Rozdział 8: Polowanie Chwasta

Tłumaczenie: Asmodeusz Korekta: Asmodeusz

  (T/N: Chyba najdłuższy dotychczasowy rozdział, przynajmniej ze względu na ilość słów. No i do końca czwartego tomu pozostały jeszcze dwa rozdziały :D Miłego czytania!)

Loch Basry!

Miejsce wypełnione licznymi potworami, które mieściło się w pobliżu stolicy.

„Wolne miejsce w drużynie. Czy ktoś chce się przyłączyć? Mamy trzydziestu ludzi i obiecujemy szybkie polowanko.”

„Szukamy doświadczonego wojownika.”

„Sprzedaż ziół leczniczych. Taniej niż w sklepach! Mile widziane kupowanie w pęczkach!”

Chwast, który właśnie zbliżył się do Jaskini Basry, obserwował graczy formujących drużyny. Niektórzy dołączali do już istniejących , a inni tworzyli nowe. I wszyscy kręcili się w pobliżu wejścia do lochu.

W Jaskini Basry potwory nie tylko dawały mnóstwo doświadczenia, ale upuszczały porządne łupy. Dlatego też przy wejściu zawsze było od groma ludzi. Aczkolwiek nikt nie odważył się wejść w pojedynkę, co było zbyt niebezpieczne.

„Chcesz dołączyć do drużyny?”

Do stojącego w milczeniu Chwasta zbliżyło się kilku ludzi, którym towarzyszył wojownik z białymi piórami na kapeluszu. To on był tym, który zadał pytanie. Nie czekając na odpowiedź, kontynuował.

„Przepraszam, ale jaki jest twój poziom i profesja? Widzę, że masz miecz, więc musisz być jakimś rodzajem wojownika, a jedno z naszych miejsc jest wolne, więc może zechciałbyś do nas dołączyć?”

Chwast powoli obadał pierzastego typka. Nie tyle jego wygląd, ile wyposażenie.

‘Hełm Księcia, bronie i zbroja Przymierza Britten, przedmioty na 180 poziom i wyżej. Koszt: 800 złotych monet.’

„Nasza grupa składa się z 15 ludzi. Każdy jest na 170 poziomie i wyżej. Na imię mam Vintich i jesteśmy z Gildii Mavaros. No to jak, co powiesz na wspólne polowanie?”

Sam fakt, że należeli do Gildii Mavaros, oznaczałby pozytywną odpowiedź od każdego innego gracza. Chwast jednak powoli pokręcił głową.

„Wybacz, ale nie szukam grupy.”

„Huh?”

„Poradzę sobie sam.”

„…”

Chwast skierował się do jaskini, a za nim podążyły zdezorientowane spojrzenia.

Gracze polowali w Jaskini Basry od 120 aż do 300 poziomu. Loch miał cztery piętra, a każde kolejne miało silniejsze potwory niż poprzednie.

Jednak to nie siła potworów odstraszała samotnych graczy, ale ich niezwykle irytująca zdolność do kradzieży przedmiotów. Krótko mówiąc, jeśli tam zginiesz, obrabują cię. Czasami posuwały się tak daleko, że nawet podpieprzały założone przez ciebie wyposażenie.

W rezultacie, po śmierci gracz nie tylko straciłby doświadczenie, ale także 3-4 razy więcej przedmiotów niż zwykle. Dlatego polowanie w tym lochu wymagało pewnej determinacji. Jednakże Złodzieje Basry upuszczali dobre przedmioty, więc nigdy nie wracałeś z pustymi rękami.

‘Powiedział, że to na trzecim piętrze.’

Chwast ostrożnie przemknął przez pierwsze i drugie piętro, próbując nie mieszać się za bardzo do polowania innych grup.

‘Muszę być bardzo ostrożny, jeśli nie chcę stać się poduszką na igły po zbyt nagłym pojawieniu się.’

Kiedy Chwast zdecydował się na polowanie, pierwszą rzeczą, którą zrobił, było skontaktowanie się z Mapanem. Jednak ten musiał odmówić, ponieważ był zbyt zajęty. Z tego co Chwast wiedział, po sprzedaży przedmiotów na aukcji kupiec dość znacząco podniósł swój poziom i zarobił sporo pieniędzy, które wydał na zakup tytułu, i utworzył grupę handlową pod swoim imieniem.

Zamiast tego Mapan powiedział mu, gdzie będzie mógł znaleźć Hwaryeong. Właśnie wtedy Chwast postanowił przybyć do Jaskini Basry, by odwiedzić przyjaciółkę.

Chwast z łatwością znalazł Hwaryeong na trzecim piętrze lochu. Polowała z dużą grupą w samym centrum lochu. Wdzięcznie tańczącą i uderzającą potwory, tę dziewczynę ciężko było przegapić.

Chwast zaczekał do zakończenia walki i do niej podszedł.

„Hejka, Hwaryeong, dawno się nie widzieliśmy.”

„Och? Chwast? Co cię tu sprowadza?”

„Postawiłem zapolować, więc wpadłem tu na chwilę.”

Hwaryeong ciepło przywitała Chwasta, jako że właśnie zaczynała się nudzić. Jednak wtedy z głębi jaskini zbliżył się do nich gracz w niebieskiej szacie.

„Kim jest ten facet?” Zapytał Sollon po przyjrzeniu się Chwastowi od stóp do głów.

Sposób, w jaki to powiedział, sprawił, że cała małostkowa duszyczka Maga była wyraźnie widoczna na jego twarzy.

Ledwie powstrzymując swój gniew, Hwaryeong odparła.

„To mój przyjaciel. Nazywa się Chwast. Jest rzeźbiarzem.”

„Och! A więc to tak!”

Niezbyt zadowolony z tego wyjaśnienia, Sollon kontynuował rzucanie podejrzliwych spojrzeń.

„No to jesteście przyjaciółmi? A może nawet kochankami? I jak długo razem polujecie?”

„Zostaliśmy sobie przedstawieni przez wspólnego przyjaciela. I jeszcze razem nie polowaliśmy. Masz jakiś problem?”

Odpowiedź Hwaryeong nieco uspokoiła Sollona.

„Rozumiem! W takim razie nie ma problemu!”

I tak, jak gdyby okazywał swoją dobrą wolą, kontynuował.

