Rozdział 12: Dźwięk morza

Tłumaczenie: Sner

Wyniki testów były okropne.

Na razie pozwólcie powiedzieć, że dostanie się do pierwszej dwudziestki, nie było tak łatwe, jak myślałem.

Jednak udało mi się zająć dwudzieste siódme miejsce.

Nawet nauczyciele byli zaskoczeni nagłym polepszeniem się moich wyników.

To okres, kiedy musimy myśleć o naszej przyszłej karierze, więc ludzie z klasy zaczęli odczuwać niewielką presję z powodu nagłej poprawy moich ocen.

No cóż, kiedy uświadomiłem sobie, że zająłem dwudzieste siódme miejsce, zamiast dostać się do najlepszej dwudziestki, nieźle mnie to zszokowało.

Pomyślałem, że Roll się na mnie wkurzy.

Jednak się nie zezłościła, zamiast tego pogratulowała mi.

Wygląda na to, że uważa, moje dostanie się do najlepszej dwudziestki, za nieco zbyt ekstremalne.

To sprawia, że bardziej chcę się tam dostać, tylko wbrew Roll, ale prawdę powiedziawszy, to było nieco trudne.

Nawiasem mówiąc, ona zajęła trzecie miejsce. Jak można się było po niej spodziewać.

W każdym razie minęło półtora miesiąca, odkąd dołączyłem do Anonymous.

Obecnie trwają letnie wakacje.

Większość moich ostatnich aktywności to trening.

Moje umiejętności posługiwania się wyrzutnia drutu stają się coraz lepsze, ale daleko mi do Roll.

Istnieje różnica w naszych zdolnościach. Skoro może użyć rotacji, może niemalże swobodnie się nią posługiwać.

Było to nieco nie fair, ale cóż, to przywilej jej umiejętności.

Tym, co teraz robimy, jest wakacyjna praca domowa.

W klimatyzowanym pokoju Roll wszystkim, co było słychać, był szeleszczący odgłos długopisów poruszających się po papierze.

Jednakże mój niespodziewanie się zatrzymał.

Roll to zauważyła i spojrzała na mnie. Oczywiście nasze oczy się spotkały.

– Hę, kolejny problem, którego nie możesz rozwiązać? Który?

Siedziała po drugiej stronie stołu, ale teraz przysunęła się do mnie.

Jej przyjemny zapach połaskotał moje nozdrza.

– Ten…

– Ach, ten. Proszę, możesz robić to tak, a potem…

Roll w łatwy do zrozumienia sposób wyjaśniła mi problem, którego nie mogłem rozwiązać.

Mój wzrok przesunął się z jej palców na jej rękę, potem, zanim się spostrzegłem, patrzyłem na jej profil.

Jej śnieżno biała skóra była nieco spalona przez słońce, przez co wyglądała na ciemniejszą.

W czasie tych wakacji wypełnionych treningiem niezależnie od użytego kremu z filtrem przeciwsłonecznym i tak twoja skóra się opali.

Przeniosłem wzrok na moje ramię.

Ja też jestem dość opalony.

A skoro moje mięśnie zaczynają się pokazywać, zmieniłem się w całkiem przystojnego młodzieńca, co nie?

Kiedy o tym myślałem, spostrzegłem dłoń Roll, która raczej mocno uszczypnęła mnie w ramię.

– Au! Hej, to boli!

– W ogóle nie słuchałeś, prawda?

Cholera, w ogóle nie słuchałem.

– Zo… zostałem przez ciebie oczarowany…

Wymamrotałem wymówkę, która po części była prawdą.

Przede wszystkim wina leży w trudności wakacyjnej pracy domowej.

– Przestań mówić takie rzeczy. Wyjaśnię to jeszcze raz, więc lepiej uważaj, dobrze? Za wszelką cenę musimy to dziś skończyć. Jutro udajemy się na misję.

Roll westchnęła i powiedziała mi.

– Przy… przyjąłem.

Siedzieliśmy nad naszą pracą domową do trzeciej nad ranem i udało nam się skończyć połowę z niej.



Światło słoneczne padało na nas, a wiejąca od strony morza bryza była przyjemna.

Na horyzoncie płynęła łódka, w porcie stały kutry rybackie, a wokół nas kwiliły mewy.

– Gorąco!

Powiedziała Roll, gdy szła wzdłuż wybrzeża, czując się odprężoną.

Miała na sobie dżinsowe szorty i koszulkę odsłaniającą jej ramiona.

Słomiany kapelusz dobrze na niej wyglądał.

Znajdowaliśmy się w Dealbell, mieście nad morzem.

Roll prowadziła przez prawie trzy i pół godziny, byśmy się tu dostali z naszego miasta.

Skoro to letnie wakacje, to spodziewałem się, że droga będzie bardziej zatłoczona, ale dotarliśmy niespodziewanie wcześniej i teraz mamy zbyt wiele wolnego czasu.

Zatem zapytacie, dlaczego przede wszystkim tu przyjechaliśmy?

Ujmując to jednym słowem, to randka.

To tylko moje pobożne życzenie. W rzeczywistości przyjechaliśmy do tego miasta na misję.

