Rozdział 65: Satsuki - Pracowita Noc ( part 1)

Autor: Tsuniasty Korekta: Adirox

Zaczęło robić się dość późno, więc widząc że Kamiko i Tsuki zbierają się na górę, wziąłem szybki prysznic i poszedłem do pokoju przydzielonego dla mnie.
Usiadłem na fotelu obok okna, jednocześnie rozmyślając o jutrzejszej wyprawie.
Po hałasie na dole, jestem w stanie zrozumieć że “ właściciele “ tego miejsca nie śpią, tylko przy czymś majstrują.

Jakieś pół godziny później, gdy leżałem sobie na łóżku, drzwi do mojego pokoju się otworzyły.

Był to nikt inny jak Kamiko,która chwiejnym krokiem zbliżała się do mnie. Delikatne światło księżyca, okazywało jej sylwetkę - a ja dostrzegłem jej czerwoną, niemalże rozpaloną twarz.

Upiła się? - to była moja pierwsza myśl, i jak się okazało - myliłem się tylko w  połowie.

Zbliżała się ona do mnie nic nie mówiąc, a gdy się potknęła upadła na moje łóżko.

Przez drzwi których nie zamknęła, zauważyłem że ktoś szedł w kierunku pokoju Chibi.
Rozumiem..

Drink który wypiła Kamiko, musiał zawierać jakiś specyfik pobudzający..
Zaraz, Chibi też dostała od nich jakiś napój..
Szlag, a więc to był ich cel?

Wstałem z łóżka i chciałem iść w kierunku pokoju Tsuki, jednak Kamiko mnie złapała, i nie chciała pozwolić mi odejść.
To nie tak że  planuję ją zostawić, jednak jeśli Chibi jest w podobnym stanie co Kamiko, to nie mogę pozwolić na to, aby ktoś jej coś zrobił..
Odkąd dołączyły do mojej grupy, ich problem ma wpływ na mnie - a ja problem rozwiązuje tylko w jeden sposób..

-  Zaraz wrócę.. - mówiąc to lekko odczepiłem rękę Kamiko od swojego rękawa.

- Obiecujesz? - zapytała w dość słodki sposób.


Co to za urocza kreatura?
Zaraz, to nie odpowiedni moment na takie sceny!
Ruszyłem w kierunku pokoju Tsuki - jak się okazało - przylazłem w samą porę.

Tsuki lekko ich odstraszyła swoją zdolnością i bronią którą jej wcześniej dałem - tak dla bezpieczeństwa i na wszelki wypadek.
Jednak sposób w jaki kontroluje teraz swoją moc, uświadamia mnie jak bardzo jest otumaniona - ledwo jej to wychodzi.
Spokojnym kierunku zbliżałem się w kierunku Tsuki, która wciąż nie opuszcza gardy - dobrze, tak powinno być, jednak..

- Wystarczy, - powiedziałem, jednocześnie przecierając ręką  ściekającą po jej ustach krew. - Zajmę się resztą, więc możesz już przestać.
 
Jeśli dalej będzie przemęczała się w ten sposób - skutki mogą być katastrofalne - dla niej samej..

Tsuki jednak nie chciała odpuścić..
Nie ufa mi..
Słusznie.
Nawet Ja,nie ufam sam sobie..
Jednak to nie pora na takie rozmyślania.
Jeśli czegoś nie zrobię, to ona ucierpi na tym najbardziej..

- Trochę wam współczuję.. - powiedziałem, spoglądając na niedoszłych oprawców . - Wasz plan nie wypalił, a na dodatek.. wkurzyliście mnie.

Osobnik zwany przez nich Hakuyą, spojrzał na swojego kompana i powiedział :

- Tsk, mówiłem żeby się go pozbyć?

No proszę..
Takie małe coś, bez krzty własnej siły, mówi o pozbyciu się mnie?
To jest bardzo kiepski dowcip.
Szlag, zaczynam się irytować.

Jeden z nich wyciągnął zza pazuchy nóż, i zaszarżował z nim na mnie.
Swoją zabandażowaną prawą dłonią, najzwyczajniej w świecie złapałem za ostrze i je zmiażdżyłem,
Niestety przez ten ruch, bandaż zaczął spadać, ukazując moją zmienioną rękę.

Widząc ją, każdy w pokoju pobladł.
Złapałem tego który próbował mnie zaatakować, złamałem mu obie kończyny a na końcu sprawiłem że jego głowa.. eksplodowała.
Tsk, a więc i ja nie mogę kontrolować teraz swojej mocy?
To bez znaczenia..