„Chwaście, może dołączysz do naszej drużyny? Nie mam nic przeciwko twojej profesji, ale musi ci być ciężko polować w pojedynkę.”

„Tak, Chwaście. Dołącz do nas!” - Wykrzyknęła z podekscytowaniem Hwaryeong.

Tak właściwie Chwast nie zamierzał dołączać do żadnej grupy. Po prostu przyszedł tutaj się przywitać i zaprosić Hwaryeong, by ruszyła z nim na polowanie. Jednakże nie mógł sobie ot tak odejść po ujrzeniu gorliwego wyrazu na jej twarzy.

Po dołączeniu do drużyny i ukończeniu jednej walki, zdał sobie sprawę, że normalnie nie miał tu nic do roboty. Wiedząc, że Chwast jest Rzeźbiarzem, Sollon nie dał mu żadnej okazji na dołączenie do walki.

Zamiast tego Chwast miał mnóstwo czasu, by porozmawiać z Hwaryeong na różne tematy. Oczywiście pod stałym nadzorem ze strony przebywającego w pobliżu Sollona.

Po zrozumieniu sytuacji Chwast stwierdził otwarcie.

„Jesteś całkiem popularna, Hwaryeong.”

„Nie o to chodzi.” – rzekła Hwaryeong, udając, że nic się nie dzieje.

„Moją profesją jest Tancerka. Z tego powodu mam wysoką statystykę charyzmy. Do tego jest jeszcze statystyka ‘Aparycji’.”

„Charyzma i Aparycja?”

„Tak. Wraz ze wzrostem charyzmy zwiększa się piękno. Można powiedzieć, że pojawia się swego rodzaju ‘Urok’. Jaśniejsze oczy, lśniąca skóra.”

„A zatem ta statystyka ‘Aparycji’ to…”

„Cóż, to jest pierwsze, co przychodzi mi na myśl. Poprawiona postawa, słodsza twarz, bardziej eleganckie krągłości. Jednak dotyczy to tylko Tancerzy.”

Chwast przypomniał sobie, że on także zwiększył swoją statystykę Charyzmy, używając Pasa Deykrama.

‘Rozumiem, a więc to o to chodzi…’

To udowadniało, że profesja Tancerza nie jest taka prosta, jak zwykł myśleć. Poza podstawowymi statystykami, jedna musiała poprawiać coś nowego.

Teraz było jasne, dlaczego Sollon tak bardzo zadurzył się w Hwaryeong.

„A ponieważ jestem Tancerką, większość moich wysiłków poświęcam na zwiększanie statystyk Charyzmy i Aparycji.”

„W takim razie…”

„Dokładnie. Moja prawdziwa twarz jest nieco bardziej pospolita… To nie tak, że muszę ci to mówić, ale wciąż to zrobiłam, na wszelki wypadek.”

To było naturalne, że początkowy wygląd w grze stopniowo się zmieniał. Dostrzeżenie różnicy zazwyczaj wymagało bystrego oka. Jednakże z powodu swojej profesji, w przypadku Hwaryeong zmiany były o wiele bardziej znaczące.

Gdybyś zwracał więcej uwagi na kobietę, twierdząc, że jej wygląd nie zależy od oświetlenia, dostrzeżesz, że to nie jest prawda. Nawet najpiękniejsza kobieta, która woli nie stosować makijażu, będzie się starała zająć najkorzystniejszą pozycję w stosunku do oświetlenia.

Mężczyźni mieli słabość do pięknych kobiet.

To była norma!

Jednak istnieją wyjątki od każdej reguły. A Chwast był jednym z nich!

‘Kobieta oznacza pieniądze. Relacje z każdą kobietą kręcą się wokół pieniędzy. Jeśli je wydasz, w zamian otrzymasz miłość. Nie chcę takiego związku…’

Chwast miał pewne pokrętne spojrzenie na tę kwestię. W swojej głowie porównał piękne kobiety do hipopotamów żywiących się pieniędzmi.

Po dwunastu godzinach polowania Sollon rzekł.

„Ugh! Dzisiaj mieliśmy naprawdę ciężki dzień. No cóż, jutro znów się spotkajmy. Dzięki za ciężką pracę.”

Członkowie drużyny zaczęli się kolejno wylogowywać.

Z niecierpliwości Chwast zacieśnił chwyt na swoim mieczu! Czekał właśnie na ten moment.

‘No cóż, czas zacząć?’

Zaczął od wyciągnięcia osełki i zaostrzył swój miecz.

Shiiing-shiiing!


Naostrzyłeś miecz!
Siła ataku wzrosła o 14%

Jego umiejętność Ostrzenia Broni była na Śreniozaawansowanym 4 poziomie. Nie był w stanie użyć jej tak często jak, powiedzmy, umiejętności Naprawy. Poza tym, gdyby padał deszcz lub by nie polował, efekt ostrzenia szybko zniknie. Dlatego też używał jej tylko wtedy, gdy zaraz potem brał udział w walkach, kiedy to ostrzył bronie dla siebie i kumpli z drużyny.

‘Zrobione. Dalej…’

Chwast wyciągnął miękką ściereczkę i dokładnie wypolerował swoją zbroję, aż ta zaczęła lśnić.


Wypolerowałeś zbroję!
Obrona wzrosła o 16%
Szansa na unik wzrosła o 2%

Polerowanie Zbroi było bardzo podobne do ostrzenia. Nie było wielu sposobności, by używać jej przez długi czas, ale jej efekt był dobry.

Te dwie umiejętności, przynoszące sile drużyny znaczące korzyści, zazwyczaj były używane przez Kowali po przyjęciu ich do grupy. Jeśli byłeś Kowalem, ale z pewnych powodów nie zwiększałeś poziomów tych umiejętności, w większości przypadków nie zostaniesz przyjęty do drużyny.

‘A teraz jedzenie…’

Chwast zdecydował się na danie z krewetek, które nosiły romantyczne miano ‘Morskich Kwiatów’. Przeważnie owoce morza w grze były całkiem drogie, ale ku jego zaskoczeniu w Forcie Odin udało mu się kupić je taniej niż w Królestwie Rosenheim. I to nie tylko z powodu braku podatków, ale także ze względu na to, że fort ten był dogodnie usytuowany przy jednym z głównych szlaków handlowych.

Nic nie przebije owoców morza, jeśli chodzi o zwiększenie Witalności i Zdrowia. A krewetki okazały się najlepszymi wśród nich!

