańców tego świata.

Dalsze dociekanie jej prawdziwych zamiarów będzie nie na miejscu. Dzisiejsze spotkanie ma na celu przeciwdziałanie Elfom. Nie zostaliśmy poproszeni o pomoc w rozwiązaniu problemu tego świata. Innymi słowy, dla Shiro-samy jesteśmy warci tylko tyle. Nie potrzebuje nas do zażegnania kryzysu, ponieważ sama w zupełności sobie z tym poradzi. Tak to wyglądało od początku i to nasza pomyłka, że przeceniliśmy znaczenie Kościoła Słowa Bożego. Nie mogę pozwolić, aby zaufanie wobec Kościoła spadło jeszcze niżej. Nie możemy ryzykować utraty szansy na wybawienie dla tego świata.

"Jak śmiałaś odezwać się tak aroganckim-"

Tym, który się odezwał, był jeden z generałów armii Kościoła Słowa Bożego. Zanim zdążył dodać coś więcej, przerwałem mu.

"Zważaj na słowa, generale."

Po moich słowach pełna dumy postawa Generała natychmiast ustąpiła miejsca zaskoczeniu.

"Ech?"
"Powiedziałem, abyś zważał na słowa. Jeśli negocjacje z naszymi gośćmi wypadną niepomyślnie, należy ci wiedzieć, że ceną za to nie będzie wyłącznie twoja głowa."

Spojrzałem po wszystkich osobach, które należą do Kościoła Słowa Bożego. Mam nadzieję, że słowa generała nie wyrządziły nieodwracalnych szkód. Nie wykluczam, że Shiro-sama mogłaby chcieć odwrócić się do nas plecami przez tę potwarz. Gdyby tak było, zaoferowałbym głowę nie tylko generała, ale całej jego rodziny, byleby usatysfakcjonować gniew Shiro-samy. Być może ma cięty język, jednak był mi towarzyszem przez wiele lat i nie chciałbym go tutaj utracić.

"Mój kolega nie powinien był się tak zachować. Jeśli jego słowa były niewybaczalne, natychmiast wyproszę go z tego pokoju."

Liczę na to, że wszyscy zrozumieli powagę sytuacji. Nasi rozmówcy nie są byli kim. Zawczasu dokładnie poinstruowałem ich o tym, jak mają się zachować w stosunku do Shiro-samy, jednak nigdy wcześniej nie spotkali się z taką sytuacją i prawdopodobnie zlekceważyli moje ostrzeżenia.

"Jest to do stolerowania."

Krótkie zdanie, które mówi, że jego obecność nie ma najmniejszego znaczenia.

Shiro-sama nie przejawiła żadnych śladów chęci opuszczenia swojego miejsca, a więc widocznie nadal uważa tę rozmowę za wartą kontynuacji. To oznacza, że wciąż można odbudować złe pierwsze wrażenie. Od teraz nie ma mowy o żadnej pomyłce.

"Po słowach Shiro-samy zrozumiałem, jak nic niewarty jestem. Mimo tego, uniżenie proszę o twoją pomoc, Shiro-sama. Zdaję sobie sprawę z tego, jak zarozumiała jest ta prośba, jednak czy mogłabyś ją rozważyć?"

Nawet jeśli będzie to tylko zalążek współpracy, w przyszłości może być ona nieoceniona. Jeśli te negocjacje legną w gruzach, Kościół zostanie w tyle o krok lub dwa w kwestii bycia na bieżąco z sytuacją tego świata. Jeśli uda nam się porozumieć, w przyszłości możemy zdobyć jej zaufanie i wsparcie.

Naszym pierwszym wspólnym celem byłoby pokonanie Elfów. Szczerze powiedziawszy, dokonanie tego byłoby czymś bardzo znaczącym ze względu na barierę, która otacza ich wioskę i której nawet my nie jesteśmy w stanie przebić. Nie dość, że zyska na tym Kościół Słowa Bożego i świat, to nie będzie żadnych przykrych konsekwencji. Z pewnością warto poprosić Shiro-samę o pomoc, jeśli to tylko możliwe.

Co więcej, ta sprawa jest jedyną okolicznością do zdobycia jej zaufania, jaka przychodzi mi teraz do głowy.

"Dziś przybyłam tylko po to, aby ustalić nasze wspólne stanowiska. Dalsze działania podejmiemy w przyszłości, czy to wam odpowiada?"
"Oczywiście. Liczę na owocną współpracę."

Odpowiedziałem natychmiastowo. Wygląda na to, że na tym kończy się dzisiejsza rozmowa. Jest jeszcze wiele spraw, które chciałbym przedyskutować, ale nic się na to nie poradzi. Jeszcze zanim rozpoczęła się ta konferencja, mogliśmy wyłącznie zgadzać się na jej decyzje. A skoro możemy tylko przytakiwać, nie pozostaje nam nic więcej do dodania.

Mimo że negocjacje nie zostały zerwane, trudno jest je nazwać zwycięstwem. Tak właściwie, to byliśmy o krok od poniesienia sromotnej porażki. Ledwo uniknęliśmy zostania odrzuconymi przez Shiro-samę. Nie potrafię otrząsnąć się z tego odczucia.

"Zatem przygotujmy się na kolejne spotkanie, podczas którego omówimy szczegóły działania."

Podsumowując konferencję, Shiro-sama zaczęła podnosić się z krzesła.

"Chwila."

Hm? To Sophia-jou dodała coś na koniec.

"Ja jeszcze nie skończyłam."

Wygląda na to, że to posiedzenie potrwa jeszcze chwilę. Co więcej, zdaje się zmierzać w nieprzyjemnym kierunku.

(T/N: To już wiecie, czyja perspektywa jutro. Ech, minęła jakaś minuta w ich świecie? Dwie? Fabuła naprawdę nie posuwa się do przodu xD)