Czwórka z nich była zbyt przerażona aby cokolwiek powiedzieć, jednak piąty zaczął się tłumaczyć :

- To.. to  nie moja wina…. O...Oni mnie do tego zmusili - wydukał.

Rozbawiło mnie to i mimowolnie się zaśmiałem.

- Brzmisz jak szef szajki przestępczej, w kiepskim serialu.. - odpowiedziałem . - Muszę cię jednak rozczarować..

Doskoczyłem do niego i złapałem go za szyję.

- Nie obchodzi mnie kim jesteś, jednak jedno jest pewne.. - mówiąc to zmiażdżyłem mu kark - nie żyjesz.

Jeden z nich uciekł, więc trójkę która została potraktowałem kilkoma strzałami ze swoich półautomatycznych pistoletów.
Uciekiniera dorwałem przed wyjściem - to się nawet dobrze składa…
Zaciągnąłem go na dwór, do miejsca gdzie zauważyłem kilku zetów.
Połamałem mu obie ręce i jedną nogę, a następnie zostawiłem go na ich pastwę - niech trochę pocierpi za to, co chciał zrobić..

Widząc jak głodne umarlaki rozrywają go na strzępy, poczułem pewnego rodzaju satysfakcję.
To nie był jednak czas, aby przejmować się takimi rzeczami.
Wróciłem do domu, aby sprawdzić w jakim stanie są aktualnie obie moje “towarzyszki”.

To co im podali…
W grę wchodzi tylko jeden narkotyk .. Lux.
To sproszkowane gówno osłabia ciało i organizm ofiary, która dodatkowo ma problem z oceną sytuacji.. W przypadku esperów, aktywuje się jeszcze jedno z jego cholernych zastosowań - utrudniona kontrola nad swoją zdolnością i przeżywanie piekła z wnętrza swojego ciała gdy owy esper jej używa.
W połączeniu z alkoholem ma słabsze działanie, jednak..
Szlag, nie spodziewałem się że zostały jeszcze osoby, które wiedzą jak to produkować, biorąc pod uwagę wydarzenia sprzed kilku lat.. ( SPOILER - będzie opisane xD)

Gdy dotarłem do pokoju Tsuki, zauważyłem że leży na podłodze.
Adrenalina przestała działać i dopiero teraz odczuwa agonie.
Dlatego jej mówiłem, aby nie używała swojej zdolności tak długo..

Wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do pokoju w którym została Kamiko.
Obie w tym momencie są ledwo przytomne, więc muszę jak najszybciej zrobić odtrutkę na ten syf.

Skierowałem się na dół, aby sprawdzić każde pomieszczenie.
Głównym tego powodem jest fakt, że do stworzenia odtrutki, niezbędny jest sam narkotyk.
Ironia, czyż nie?
Nie mogłem go znaleźć, więc w przypływie złości przypierdzieliłem w ścianę, sprawiając że telewizor wiszący na ścianie spadł, odkrywając przede mną skrytkę.

“ A więc to wiszące na ścianie gówno było tylko zmyłką? “- wymamrotałam jednocześnie przeglądając zawartość skrzynki. - Jackpot!

Przez kolejne trzydzieści minut pracowałem nad odtwarzaniem trzech sztuk remedium.
Jeśli jeszcze kiedyś spotkam Yukikaze~sensei, to muszę jej podziękować.
Jej nauki przydały się nawet teraz..

Wróciłem na piętro, gdzie zostawiłem Kamiko i Tsuki.

- Wypij to. - powiedziałem do Kamiko podając jej malutką buteleczkę. - Najsmaczniejsze nie jest, ale w przeciągu trzydziestu minut, dojdziesz do siebie. - dodałem.

Przyjęła buteleczkę i skinęła głową,

Problemem w tym momencie była Tsuki..
Podanie jej tego nie będzie tak łatwe jak Kamiko, biorąc pod uwagę fakt że jest nieprzytomna.

- Przed chwilą zwijała się z bólu..- powiedziała Kamiko, która mimo własnego stanu martwiła się o swoją przyjaciółkę.

Mam nadzieję że to wystarczy aby jej pomóc..- z tą myślą  zbliżyłem małą buteleczkę z eliksirem do ust Tsuki.. - Szlag, w ten sposób nie dam rady..

Jest nieprzytomna więc sama tego nie wypije.
Nie mam innego wyboru..