Aby jeszcze bardziej wzmocnić efekt dania, Chwast przygotował słodki sos na bazie syropu klonowego i sałatkę z ziemniaków, sałaty i beszamelu.

Chwast z wyprzedzeniem otworzył szeroko swoje usta.

Powoli zdarł skorupę; po przygotowaniu nabrała złotego odcienia i była łatwa do usunięcia. Na szpikulcu pozostało tylko miękkie białe mięso krewetki i było gotowe, by zostać połknięte przez Chwasta.

Jego wola zmagała się z pragnieniami.

Jego usta chciały już wziąć kęsa, ale dłonie nie chciały puścić. Zwłaszcza, że to nie była tylko prosta krewetka. Chwast zastosował swoje Rzeźbiarstwo, by wyeksponować jej piękno.

Po powolnym zanurzeniu krewetki w sosie syropowym, pod wpływem jej aromatu, Chwast ujrzał wokół tej krewetki blask boskich skrzydeł.

Nawet nadał temu daniu nazwę: ‘Anielska Krewetka z Niebios’!

Nie mógł wymyślić bardziej pasującej nazwy. Aromat doprowadzał do szaleństwa. Silny i pyszny. Nikt nie byłby w stanie znieść jej zewu.

Pychotka!

W oczekiwaniu Chwast powoli wystawił język i poruszył krewetkę w stronę swoich ust…

……

Kiedy wszyscy członkowie drużyny zaczęli się wylogowywać, Hwaryeong natychmiast podążyła za nimi. Jednak tylko po to, by pozbyć się Sollona. Po przeczekaniu dostatecznej ilości czasu, by Mag odszedł, zalogowała się z powrotem.

Jeśli chodzi o Zefira, kiedy rozpoznał Chwasta, w ogóle się nie wylogował. Po prostu odsunął się na bok i obserwował swojego dawnego wędkarskiego rywala.

Hwaryeong i Zefir uważnie obserwowali Chwasta, który był bliski pożarcia samotnej krewetki.

‘Jest tylko jedna, więc nie ma mowy, że poproszę go, by się podzielił…’

Jednakże Hwaryeong nie miała dość siły, by się powstrzymać, więc głośno przełknęła ślinę.

Ogłuszające przełknięcie w kluczowym momencie zniszczyło koncentrację Chwasta.

enter image description here

„Ech. Myślałem, że się wylogowałaś, Hwaryeong?”

„Taaak.” - Odparła powoli dziewczyna, gapiąc się celowo na krewetkę.

I wydała z siebie kolejny odgłos przełykania śliny.

Hwaryeong nie poprosiła, by się podzielił. Jednak gapiła się na krewetkę szeroko otwartymi oczyma z taką fascynacją, że słowa nie były tu potrzebne. Wyglądała, jakby pierwszy raz od wielu dni widziała jedzenie.

Płonące pragnienie! Głód! Łaknienie!

‘Nie chcę zastać pobity z powodu jedzenia!’

Z cichym westchnieniem Chwast oddał krewetkę. Nie miał wyboru.

„Jeśli chcesz, wtedy… to będzie… za jedną złotą monetę…”

„Z przyjemnością to zaakceptuję!”

Hwaryeong bez namysłu wgryzła się w krewetkę. Nawet nie zastanawiała się nad ostatnimi słowami Chwasta, próbując zminimalizować stratę w każdy możliwy sposób.

Omnomnom!

Krewetka natychmiast zniknęła w jej ustach.

Tak naprawdę Hwaryeong nie miała obsesji na punkcie jedzenia. Nawet w prawdziwym życiu pilnowała talii i często była na diecie.

Jednak aromat tej krewetki odpędził jej głos rozsądku. Miała wrażenie, że jeśli teraz jej nie zje, będzie tego żałowała przez resztę życia.

Można powiedzieć, że w tym momencie zachowywała się, jak gdyby była uzależniona. Wszystko dzięki ciągle wzrastającej umiejętności Kucharstwa Chwasta.

Po tryumfalnym dokończeniu krewetki, Hwaryeong wreszcie się uspokoiła. Ani trochę tego nie żałowała. Każdy kawałeczek krewetki dawał jej niebiańską przyjemność.

‘Teraz, jak sobie o tym pomyślę, Mapan wspomniał, że jeśli będziesz się trzymać Chwasta, cały czas będą ci się przydarzały dobre rzeczy! Poznałam smak takiego rarytasu! Pychota!’

W końcu rzuciła pełne żalu spojrzenie na ostałą głowę i ogon krewetki, których zazwyczaj nikt by nie zjadł. Jednak gdyby nie stojący w pobliżu Chwast i Zefir, pożarłaby je z rozkoszą.

……

‘Przepraszam, krewetko.’

Chwast z żalem wyciągnął kolejną krewetkę i zaczął ją przygotowywać od początku. Krewetki były drogie, więc nie można było ich jeść jako przekąski.

Dla Chwasta stanowiły one inwestycję.

Inwestycję w zdolności bojowe! Ponieważ efekty jedzenia dawały maksymalny możliwy przyrost many, zdrowia i kilku innych statystyk.

Właśnie dlatego nie żałował wydania pieniędzy na kupno 500 krewetek.


Dobrze się odżywiłeś!
+400 Zdrowia
+400 Many
+20 Witalności
+15 Sztuki

Nie ufaj tym, którzy twierdzą, że głód inspiruje artystów.

Tylko artysta z pełnym żołądkiem może skoncentrować się na swojej sztuce zamiast na głodzie. Właściwie to efekty jedzenia różniły się w zależności od profesji gracza. Gdyby Chwast był Kucharzem, wtedy zwiększyłaby się witalność i Kucharstwo, albo poprawił smak.

Chwast zaczął zbierać swoje graty. I oczywiście nie zapomniał o tym, by wziąć od Hwaryeong tego złocisza.

„Zamierzam kontynuować polowanie. Idziesz ze mną, Hwaryeong?”

„Tak, no pewnie!”

Szczerze mówiąc, Chwast nie brał pod uwagę innej odpowiedzi.

Jej zdolności Tancerki przydadzą się jako karta atutowa. Mimo że obrażenia od jej ataków nie były wysokie, jej ruchy były chyże, a potwory nie mogły jej nawet zadrasnąć. Poza tym, jeśli byłeś w jednej drużynie z Hwaryeong, twoje statystyki otrzymywały pewien wzrost, w przeciwieństwie do potworów.


