Rozdział 33: Pojawienie się Boss'a: Strażnik Porządku

Tłumaczenie: kicaj Korekta: kicaj

W umyśle Nie Yan'a rozległ się alarm. Dobrze rozumiał, co oznaczało to ogłoszenie: obecnie był on w zapieczętowanym regionie. W jaki sposób gra pozwoliłaby mu tak łatwo zdobyć Rozdział Odwagi?

Rozsądnie było założyć, że rozdział będzie miał strażnika, który będzie go chronił, a w tym wypadku był to boss znany jako Strażnik Porządku. Jednak do tej pory, dlaczego jeszcze się nie pojawił?

W przeszłości, Nie Yan tylko przeglądał wideo dotyczące tego rozdziału. W jego głowie pozostało jednak jedno: imponująca postać Strażnika Porządku.

Gdy Nie Yan pomyślał o tym, ziemia pod jego stopami zaczęła gwałtownie drżeć i pęknąć. Wyglądało to tak, jakby coś poniżej próbowało się przebić. Nie Yan zerknął na ścieżkę, którą tu przybył, ale została ona zasypana przez spadające głazy.

Cholera... Jak najszybciej muszę stąd uciekać! Rozejrzał się, ale nigdzie nie było ani jednego wyjścia. Nie mając żadnych innych opcji, ruszył w kierunku góry.

Znalazł zbocze, które nie wydawało się zbyt strome i zaczął zwinnie wspinać się w górę.

Wiele drzew rosło na tym zboczu, dając mu mnóstwo pomocnych uchwytów.

Wspinając się, Nie Yan nagle przypomniał sobie coś: Racja, Pierścień Tkacza Jedwabiu! Do tej pory nie miał okazji by poddać go ocenie. Jednak teraz, dzięki Nadzmysłowej Wnikliwości, ocenienie tego byłoby bardzo proste. Wyjął pierścień z plecaka i ocenił go.

Pierścień Tkacza Jedwabiu (Klasa Brązowa): Unikalny Dodatek
Wymagania: Poziom 0
Właściwości: Uwolnij nić jedwabiu, która może przylgnąć do pewnych powierzchni. Nić może rozciągnąć się do pięciu metrów długości i ma wytrzymałość dwustu funtów (~90 kg). (Czas odnowienia: 20 sekund)
Waga: 0,05 lb (0,022 kg)
Ograniczenia użytkownika: Może być założony przez każdą frakcję.

Po wyposażeniu się w Pierścień Tkacza Jedwabiu, chciał również ocenić Wyrok Zabójcy. W tej samej chwili jednak z doliny wystrzelił potężny podmuch ciepła, a ziemia rozbiła się na niezliczone kawałki. Podobnie jak erupcja wulkanu, niezliczone głazy i skalne fragmenty zostały wysłane w powietrze. Wiele drzew w dolinie zostało wyrwanych i rozsianych po całym obszarze, podczas gdy inne spontanicznie spalały się - scena kompletnej i absolutnej destrukcji.

W samym środku doliny ukazał się przerażający krater lawy, który pochłonął wszystko, co znajdowało się w jego zasięgu.

Uśpiony gigant, przebudził się ze snu i wynurzył się z głębi ziemi. To był sługa Boży i posiadał moc egzekwowania boskiego osądu.

Nie mam zbyt wiele czasu... Gwałtowność tego wszystkiego powstrzymała Nie Yan'a przed oceną sztyletu, ponieważ musiał skupić swą uwagę na zboczu góry. Wybuch ciepła zaskoczył go, a on niemal się osunął i spadł z powrotem do doliny poniżej.

Nie Yan, stojąc na szczycie jednego z wielu drzew rosnących poziomo na zboczu, spojrzał w górę, szukając następnego uchwytu. Po dostrzeżeniu jednego, około dwa metry dalej, skoczył wysoko w powietrze i chwycił wystającą skałę, po czym wspiął się na nią. Dzięki temu zrobił kolejny krok w zdobyciu góry.

Tymczasem, w dolinie wynurzyła się gigantyczna głowa z pęknięć w ziemi, a za nią ogromne ramiona, tors i nogi.

Od stóp do głów gigant miał około sześćdziesiąt metrów wysokości. Z jego pleców wyrosły dwa skrzydła pokryte smukłymi czarnymi piórami. W jego dłoni znajdowało się kryształowe berło o długości trzydziestu metrów. Kiedy wynurzyło się z ziemi, całe jego ciało zapłonęło płomienną, czerwoną aurą, powodując, że w środku doliny wzniecił się wicher piekielnego gorąca.