Łatwą. W kwestii stopnia trudności, to misja rangi D.

Wszystko, co musimy zrobić, to zabrać z miejscowego oddziału pewną „paczkę” i przetransportować ją do kwatery głównej.

Dzisiaj o dwudziestej pierwszej zostanie ona przeniesiona do określonego miejsca.

Siatka Samoobrony została już rozwiązana, więc transport powinien być bezpieczny.

Dlatego też stopień trudności tej misji jest tak niski.

W każdym razie wszystko, co mamy zrobić, to wziąć paczkę i wrócić do domu, ale jest dopiero trzynasta.

Nie jadłem nawet lunchu.

Planowaliśmy zjeść go w samochodzie, ale skoro mamy sporo czasu, to szliśmy wybrzeżem, by poszukać miejsca do zjedzenia na zewnątrz.

Swoją drogą, mówiąc lunch, odnoszę się do kanapek, które Roll na dzisiaj przygotowała.

Kosz, który niosłem jedną ręką, był raczej ciężki.

Tylko jak wiele ich zrobiłaś, Roll?

Pomyślałem o tym dokładnie w chwili, gdy dotarliśmy do naszego celu niedaleko latarni morskiej.

Stała ona na falochronie.

Krajobraz tam był wspaniały, tak jak się spodziewałem.

Bezchmurne niebo, południowy wiatr.

Jednak jest cholernie gorąco…

Szczerze to wolę lunch w samochodzie, który ma klimatyzację.

Przez ten upał tracę nawet apatyt.

Roll usiadła na falochronie i wyciągnęła nogi w stronę morza.

Usiadłem koło niej, a latarnia użyczała nam swojego cieniu.

– Zjedzmy teraz.

– Ta.

Otworzyliśmy koszyk i zaczęliśmy jeść kanapki.

Jak zawsze były smaczne.

Jeśli miałbym zmusić się do powiedzenia czegoś, to jak na mój gust są zbyt zdrowe.

– Wiatr jest naprawdę przyjemny… ZIEW sprawia, że chce mi się spać…

Po tym, jak zjedliśmy wszystkie kanapki, Roll powiedziała to i przeciągnęła się.

– Naprawdę? Nawet w tym gorącu?

– Chciałabym, żebyś poczuł to, co ja po tak długim prowadzeniu samochodu…

Dotknęła palcem czoła, gdy to powiedziała.

Jak się nad tym zastanowić, to po drodze spałem na miejscu pasażera.

Jest mi żal, tak jakoś.

Z powodu mojej pracy domowej prawie zarwaliśmy wczorajszą noc.

Spojrzałem w bok i ujrzałem Roll desperacko walczącą z sennością, gdy wielokrotnie drzemała.

– Chcesz wrócić do samochodu i się przespać? Mamy czas.

– Hm… Zatem tak zróbmy.

Powiedziała, ale była raczej niechętna do wstania, wiec wyciągnąłem rękę.

– Nic się na to nie poradzi. Zaniosę cię z powrotem.

– Jest dobrze. Mogę iść sama.

Z powodu senności Roll ma niskie ciśnienie.

Prawie na siłę zmusiłem ją do wstania i już miałem ją nieść na plecach.

Jednakże zbyt późno zdałem sobie sprawę, że ospała osoba jest nieoczekiwanie cięższa niż zwykle, więc straciłem równowagę i wraz z Roll upadłem na falochron.

Dało się słyszeć dźwięk chlupnięcia, któremu towarzyszył odgłos fal.



– No naprawdę, co ty wyprawiasz?

– Naprawdę przepraszam.

– Haa, moje włosy całe się kleją.

– Przepraszam, naprawdę.

– Wszystko w porządku.

Na wszelki wypadek zabraliśmy ubrania na zmianę, więc się przepraliśmy i siedzieliśmy teraz w samochodzie, chłodząc się.

Klimatyzacja była nico zbyt efektowna, bo przeszły mnie niewielkie dreszcze.

– Teraz będę spać do siódmej. Ty też powinieneś się przespać, Shion.

– Mogę po prostu to zrobić.

W razie czego ustawiłem budzik w telefonie na dziewiętnastą.

Jestem tak wdzięczny, że dzisiejsza misja jest spokojna.

Spojrzałem na Roll, nie była wcale spięta…

Wygląda na to, że to naprawdę łatwa misja.

Prywatny samochód Anonymous nr 162. Model Sadinta.

Skoro skończyliśmy, używając tego samochodu, który ma przestronne wnętrze, to paczka też jest dość duża.

Ciekawe co w niej jest?

Stopień trudność misji nie oddaje ważności paczki, to być może będziemy transportować coś okropnego.

Nie powiedzieli nam nic o jej zawartości, pewnie i tak się tego nie dowiemy…

Może Roll wie.

Spojrzałem na nią. Spała na boku, odwrócona plecami do mnie. Słuchałem jej cichego oddechu.

Do połowy była przykryta kocem.

Szybko zasnęła.

Przez to, że zaparkowaliśmy na parkingu przy plaży, słychać było dochodzące z wybrzeża radosne głosy.

Słuchając ich, ja również powoli zaczynałem odpływać i zanim się spostrzegłem, film mi się urwał.