Stworzyłeś drużynę!

Chwast otworzył menu dowodzenia i zaprosił Hwaryeong.

„Dzięki!” – zawołała Hwaryeong z podekscytowaniem i zaakceptowała zaproszenie.

Wtedy machnęła na Zefira.

„Dołączysz?”

Wędkarz radośnie kiwnął głową.

„Wchodzę w to, jeśli nie masz nic przeciwko!”

Chwast po prostu skinął głową i wysłał Zefirowi zaproszenie. Nie miał za bardzo nic przeciwko; było tam mnóstwo potworów, a więc i doświadczenia, a dodatkowa pomoc zawsze się przyda. Chociaż nie do końca rozumiał, dlaczego Zefir nie wylogował się tak, jak wszyscy inni.

„W takim razie zaczekaj chwilkę, Hwaryeong. Zrobię kolejne danie dla Zefira, a także wypoleruję i naostrzę wasze wyposażenie. No i je naprawię, jeśli zajdzie taka potrzeba.”

To była wspaniała sposobność do poprawy jego umiejętności Kowalstwa, Kucharstwa i Krawiectwa, nawet jeśli tylko o niewielką ilość.

„Łał! Czad!”

„Wzrosła obrona, a także atak wędki…”

Hwaryeong i Zefir rzucili Chwastowi zaskoczone spojrzenia. Nie spodziewali się, że jeden człowiek może opanować tak wiele różnych rzemiosł. A to był tylko niewielki krok, który oddzielał niewykwalifikowanego cwaniaczka od wszechmocnego gracza.

„Dzięki, Chwast! Teraz chodźmy znaleźć jakąś drużynę. Mamy trójkę ludzi i wiele grup z radością nas zaakceptuje, a przynajmniej tak mi się wydaje.” – powiedziała radośnie Hwaryeong, ale Chwast tylko pokręcił głową w odpowiedzi.

„Ledwie wystarczy tych potworów dla naszej trójki.”

„Huh? Co…”

„Czy ty na serio wierzysz, że możemy polować w Lochu Basry w tylko trzy osoby?” – zapytał oniemiały Zefir. Nie zdając sobie z tego sprawy, odgadł to poprawnie.

„Nasza trójka sobie poradzi. Chociaż mylę się. Mamy cztery osoby. Przyzwij Rycerza Śmierci!”

Z naszyjnika będącego na szyi Chwasta zaczął się wylewać dym, a chwile później wyłonił się z niego Rycerz Śmierci Van Hawk.

Minęło trochę czasu, odkąd ostatni raz został wezwany, więc się podekscytował.

„Wzywałeś, Mistrzu?”

„Tak.”

Ledwie jedno spojrzenie na swojego sługusa wypełniło Chwasta żalem. Rycerz Śmierci podkradał 20% jego doświadczenia. Minęło wiele czasu, odkąd Chwast pobił i podporządkował sobie Van Hawka.

Walczyli w wielu bitwach i Van Hawk zdołał znacząco podnieść swój poziom. Zwłaszcza w Prowincji Morata, gdzie Chwast postanowił, że im więcej wampirów zginie, tym lepiej będzie dla drużyny, więc nie powstrzymywał tego potwora.

A Van Hawk skorzystał z tego w pełni; w tym czasie dostawał nie tylko 20% doświadczenia Chwasta, ale pełne 100% za te, które zabił samodzielnie. Z tego powodu zdołał znacznie przewyższyć Chwasta i dobił do 290 poziomu.

‘Cholerny potworze! Nadszedł czas, byś to wszystko spłacił…’ – Chwast natychmiast zaczął narzekać.

Jednak Rycerz Śmierci też miał coś do powiedzenia. Mimo wszystko nie dostawał tego doświadczenia za opalanie się. Musiał zabić wiele potworów, cierpiąc przez szyderstwa ze strony paladynów i lania od jego mistrza.

Miał kilka spraw, o których chciał powiedzieć, ale na razie zdecydował się milczeć.

Historia Lochu Basry nie była dla graczy wiedzą powszechną. W przeszłości na ziemiach Basry zwykła mieszkać rodzina szlachciców. Stanowczo sprzeciwiała się integracji z Przymierzem Britten, więc zawarli układ z gildią złodziei i zaczęli przygotowywać powstanie. A kwatera główna tego powstania mieściła się tutaj, w Lochu Basry.

Po wysłaniu na przód Rycerza Śmierci, Chwast i jego drużyna zeszli na czwarte piętro.

„Nikogo tutaj nie ma…” – powiedział Zefir ledwo słyszalnym głosem.

I wcale się nie mylił; jako że Loch Basry cieszył się wśród graczy wielką popularnością, rzadko się zdarzało, że polowali na czwartym piętrze. Zamieszkujące je potwory były zbyt silne, z poziomami od 240 w górę.

Drżący ze strachu i ledwo poruszający stopami Zefir nie miał wyboru, jak tylko powoli podążyć za Chwastem w nadziei, że sprawy jakoś się ułożą.

‘Amen! Dlaczego w ogóle wróciłam!? A mogłam się teraz relaksować w domciu…’ – pomyślała Hwaryeong.

‘Jeśli tu zginiemy, stracimy wszystkie rzeczy… Chyba oszaleliśmy, przychodząc tutaj bez kapłana czy paladynów…’

Hwaryeong i Zefir ledwo mogli powstrzymać swój strach i złość. Zachowanie Chwast ich zmyliło.

Nawet gdy polowanie na trzecim piętrze już było wystarczająco trudne, on zaciągnął ich na czwarte!

Dlatego też podążali tuż za pewnie kroczącym Chwastem i Rycerzem Śmierci.

„Sprawdźmy jego torbę!”

„I wywróćmy na drugą stronę kieszenie!”

„I zwiększmy poziom! Potrzebujemy więcej mocy do nowej rewolty!”

Grupa potworów-złodziei wyskoczyła zza rogu. Byli wyposażeni w żelazne zbroje i nosili miecze. Nie szczędząc dalszych słów, Złodzieje Basry rozpoczęli atak.

„Potęga Ciemności!” – wrzasnął Van Hawk i rzucił się do walki.