Dzięki Nadzmysłowej Wnikliwości Nie Yan mógł zobaczyć statystyki giganta.

Strażnik Porządku (Inteligencja Niskiego Poziomu): Poziom 100
Zdrowie: 200 000/200 000

Gigant przemówił głosem, który sięgał daleko w dolinę. Chociaż to, co mówił brzmiało jak bełkot, w rzeczywistości było językiem smoków. Jego słowa z grubsza tłumaczą się: "Światło i ciemność zmieniają się w cyklach. Jestem obrońcą Bożej woli i strzegę Jego Porządku. Jeśli jest tu grzeszna osoba, która pragnie ukraść rozdział z Księgi Porządku, wtedy otrzyma boski osąd!"

Legendy mówią, że Strażnicy zostali zrodzeni z połączenia giganta i smoka. Widziane jako dziwadła natury, zostali wygnani do głębokiej dziczy, gdzie ostatecznie otrzymali chrzest Boży. Zostało im powierzone zadanie od Boga, ochrona rozdziałów porozrzucanych po całym świecie.

Spojrzenie Strażnika przemknęło przez otoczenie, wreszcie spoczęło na postaci, która prawie wspięła się na szczyt góry. Pojedynczym uderzeniem potężnych skrzydeł olbrzymie ciało giganta szybko wzbiło się w powietrze.

Gigant ryknął: "Nawałnica Czarnych Płomieni!"

Jakby, odpowiadając na wezwanie olbrzyma, z powietrza uformowała się czarna chmura ognia i zaczęła gwałtownie zlewać się w kulę. Następnie kula czarnego płomienia wystrzeliła w kierunku Nie Yan'a. [Boom!] Nawałnica Czarnych Płomieni eksplodowała na zboczu góry, rozpraszając czarne kule ognia w każdym kierunku i rozpalając cały obszar.

Niedaleko od Wzgórz Levina, w małym leśnym miasteczku o nazwie Link, ziemia gwałtownie się trzęsła i drżała. Gracze, którzy zgromadzili się w miasteczku, byli przerażeni i zaniepokojeni nagłym zamieszaniem.

"Co się dzieje!?"

"Spójrz tam, tam gdzie są góry!"

Cały szczyt góry został pochłonięty przez chmurę czarnego płomienia. Wewnątrz tych czarnych płomieni wyłoniła się ogromna sylwetka postaci unoszącej się w powietrzu. Było tak, jakby apostoł zniszczenia przybył z samych bram piekieł.

Wkrótce ostrzeżenie o katastrofie zostało wyemitowane w Link.

[Ostrzeżenie: Smok pojawił się na południe od Link. Radzimy wszystkim pobliskim graczom, aby natychmiast opuścili okolicę!]

Po kilku krótkich chwilach, błysk jasnego światła wyłonił się z punktu transferowego w Link. Grupa w pełni uzbrojonych żołnierzy NPC w jasnych srebrnych zbrojach przybyła do miasta. Na klatce piersiowej każdego z tych żołnierzy znajdował się medal z wyrytymi insygniami Świętych Krzyżowców. Żołnierze szybko zgromadzili się na placu publicznym, a ich liczba sięgała kilkuset.

W Imperium Wirydianowym istniały dwie elitarne armie, które uznawano za najpotężniejsze siły bojowe imperium. Pierwsza należała do Kościoła Cesarskiego i była znana jako Święci Krzyżowce. Armia ta składała się z ponad pięciuset tysięcy żołnierzy, a ich głównodowodzącym był Święty Mag, Jebiah Wielki. Mieli za zadanie chronić całe imperium. Druga armia to Legion Strażników Świątyni Światła, zwany również Strażą Świątyni. Licząca znaczniej mniej, około pięćdziesięciu tysięcy. W przeciwieństwie do Świętych Krzyżowców, ich jedynym obowiązkiem było strzec Świątyni Światła i podtrzymywać religię całego imperium.

Tych kilkuset żołnierzy, którzy przybyli, by strzec miasta, należało do Świętych Krzyżowców.

"Nic dziwnego, to był potwór ze smoczej rasy!"

Gracze energicznie rozmawiali między sobą, patrząc na Strażnika Porządku, który unosił się na niebie.

Smocza rasa: istnienie zarówno potężne, jak i odległe dla ludzkości. Podczas Mrocznej Ery (-2678-230), smoki rządziły i ustanowiły potężne imperium na kontynencie, które zniewoliło wszystkie inne rasy. W końcu ich rządy zostały obalone przez połączony sojusz gigantów, ludzi, krasnoludów, elfów i zwierzoludzi. Aby zapobiec w przyszłości odwetowi ze strony smoków, sojusz uchwalił masowe zabójstwo wszystkich smoków na całym kontynencie. Tak więc, po dawnej chwale smoczej rasy nie pozostało nic, jednakże nie zniknęli całkowicie. Wciąż było wiele smoków rozproszonych po całym kontynencie pochowanych w swoich kryjówkach.