Rycerze Śmierci byli całkiem biegli w czarnej magii. Zaklęcie, którego właśnie użył, znacząco zwiększało obrażenia broni i obronę zbroi.

„Śmiercionośne Ostrze!”

Van Hawk zgromadził mroczną energię w swoim ostrzu i skierował ją na nadchodzących złodziei. Jego broń znacznie pociemniała i kilka chwil później wypuściła tysiące najdoskonalszych nici ciemności, które uderzyły atakujących wrogów w klatkę piersiową.

Złodzieje upadli na posadzkę.

Zefir i Hwaryeong byli zdumieni.

‘Łooooo…’

‘Czy tak wyglądają potwory na 290 poziomie? Jak Chwast w ogóle kontroluje taką bestię?’

W tym momencie zdali sobie sprawę, że Chwast nie był kolejnym pospolitym graczem, i że naprawdę można polować z Lochu Basry z ledwie czwórką ludzi. Słowa Chwasta nie wyglądały już dłużej jak zwykłe przechwałki.

W międzyczasie sam Chwast był zaskoczony nie mniej niż jego przyjaciele.

‘Łoł, kiedy on się stał taki potężny?’

Chwast mógł sobie tylko przypomnieć, jak spuszczał Rycerzowi manto i poprawiał własne umiejętności. Był bardzo zaskoczony, widząc swojego sługę w innym świetle. Rycerz Śmierci zdołał pokonać czterech wrogów jednym uderzeniem. Mimo że częściowo wynikało to z jego mrocznej natury, która zwiększała obrażenia przeciwko wrogom, którzy nie byli nieumarli.

Szkarłatny Naszyjnik Życia… przedmiot, w którym na wieczność był uwięziony Rycerz Śmierci Van Hawk. Co więcej, w plecaku miał kolejny Czarny Naszyjnik z uwięzionym w środku Lordem Torido… Czy to naprawdę była nagroda? Czy może jakiś podstępny sposób dla NPC-ów na zwiększenie swojego poziomu, zanim wyrwą się na wolność…

Nagle Chwast zapomniał o wszystkim, rzucił się do przodu i opuścił rękojeść miecza na głowę Van Hawka, który uniósł swój miecz, by wykończyć pokonanych wrogów.

„Rozkazuję! Nie zabijaj ich. Tylko ich rozbrój, a my sami ich wykończymy.”

„Rozumiem, Mistrzu.” – Van Hawk ryknął nagle Chwastowi w twarz.

Z powodu znaczącego wzrostu poziomu Rycerz Śmierci mógł wyczuć swoją rosnącą moc i nie był już taki zadowolony z otrzymywania rozkazów od tego ‘niskopoziomowego ciecia’ Chwasta.

‘Ten przychlast mi się odszczekał. Nie dałem mu dostatecznej lekcji…’

Chwast zanotował sobie, by dać później Van Hawkowi nauczkę, ale na razie skierował się do walki.

„Rzeźbiące Ostrze!”

Nie mógł sobie siebie wyobrazić bez tej techniki! Z tym lśniącym na niebiesko ostrzem Chwast przemykał wśród wrogów, zadając wiele ciosów.

„Giń!”

„Kasa! Dawaj mi swoje pieniądze!”

Miecze jego przeciwników przechodziły niebezpiecznie blisko Chwasta. Dzięki unikom i parowaniu udało mu się nie zgarnąć żadnych ran. Chociaż z boku wyglądał tak, jakby odrzucił swoje życie.

‘No dalej… to jest zabawniejsze…’

Dreszczyk od bycia zupełnie otoczonym przez wrogów. Twoje serce bije szybciej i zaczynasz dostrzegać oddech i ruchy przeciwników. Upajające odczucie własnej mocy może wypełnić cię ogromem szczęścia i czujesz się tak, jakbyś mógł podbić świat. Taka gra nigdy nie stanie się nudna!

Chwast pomyślał o Geomchich.

W szkole Lee Hyun uczył się tylko podstawowych umiejętności, więc musiał sam się nauczyć sztuki miecza w grze. Jednakże ostatnio chodził do dojang, by uczyć się od samego mistrza miecza. Ahn Hyundo nie był zwyczajnym człowiekiem, więc jego lekcje także nie były zwyczajne.

„To jest Miecz.”

W rękach jego nauczyciela miecz rysował zgrabne i gładkie łuki. Ciężko było uwierzyć, że ktoś może tak sobie radzić z mieczem. To była sztuka prawdziwego mistrza, który tworzył kolejne arcydzieło.

‘To naprawdę jest Miecz.’ – pomyślał Lee Hyun, obserwując z zafascynowaniem.

Jednakże, jakby reagując na jego myśli, wzorzec zaczął się zmieniać. Teraz to był skradający się drapieżnik, albo orzeł opadający z nieba, albo… Następnie przed drapieżnikiem pojawił się Fort Odin.

‘Nie, nie Odin, ale coś solidnego, znamiennego…’

Coś grubszego i wyższego niż mury Fortu zablokowało drapieżnikowi drogę. Na jego drodze stanęła przeszkoda, a bestia rzuciła się bez chwili namysłu, rozerwała to na strzępy i ruszyła dalej.

‘Miecz… Jest trudniejszy do opanowania niż pistolet, ale robiąc to, stajesz się silniejszy. Śmierć i inne trudności nie będą cię już dłużej niepokoić. Stanę się wolny po opanowaniu miecza.’

Lee Hyun nauczył się wiele od Ahn Hyundo. Całkowicie zmienił swoje podejście do miecza, nauczył się prawidłowo oddychać, poruszać i dbać o swoją broń. Stał się silniejszy.

Mimo to jego życie nie było łatwe, zanim zaczął uczęszczać do dojang. Brak rodziców, długi i ciągła walka z łobuzami. Lee Hyun mógł gwałtownie zaatakować każdego w próbie ochrony cennych wspomnień o swoich rodzicach. I to wzmocniło jego ducha; nigdy nie wycofywał się z walki. Jednakże spoglądając na umiejętności swojego nauczyciela, Lee Hyun zdał sobie sprawę, że tylko sam Bóg wie, czy gdzieś tam istniał limit opanowania miecza.

Każdy potwór-złodziej był o wiele silniejszy niż Rycerze Śmierci w Lavias. W walce z rycerzami musiałeś tylko uważać na przód, ale teraz nie miał prawa przegapić niczego, co działo się po jego bokach lub z tyłu.

‘Łoo, walka staje się coraz zabawniejsza…’

Chwast uniknął długiego dźgnięcia z boku i rzucił się przed siebie.

„AAAAA!”

Jego dłonie latały wokół niego, parując ciosy i atakując jednocześnie.


Zadałeś cios krytyczny.
Zadałeś kolejny cios krytyczny.
Twój ciągły atak się powiódł. Czy chcesz zapisać serię ciosów?

Umiejętnie poruszając się od wroga do wroga, Chwast zadawał serie ciosów krytycznych. Jeśli w grze zadasz wyjątkowo udane serie ciosów, będziesz w stanie je zapisać, aby później wykorzystać je jako indywidualną technikę. Jednakże Chwast po prostu odrzucił wiadomość i popędził z powrotem do walki.

Dla Chwasta walka była czymś żywym, nieprzewidywalnym i nadzwyczajnym. Czasami musiałeś się zachowywać zgodnie z tym, co podpowiadały ci instynkty, a poprzez używanie ustalonych technik zwyczajnie się ograniczasz.

„Rzeźbiące Ostrze!”

Po zabiciu trzech potworów zanurkował w sam środek grupy potworów. Mając zaufanie do swoich umiejętności i wypolerowanej zbroi, gorliwie przelewał krew wrogów.

Chociaż nieco później, ale Hwaryeong i Zefir także dołączyli do walki.

„Taniec Uwodzenia!”

Wrogowie, którzy spoglądali na erotyczne i kuszące ruchy dziewczyny, zamarli w zakłopotaniu i zawstydzeniu. Ich policzki poczerwieniały, a oczy wypełniły się pożądaniem.

„Taka piękna dziewczyna.”

„Oooo! Dlaczego zmieniłem swój zawód z rycerza na złodzieja, gdybym tylko wciąż był…”

„Stopiła moje serce z kamienia!”

Przykuwając uwagę wrogów, wykrzyknęła.

„Nie zbliżać się! Nie jestem wami zainteresowana!”

„Eeeeech?!”

Jej słowa oszołomiły wrogów, a ona zaczęła tańczyć przed inną grupą. Oczywiście nie zapominając, by współpracować z partnerami.

„Ci nas nie zaatakują.”

„Przez jaki czas?” – natychmiast zapytał Zefir. Ich życia zależały od tej informacji.

„Około dwóch minut. Ich poziom jest zbyt wysoki; przez ten czas musisz zająć się resztą.”

„Zarzucenie!”

Zefir zamachnął się swoją wędką i dołączył do walki. Za każdym razem, gdy wyciągał swoją wędkę, zostawało powalonych kilku wrogów.

Chwast i Van Hawk powstrzymywali główne siły wroga. Hwaryeong poskramiała wrogów po lewej stronie, a Zefir walczył z tymi po prawej! W porównaniu do poprzednich walk, ich sytuacja była skomplikowana, więc musieli dać z siebie wszystko, by zachować życia.

Hwaryeong unieszkodliwiła kolejnych dwunastu przeciwników i wyczerpana padła na ziemię.

„Jestem wykończona… już nie mogę…”

Zużyła całą swoją manę i zupełnie wycieńczona siedziała na ziemi. Do tej pory Hwaryeong zawsze próbowała wybierać słabsze potwory, nie mieszając się za bardzo w walkę. Jednak tym razem musiała dać z siebie 100% i zdała sobie sprawę, że jej techniki tańca i statystyki nie zostały rozwinięte w dostatecznym stopniu. Nie była wystarczająco silna.

‘To jest trudne… Prawdopodobnie powinnam wcześniej walczyć z silniejszymi przeciwnikami?’ – pomyślała Hwaryeong, spodziewając się, że jakiś potwór w każdej chwili może zakończyć jej życie.

Jednak wtedy pojawił się tam Zefir, który przybył, by ochronić ją przed nacierającymi wrogami. Dzięki Wędkarstwu jego statystyki, szczególnie wytrwałość i witalność, były bardzo rozwinięte, więc lepiej poradził sobie z tą walką.

Zefir walczył z otaczającymi go potworami do granic swoich możliwości. Nie trafiał przeciwników jednego po drugim, ale wszystkich naraz! Umiejętności Wędkarza pozwoliły mu na zadanie obrażeń całej grupie wrogów jednocześnie.

Kiedy ich zdrowie opadło do około jednej trzeciej, umierali, jako że natychmiast byli wykańczali przez serie krytycznych ciosów od nagle pojawiającego się Chwasta. Wydawało się, że sytuacja uległa poprawie, kiedy wrogowie, obezwładnieni wcześniej przez Hwaryeong, zaczęli wracać do zmysłów.

Intensywna walka trwała bez pojedynczej chwili na odpoczynek.

„Rzeźbiące Ostrze!”

Chwast próbował poruszać się jak najszybciej, ale wciąż w momencie, gdy wykończył jednego przeciwnika, kolejny już go atakował. Musiał się pospieszyć; jeśli zatrzyma się chociaż na moment, potwory się zbliżą i zupełnie go otoczą, co oznaczałoby pewną śmierć.

Hwaryeong odzyskała nieco siły i pospiesznie wsparła Zefira. Tańczyła niczym motyl, dźgając obnażone boki wrogów swoimi sztyletami. Wydawało się, że walka nigdy się nie skończy. Jednakże kilka chwil później poważnie zaskoczona Hwaryeong zdała sobie sprawę, że nie został już nikt, z kim można by było walczyć.

Nie pamiętała, jak walczyła i kto zadał ostatni cios. W jej chaotycznych wspomnieniach walka wyglądała jak skrawek piekła. Była trudna, długa i wyjątkowo niebezpieczna… Nie mogła uwierzyć, że wygrali!

‘Fiu… To było ciężkie, ale… zabawne…’ – starła pot z czoła i się uśmiechnęła.

To była jedyna walka w jej wspomnieniach, gdzie dała z siebie 110%. Jej nastrój był wspaniały.

No cóż, gdyby nie pomoc Rycerza Śmierci, wszyscy byliby już skończeni. Jednak to wcale jej nie przeszkadzało, a ich wygrana była zasłużona.

„Chwast, zawsze walczysz w taki sposób?” – Hwaryeong zadała pytanie, które w niej narastało od początku walki.