Imperium Wirydianowe zaklasyfikowało Strażnika Porządku jako członka smoczej rasy. Technicznie nie mieli racji, chociaż przynajmniej jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, różnice między nimi nie były za wielkie.

Wraz z pojawieniem się NPC, umysły graczy zaczęły działać. Pojawił się potwór smoczej rasy wraz z dużą liczbą żołnierzy NPC. W takim scenariuszu dwie strony z pewnością zamierzały zwalczyć, co sprawiło, że gracze zaczęli się zastanawiać jakie zyski mogliby z tej sytuacji wyciągnąć.

Wkrótce informacja ta stała się powszechna, a wraz z nią kolejne gildie zaczęły się pojawiać jedna po drugiej wyłaniając się z punktu transferowego w Link. Trzy najbardziej znane gildie to Okazała Świątynia, Mroczna Masakra i Święte Cesarstwo. Każdy z nich wysłał od tysiąca do kilku tysięcy graczy.

Sprzęt, jaki smok mógł upuścić, stanowił nieodpartą pokusę dla tych gildii.

W krótkim czasie Link zostało uzbrojone po zęby. Nawet balisty w wieżach strażniczych były ładowane i przygotowywane.

Kilka chwil wcześniej...

Nie Yan podniósł głowę i spojrzał na ogromną postać unoszącą się na niebie. Para skrzydeł na grzbiecie była wystarczająco duża, by wymazać całe słońce. Kiedy Strażnik pokazał swoją moc rzucając Nawałnicę Czarnych Płomieni, chmury czarnego płomienia wynurzyły się i zakryły całe niebo, a następnie połączyły się tworząc gęstą kulę ognia. Jakby to był meteor, gęsta kula czarnego płomienia uderzyła w kierunku Nie Yan'a, pochłaniając wszystko na swojej drodze.

Wielka czarna kula wybuchła tuż po zderzeniu z górą, wysyłając kilka mniejszych kul po okolicy. Po uderzeniu rozbijały głazy na gruzy, tworzyły wszędzie głębokie kratery i węgliły ziemię na czarno.

Nawet w obliczu takiej sytuacji Nie Yan nadal nie panikował. Zamiast tego, opierając się na swoim doświadczeniu, wzroku i osądzie, pozostał spokojny i znalazł bezpieczne miejsce do ukrycia się po tym jak obliczył trajektorię lotu ognistej kuli. Na szczęście kule ognia nie koncentrowały się w jednym miejscu, jednakże wybuchowa moc każdej z ognistych kul wciąż była przerażającym widokiem.

Cholera... schodzi w dół. Nie Yan przechylił głowę i spojrzał w górę. Zobaczył ogromne ciało Strażnika Porządku, zbliżające się do jego lokalizacji, niczym jastrząb spadający w dół, by złapać swą zdobycz. Stworzenie, które wyglądało tak, jakby pochodziło z najgłębszych warstw piekła, zdecydowanie nie było czymś, z czym mógłby się obecnie zmagać.

W porównaniu ze Strażnikiem, Nie Yan był tak wątłym bytem, że nawet lekki dotyk ze strony Strażnika Porządku mógłby zakończyć jego życie.

Nie Yan nie szczędził ani sekundy, gdy zaczął gwałtownie schodzić z góry. Dotarł do połowy drogi, zanim zatrzymał się na stromym zboczu. Kiedy spojrzał w dół, ocenił, że z grubsza jest tam z osiemdziesiąt do dziewięćdziesięciu metrów urwiska. Spoglądając szybko za siebie, zobaczył, że Strażnik gwałtownie zbliża się do jego miejsca. Bez namysłu zacisnął zęby i zeskoczył z klifu.

[Boom!] Strażnik Porządku zstąpił na klif, gdzie przed chwilą stał Nie Yan. Wpływ jego lądowania roztrzaskał otaczające skały i głazy.

Gdy Nie Yan spadał z góry, jego prędkość gwałtownie wzrosła. Czuł porastającą zbocze roślinność, która przemykała obok jego ucha. Od czasu do czasu jedna lub dwie gałęzie krótko przerywały jego upadek, by natychmiast zatrzasnąć się po uderzeniu.

-7, -9, -5...

Każda kolizja powodowała, że wartości obrażeń pojawiały się nad jego głową, jedna po drugiej.