„Tak.” – odpowiedział spokojnie Chwast. Już zaczął naprawiać uszkodzoną zbroję.

Jeśli zbroje lub bronie traciły nawet odrobinkę trwałości, pierwszą rzeczą, którą Chwast robił po walce, była ich naprawa.

„No ale to było takie niebezpieczne! I trudne! Nie obawiasz się walki z tymi wszystkimi potworami, których poziom jest wyższy niż twój?”

Hwaryeong była nieco przerażona. Nie mogła sobie wyobrazić, jak ktoś mógł być w stanie walczyć samotnie, gdy wokół niego byli sami wrogowie. Mimo że grali w grę z wirtualną rzeczywistością, strach był prawdziwy.

W trudnych sytuacjach zapach krwi i odczucie siły przeciwnika często oszałamiały graczy poprzez strach. Wtedy łatwo byli zabijani.

„Wiesz, Hwaryeong. W Lavias musiałem wspiąć się bardzo wysoko, a stamtąd wszystkie potwory wydawały się takie malutkie. Wyglądało to tak, jakbym mógł je pozgniatać palcem. To właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że są tylko jedzeniem. Jedzeniem, które czyni mnie silniejszym.”

Hwaryeong rzuciła kolejny ze swoich olśniewających uśmiechów.

„Poważnie. Z tobą, Chwast, nie ma czasu na nudę.”

Jednakże nie wszyscy świętowali koniec walki. Zefir ze strachem spoglądał na Rycerza Śmierci.

„Zefir?!”

„Hwa… Hwa… Hwaryeong.” – Niepokój sprawił, że zaczął się jąkać.

„Co się stało?”

„Spójrz na tego Rycerza Śmierci…”

„Huh? Rycerza Śmierci?”

Spojrzała na Van Hawka i zauważyła, że ten przygotowywał kolejną ze swoich technik. Hwaryeong była nieświadoma tego, co się działo, więc się zaciekawiła.

Nie zdawała sobie sprawy z tego, co Zefir sobie uświadomił dawno temu. Przez całkiem długi czas łowił ryby razem z Chwastem, więc miał jakieś pojęcie odnośnie do tego, co się wkrótce wydarzy. Myślisz, że po wędkowaniu Chwast siadał w cieniu, by się zrelaksować? Wcale!

Kończąc naprawianie zbroi, Chwast użył kilku bandaży i stanął na nogi.

„Hmmm…” – rzekł: „Teraz zrobi się nieco niebezpiecznie. Nie przejmujcie się za bardzo, ale pomyślcie, że tym razem możemy mieć parę bliskich spotkań z wrogiem.”

„…”

„Wiecie, nie jestem w najlepszej formie. Nie walczyłem od długiego czasu. Szczerze mówiąc, nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio moje zdrowie spadło poniżej 15%. Nawet w Odin walczyłem głównie przeciwko słabym przeciwnikom.”

„…”

„Zobaczmy. Po tej walce moja Wytrzymałość odrobinę wzrosła. To dlatego, że rypnąłem się w obliczeniach i walka nie była tak ciężka, jak się spodziewałem. Następnym razem powinienem celować w zmniejszenie mojego zdrowia do 3%. Zdradzę wam sekret: kiedy wasze zdrowie spada do bardzo niskiego poziomu, wasza statystyka Wytrzymałości znacząco się zwiększa. Dlatego też w następnych walkach powinniście spróbować stracić tyle zdrowia, ile tylko zdołacie. Zaufajcie mi, to się bardzo opłaci. Na przykład w chwilach, gdy wrogowie mnie trafiają, czuję się tak, jakby mnie łaskotali.”

Zefir i Hwaryeong oniemieli z zaskoczenia.

‘To jest coś! A więc ciosy Złodziei Basry są dla niego jak ‘łaskotki’?’

‘Jak? Mimo że ma Średniozaawansowaną umiejętność Kowalstwa, nie może być…’

‘Moja zbroja wcale nie jest gorsza, ale każdy cios potworów boli jak diabli!’

‘Cholerny masochista!’

Jednak jego następne słowa wstrząsnęły nimi jeszcze bardziej.

„Cóż, teraz, kiedy zwiad i rozgrzewka zostały ukończone, czas na prawdziwą walkę.”

Zwiady? Dla Zefira i Hwaryeong poprzednia walka była piekłem na ziemi!

enter image description here

Widząc ich wykrzywione zgrozą twarze, zapytał z powątpiewaniem.

„No to… Akceptujecie mnie jako lidera drużyny? Jeśli tak, wtedy polowanie trwa dalej.”

Pospiesznie kiwnęli głowami. Akceptując zaproszenie Chwasta, automatycznie wyznaczyli go jako lidera drużyny. A także był najsilniejszy z ich trójki.

Chociaż wędkarstwo Zefira i tańce Hwaryeong pozwalały im a znaczące podniesienie ich statystyk, wciąż byli równie daleko od Chwasta, jak i od księżyca.

‘Ma pięć rzemieślniczych umiejętności na poziomie Średniozaawasowanym…’

‘Jest bestią. Maszyną… robiąc te wszystkie rzeczy…’

Był tak osobliwy, że Hwaryeong i Zefir mogli się zgodzić.

Nie mówiąc już o jego rzemieślniczej profesji, która miała bitewne techniki, a jego statystyki także były absurdalnie wysokie! Patrząc na Chwasta, mogli poczuć swoją niższość, nawet jeśli w porównaniu do innych graczy byli całkiem normalni.

‘A więc istnieją tacy ludzie jak Chwast…’

‘Nie jesteśmy tacy bezużyteczni!’ – pomyśleli.

Przeważnie pozycja lidera drużyny była zabierana przez rycerza lub wojownika, ze względu na posiadanie przez nich wysokich statystyk Charyzmy i Przywództwa. Ponieważ jeśli lider miał te dwie statystyki na wysokim poziomie, członkowie drużyny byli mniej podatni na panikę i otrzymywali zwiększone doświadczenie. No i potwory stawiające czoła takim graczom nie mogli w pełni wykorzystać swoich umiejętności.

„Aaaaaaaa!”

„Taniec Śmierci! Taniec Uwodzenia!”

„Wędkarski Zwód!”

„No dawaj! Uderz mnie! Zwiększ moją wytrzymałość!”

Polowanie się rozpoczęło.

Niekończące się walki na śmierć i życie przeciwko Złodziejom Basry. Gdy tylko jedna grupa potworów została wykończona, kierowali się ku kolejnej. Mieli czas jedynie na szybkie naprawy i powierzchowne uzdrawianie.

„Waaaaaaa!”

W przeszłości Zefir nie uwierzyłby, gdyby ktoś mu powiedział, że nie będzie zbierał łupów po pokonanych wrogach. Jednak teraz się to zdarzyło, ponieważ z powodu nieustających fal ataków wroga nie mieli czasu, by to zrobić.

Walczyli w taki sposób przez prawie szesnaście godzin, kiedy Zefir w końcu został ranny. Złodziej dźgnął go mieczem w brzuch. Śmiertelna rana.

Hwaryeong rzuciła Chwastowi nienawistne spojrzenie.

„Przesadziłeś! Jesteśmy ludźmi, a kiedy się zmęczymy, musimy odpocząć!”

Wtedy Hwaryeong zerknęła na Zefira z odrobiną zazdrości.

‘Umiera… przynajmniej sobie trochę odpocznie… Jestem ciekawa, kiedy się uwolnię od tego diabła?!’

To był pierwszy raz, kiedy zazdrościła umierającemu graczowi.

Zefir rzekł z zadowolonym uśmiechem.

„Nic mi nie jest, Hwaryeong, Chwaście, nie martwcie się o mnie. Hahahahaha!”

Z radości zaśmiał się aż do łez. Jednakże wyraz twarzy Chwasta nie zmienił się nawet odrobinę.

‘A co jeśli…? Nie, nie może być. Nie jest Kapłanem i nie będzie w stanie mnie uratować…’ – Zefir przeraził się na moment, patrząc radośnie na krew wypływającą z jego brzucha.

Jego zdrowie szybko spadało i już sięgnęło 23%. Sytuacja nie była krytyczna, ale bez natychmiastowej pomocy Kapłana taka sytuacja zakończy się jego śmiercią.

Jednak wtedy Chwast pogrzebał w swojej torbie i zaczął wyciągać bandaże, jeden po drugim.

enter image description here

„Zaraz cię naprawię.”

„Ahahah! Bandażami? Nie żartuj tak sobie…”

„Bandażowanie!” – Chwast krzyczał raz za razem, szybko używając wielu bandaży.


Krwawienie ustało.
Rana została zamknięta.
Zdrowie wzrosło do 26%
Zdrowie wzrosło do 29%

„Łał!” – Oczy Zefira były okrągłe ze zdumienia.

Rzucił Chwastowi przerażone spojrzenie.

„Ermm.. Chwast, jaki poziom ma twoje Bandażowanie?”

„Średniozaawansowany 9 poziom.”

Tylko krok od poziomu Zaawansowanego!

Podczas swojego polowania w Prowincji Morata Chwast musiał używać mnóstwa bandaży i dlatego poziom jego umiejętności stał się tak zaskakująco wysoki. Zazwyczaj drużyny miały co najmniej jednego Kapłana, więc gracze w ogóle nie używali umiejętności Bandażowania, a większość z nich, nawet na wysokich poziomach, miała tę umiejętność na poziomie Początkującym.

„Średniozaawansowany 9 poziom Bandażowania…”

Zefir z żalu uderzył pięścią w ziemię. Cholerny Chwast, prawdziwy sadysta i diabeł! Teraz będzie musiał polować na potwory przez wieczność!

Walka trwała…

Chwast zarzynał jednego potwora za drugim i myślał, że to właściwie nie było takie trudne. W porównaniu do tego, czego doświadczył w Prowincji Morata, Loch Basry wyglądał dla niego jak przedszkole. Nawet w Lavias Rycerze Śmierci byli dla niego dużo bardziej niebezpieczni!

Przynajmniej używali długich mieczy i czarnej magii. Złodzieje Basry natomiast korzystali z krótkich mieczy i chociaż atakowali w wielkich liczbach, byli o wiele mniej niebezpiecznymi przeciwnikami.

Tym razem nie miał Alverona z jego uzdrawiającą magią, ale od tego czasu jego zdrowie znacząco wzrosło z powodu poprawienia statystyki i dzięki Wędkarstwu. Prawie podwoił jego ilość, 14000.

Do tego, dzięki umiejętności Kowalstwa, Chwast był w stanie naostrzyć i wypolerować wyposażenie, jeszcze bardziej zwiększając swoją przeżywalność.

Profesja Legendarnego Rzeźbiarza Księżycowej Poświaty!

Tylko z jej powodu Chwast został zmuszony do tak znaczącego poprawienia swojej umiejętności Rękodzieła, co pozwoliło mu podnieść inne umiejętności do Średniozaawansowanego poziomu w ciągu kilku miesięcy. A te uczyniły go jeszcze silniejszym niż w przypadku, gdyby wciąż polował aż dotąd i osiągnął 280 poziom.

Aby stać się silniejszym i stawiać czoła cięższym bitwom. Chwast cieszył się walką z silnymi przeciwnikami; właśnie dlatego poszedł na czwarte piętro Lochu Basry. A nawet wcześniej walczył z Rycerzami Śmierci, kiedy był zaledwie na 110 poziomie.

Z pewnością było to trudne i wiele razy zginął, ale zyskując nieco mocy i doświadczenia, wygrywał jedną walkę za drugą, a tu go uszczęśliwiało.

Pokonując kolejną grupę potworów, Chwast nagle zdał sobie sprawę, że jego torba była pełna.

„Cholera…”

Hwaryeong i Zefir w ogóle nie byli w tego powodu smutni!

„Nic się nie poradzi…” – ciągnął Chwast.

Hwaryeong i Zefir zaczęli przytakiwać z podekscytowaniem.

‘Czas to zakończyć. To było ciężkie polowanie.’

‘Cholera, to było przerażające.’

Byli pewni, że Złodzieje Basry będą ich nawiedzać w koszmarach przez resztę życia.

Jednak wtedy słowa Chwasta raz jeszcze nimi wstrząsnęły.

„Nic na to nie poradzę. Musimy sobie zrobić krótką wycieczkę do wioski, by sprzedać graty, a wtedy znów tutaj wrócimy. Złodzieje Basry, czekajcie na nas. Szybko, do roboty.”

‘Choleraaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!’